Opowieść nr 4: Cieśla

Powszechnie szanowany w swojej społeczności farmer, zmarł nagle którejś ciemnej i deszczowej nocy. Wszyscy przyszli oddać mu szacunek i pomodlić się za niego. Aby podejść do jego łoża musieli kluczyć pomiędzy wiadrami i miskami rozstawionymi po całym salonie w celu wyłapania wody cieknącej z dachu. W końcu pojawił się ksiądz i wszyscy rozpoczęli modlitwy.

[exec]include(„http://tenis.net.pl/in/opowiesci.inc”);[/exec]Nagle rozległ się hałas otwieranych drzwi frontowych i do pokoju wszedł stary kumpel zmarłego ze skrzynką z narzędziami w jednej dłoni i torbą pełną zakupów w drugiej. Gdy wszyscy zaczęli go pytać co on najlepszego wyrabia, cieśla spokojnie odpowiedział,

Volkl tennis

„Cóż, widzę że Bóg jest dość zajęty w tej chwili, słuchając modlitw każdego z was, i obmyślając jakiś boski plan. W tym czasie trochę popracuję, przygotuję dla was jakieś dobre żarcie i wezmę się za naprawę tych wszystkich przecieków w dachu.
Jutro zreperuję pompę, przywrócę traktor do stanu używalności, naprawię ogrodzenie i upewnię się, że ta farma ruszy pełną parą od momentu w którym mój dobry przyjaciel ją zostawił.”

Cieśla jest tym który robi, a nie tylko się modli. Możemy słuchać mądrych słów, podejmować różne postanowienia i składać wszelkie możliwe obietnice. Jeśli jednak nie we?miemy się do roboty, to nic z tego nie wyjdzie. Możemy mówić o panowaniu nad emocjami, stosowaniu rutyny między punktowej, rozciąganiu po treningu, odpowiednim oddychaniu między punktami, ale jeśli nie we?miemy się do roboty i nie zaczniemy używać naszej wiedzy to wszystko to co wiemy jest nic nie warte. Możemy słuchać wykładów o strategii gry deblowej i strategii gry z głębi kortu, ale jeśli nie zaczniemy tej wiedzy wprowadzać w życie to tak jak byśmy w ogóle jej nie posiadali. Możemy mówić o szacunku do przeciwnika, o trenowani z pełnym zaangażowaniem, niezależnie od okoliczności, ale jeśli jakość swojego treningu uzależniamy od poziomu naszych partnerów treningowych i narzekamy przy byle okazji na kort, piłki, partnera i pogodę, to wciąż nie tyle trenujemy samych siebie w różnych warunkach, co jesteśmy tresowani przez te warunki. Słowa i myśli, bez czynów są niewiele warte. Abraham Lincoln kiedyś powiedział, „Niezależnie od tego jak wysoki był twój dziadek, wciąż sam będziesz musiał dorosnąć.” Myślę, że już czas wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje tenisowe dojrzewanie.

Krystian Pfeiffer (www.pfeifferteam.pl)