Wolej – prowadzenie rakiety w zależności od rodzaju piłki

Tenis nie jest grą w kropki czy kółko i krzyżyk, więc na nasze nieszczęście wykorzystuje wszystkie niedogodności naszego czterowymiarowego świata. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że interesują nas nie tylko zagrania lewo-prawo, ale jeszcze przód-tył i dół-góra, to ból głowy gwarantowany. A jak dodamy do tego jeszcze przeróżne rotacje piłki, która wędruje po tych wszystkich torach (nierzadko po wszystkich naraz), to robi się z tego naprawdę wybuchowy koktajl.

Jak zwykle nie zajmiemy się szeroko pojętą techniką tylko skupimy na jej niuansach. Mówiliśmy już o wolejach przygotowujących i kończących, jednak piłka pasywna jak i agresywna mogą mieć wiele postaci. Teoretycznie piłka podniesiona jest zagraniem defensywnym. Nic bardziej mylnego. Taka definicja zagrania nie weryfikuje jego charakteru. Jeżeli ta podniesiona piłka jest mocnym topspinem, który przelatuje nad naszą głową o jakiś metr, to zaczynają się nie lada kłopoty. Takie zagranie można spokojnie wykonać bardzo agresywnie, jeżeli dysponujemy mocnym nadgarstkiem, bez obawy o aut. Jeżeli na dodatek stoimy bliżej siatki niż 2-2.5m to możemy się w zasadzie tylko ratować. Smecz z backhandu? Może kiedy indziej.

Obszar optymalnego trafienia woleja znajduje się między barkami a czubkiem naszej głowy. Co zatem zrobić, gdy piłka wylatuje poza ten obszar? Wtedy już jesteśmy zmuszeni do rezygnacji z woleja kończącego? Nie. Trzeba jednak pamiętać, że nie można jednej, podręcznikowej techniki wolejowej stosować do wielu rodzajów tego zagrania. Zarówno woleje kończące jak i przygotowawcze można podzielić na dwie żelazne grupy:
Wygodne i niewygodne. Niektóry wolą używać określeń “bezpieczne i niebezpieczne”, choć jak dla mnie każde zagranie w tenisie, które nie jest uprzednio dobrze przygotowane ponosi za sobą ryzyko porażki. My zatem postaramy się skupić na tym, aby dobrze przygotować grunt pod te pozornie niebezpieczne zagrania.

Piłki wygodne to te, które znajdują się w naszym polu optymalnego trafienia, nie mające zbyt dużo rotacji. Technika i sposób zagrywania takich piłek już był omawiany w poprzednich artykułach, więc nie ma sensu jeszcze raz tego poruszać. Skupmy się na tych niewygodnych. Są to piłki znajdujące się poza naszym optymalnym polem trafienia ( z rotacją lub bez ), lub znajdujące się w nim z bardzo dużą rotacją ( szczególnie wsteczną ).

I tutaj zaczyna się zabawa… Mocne, płaskie minięcia, martwe piłki, wrzutki, pół-loby, cięte minięcia i cięte wrzutki. Jedynym wyjątkiem, jeżeli chodzi o utrudnienia związane z rotacją, są rotacje awansujące ( czyste i boczne ). Nie mają one większego wpływu na nasze zagrania, gdyż wolej nadaje piłce rotację odwrotną do rotacji awansującej, niwelując jej wpływ. Zajmijmy się zatem całą resztą.

1. Piłki wysokie

Mogą to być nieudane próby lobów lub celowe mocno topspinowe minięcia, maksymalnie utrudniające nam zagranie wolejem. Takie piłki bezwzględnie musimy skierować w dół. Tutaj nie ma marginesu. Nawet nie trzeba pakować piłki pod górę aby wywalić ją w aut. Wystarczy neutralne zagranie w przód. Jeżeli chodzi o forehand, to ruch powinien być bardzo zbliżony do ruchu smeczowego, jednak bez żadnej pracy nadgarstka. Pamiętajmy też, że gramy od barków w przód, bez zbędnego zamachu. Nie powinniśmy sięgać piłki ręką. Powinna pozostać w wygodnej strefie. Sięgamy piłkę główką rakiety. Nadgarstek sztywny, wręcz żelazny. Nie ma mowy o żadnym otwieraniu. To się zawsze ?le kończy. Backhand ta sama zasada, z tym, że tutaj możemy polecić lekkie odbiegnięcie od chwytu kontynentalnego w kierunku eastern bh. Pozwoli to lepiej zamknąć ruch, który powinien być wykonywany zdecydowanie ku dołowi. Nie gramy broń Boże z miejsca! Wejście w przód wręcz niezbędne.

Gdzie zagrywamy takie piłki? Głęboko w kort lub po niezbyt ciasnym krosie. Nie wbijamy ich mocno w ziemię ani nie bawimy się w delikatne sztuczki. Na to może sobie pozwolić tylko Federer. A warto dodać, że i jemu się to niezbyt często udaje…

2. Piłki niskie

Jakże inna zasada jak w przypadku piłek wysokich. Tutaj już ostre wejście ciałem nie jest zbyt pożądane. Korzystamy raczej z energii kinetycznej piłki. Nie ma też mowy o sięganiu piłki. Poszukiwanie drobniaków na korcie nie ma sensu. Bardzo mocno zginamy nogi tak, aby móc nawet bardzo niską piłkę zagrać w pozycji, o której już kilka razy pisaliśmy. Czyli nadgarstek niżej niż główka rakiety. W przypadku piłki wysokiej rakieta musiała być jak najbardziej prostopadle do ziemi w momencie uderzenia, tutaj nadgarstek trzeba już otworzyć. Musimy poderwać piłkę do góry, a elastyczny nadgarstek bardzo nam w tym pomoże. Zasady jego otwierania były już opisane. Bardzo ważne jest popchnięcie piłki. Blokowanie jej spowoduje bardzo pasywne odegranie i w konsekwencji stratę punktu. Gdzie odgrywać takie piłki? To zależy od ich rodzaju:

a) Wrzutki – nikt nie wrzuca piłki po linii, a delikatne wrzutki po krosie najłatwiej odgrywać stop wolejem. Obowiązkowo granym też po krosie. Wtedy mamy wręcz mnóstwo miejsca na umiejscowienie piłki w korcie.

b) Martwe piłki – piłki grane z głębokiej defensywy, delikatne pół-loby spadające gdzieś w karze serwisowym. Nie bawimy się w stop woleje, bo i po co? Ostre wejście i gramy w miejsce, gdzie nie ma przeciwnika. Im prościej tym lepiej.

c) Piłki mocne – ktoś, kto ma dobre czucie może się bawić w gaszenie takich zagrań, ale to igranie z ogniem. Paradoksalnie najłatwiejsze do odegrania. Wystarczy dobrze zejść w nogach, lekko otworzyć płaszczyznę naciągu i zagrać blokiem. Piłka po zagraniu powinna pięknie zgasnąć lub uciec gdzieś za plecami przeciwnika.

d) Niskie cięcia – no cóż… Jeżeli puścimy piłkę poniżej poziomu siatki to możemy się już tylko bronić. Warto spróbować zagrać martwą piłkę gasnącą gdzieś tuż za karem serwisowym. Niezbędne niskie zejście w nogach i bardzo otwarty nadgarstek.

3. Piłki podcinane

Zarówno w przypadku piłek wysokich jak i niskich zasada jest jedna. Nie gramy takich piłek pasywnie! Wchodzimy na nie bardzo agresywnie jednocześnie przecinając je ruchem ręki pod kątem w dół. Granie takich piłek miękko bardzo często kończy się siatką ( szczególnie z forehandu ). Pamiętajmy, że slice w większości przypadków jest jednak zagraniem defensywnym i nie możemy na niego czekać. Przy siatce powinniśmy być bardzo drapieżni i rzucać się z pazurami na każdą oznakę słabości rywala. Slice jest taką oznaką, choć w takich wypadkach przychodzi nam polować na… jeża. Spokojny i niegro?ny, ale łatwo można się nadziać. Kluczowym jest złapanie takiej piłki nad siatką i możliwie jak najbliżej jej. Zazwyczaj leci dosyć wolno, więc będziemy mieli na to mnóstwo czasu.

Jest kilka żelaznych zasad dotyczących mocy, rotacji i wysokości z których zagrywać będziemy piłkę. Im wyżej tym bardziej betonowy powinien być nadgarstek. Im niżej natomiast tym bardziej opłaca się zagrywać delikatnie, stop wolejem. Im piłka mocniejsza tym mniejszych ruch powinien być wykonany ( aż do czystego bloku ), a im mocniej przycięta tym agresywniej na nią wchodzimy.

Jest jeszcze jedna ważna zasada. Musimy być absolutnie pewni tego, co chcemy zagrać przy siatce. Jeżeli zaplanujemy sobie stop woleja, to nie zmieniajmy decyzji pod siatką! Patrzmy co się dzieje po drugiej stronie i oceńmy na co możemy się narazić. Jeżeli atak jest dobry, a przeciwnik łamie się biegnąc do piłki to nastawmy się na bezkompromisowe skończenie piłki. Jeżeli atak jest trochę gorszy i przeciwnik dojdzie na tyle komfortowo, że będzie próbował nas mijać, to też załóżmy jeden wariant. Nikt nas nie przygotuje do konkretnych sytuacji na korcie ani nikt za nas ich nie zagra. Dlatego wybór zagrania pozostawiamy wam. Musi być jednak niezmienny. Nasz mózg bardzo szybko podejmuje decyzje. Potrafi to zrobić nawet w ciągu 0.01s. Wprawny mózg w czasie 0.5s potrafi tą decyzję zmienić 10-12 razy! Jest jednak problem z wykonaniem tej decyzji. Nasz mózg dosyć wolno się adaptuje do nowych okoliczności. Tak się np. dzieje podczas wchodzenia do ciemnego pomieszczenia wprost z obszaru nasłonecznionego/naświetlonego. Nasze oczy reagują błyskawicznie. Źrenica się powiększa wpuszczając do oka jak najwięcej światła. Jednak nasz leniwy mózg niezbyt chętnie z nimi współpracuje. Dopiero po pewnym czasie daje się na to namówić. Dokładnie tak samo dzieje się gdy błyskawicznie zmieniamy decyzję pod siatką. Wtedy ruch jest niedokładny, niestaranny.

Dlatego pamiętajmy, że uderzenie powinno się planować z wyprzedzeniem. Jeżeli mamy w planach wyrzucenie przeciwnika ciasnym krosem, to musimy mieć już przygotowane kolejne uderzenie. Musimy wiedzieć gdzie je zagramy i jak je zagramy. Nawet jeżeli decyzja jest głupia, to bądźmy konsekwentni. Przynajmniej nie wpakujemy piłki w siatkę lub aut i nie oddamy przeciwnikowi punktu za darmo.

Żadna technika nie zastąpi nam na korcie myślenia. Miejmy to na uwadze.