Nie lubiłem tenisa… – czyli rozmowa z Michałem Dembkiem

dembekRozmowa z jednym z najlepszych polskich tenisistów młodego pokolenia, 15-letnim, Michałem Dembkiem. Pochodzący z Włocławka zawodnik jest obecnie na drugiej pozycji w rankingu PZT kadetów, a także zajmuje piątą lokatę w rankingu ITF Juniors do lat 16. Ostatni rok był jednym z najlepszych w jego karierze, czego ukoronowaniem było zwycięstwo w najbardziej prestiżowym turnieju kadetów, Tomaszewski Cup. Wystąpił także w juniorskim Mastersie, w którym prawo udziału wywalczyło sobie ośmiu najlepszych kadetów w Europie.

 

Przede wszystkim chciałbym Ci pogratulować zdobytego ostatnio złotego medalu Halowych Mistrzostw Polski Kadetów.

– Dziękuję bardzo. Jest to niezwykle cenne i ważne zwycięstwo.

Czy był to twój największy sukces w karierze?

– Jest to moje szóste zwycięstwo w Mistrzostwach Polski , ale ta wygrana była dla mnie obowiązkiem. Najbardziej cenię sobie zwycięstwa na europejskiej arenie, gdzie moim największym sukcesem jest zwycięstwo w turnieju Tomaszewski Cup 2012, gdyż była to impreza najwyższej, europejskiej rangi [ Jest to juniorska impreza najwyższej rangi, posiadająca I kategorię Tennis Europe – przyp. red.]

We wrześniu zeszłego roku mogliśmy podziwiać twoją grę podczas zwycięskiego dla Ciebie Tomaszewski Cup. Ostatnio grałeś w juniorskim Mastersie we Włoszech. Jak oceniasz poziom polskich kadetów na tle rywali zza granicy?

– Na pewno za granicą poziom jest dużo wyższy, co nie oznacza ze sobie tam nie radzę. Oczywiście zwycięstwa przychodzą znacznie trudniej,ale dzięki temu także cieszą zdecydowanie bardziej.

Z bardzo dobrej strony zaprezentowałeś się na inaugurację nowego sezonu, dochodząc do półfinału Belgrade Cup i ćwierćfinału Magnolia Cup. Jakie są twoje plany na ten sezon?Czy uważasz, że może być on jeszcze lepszy od poprzedniego?

– Ten rok zacząłem znakomicie. Świetnie przepracowałem okres przygotowawczy. Dzięki temu dziś to procentuje i są tego efekty. Po tych turniejach czuje się bardzo pewny swoich umiejętności, dzięki czemu prezentuje najlepszy tenis w życiu. Celem na ten sezon jest TOP 150 rankingu ITF [Obecnie Dembek plasuje się na 755 miejscu – przyp. red.] dzięki czemu w przyszłym roku swobodnie, bez eliminacji, będę mógł występować w juniorskich turniejach wielkoszlemowych.

Jak spędziłeś przerwę między sezonami? Ostry trening czy wakacje?

– Miałem tydzień przerwy od tenisa. Później trzy dni zupełnie wolne, które spędziłem w domu. Najwięcej miałem ćwiczeń ogólnorozwojowych i dzięki temu moja gra w tym sezonie wygląda naprawdę dobrze. Chciałbym w tym miejscu bardzo podziękować mojej trenerce od przygotowania fizycznego, Joli Rusin. Dzięki niej moje poruszanie się po korcie zmieniło się o 180 stopni a to jeszcze nie koniec. Mamy wciąż dużo pracy przed sobą.

 Co jest twoim największym marzeniem zawodowym?

– Moim największym marzeniem jest zwycięstwo w Wimbledonie. Poza tym, w przyszłości chciałbym także zostać liderem rankingu ATP.

Tym razem trochę prywaty. Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu?

– Najważniejsze w życiu jest dla mnie zdrowie oraz moja rodzina. Mam kilka bardzo ważnych dla mnie osób, dzięki którym nie doszedłbym tam gdzie jestem obecnie. Od tego roku zmieniło się także kilka rzeczy, które istotnie wpłynęły na moją dyspozycję. Jednak to wolałbym zostawić dla siebie. Zdecydowanie podniosła się także jakość mojej gry, która teraz stała się pełniejsza i bardziej wszechstronna.

Czy od początku wiedziałeś, że chcesz zostać tenisistą? Jak zaczęła się twoja przygoda z białym sportem?

 – Rozpoczynając moją przygodę z tym sportem nie lubiłem tenisa, więc tak nie myślałem. Taka myśl przyszła dopiero po pierwszych sukcesach. Na początku rodzice jednak nieco zmuszali mnie do ciężkiej pracy, ale gdy w wieku 7-8 lat zauważyłem, że treningi przynoszą wymierne efekty podczas kolejnych turniejów to wiedziałem ze muszę zostać tenisistą i wciąż do tego dążę

 Kto jest obecnie twoim największym tenisowym idolem?

– Bez dwóch zdań dziś jest to Roger Federer. Cenię go za jego wszechstronność i za elegancje jaką prezentuje na korcie.

Czy, gdy zaczynałeś grę w tenisa, był nim ktoś inny?

– Wtedy był to Andre Agassi.

Czym, poza oczywiście tenisem, się interesujesz?

– Najbardziej poza tenisem interesuje się piłką nożną. Od dawna kibicuje najlepszej drużynie świata, z czego jestem niezwykle dumny. Mam oczywiście na myśli wicemistrzów Hiszpanii, FC Barcelonę.

Jak udaje Ci się godzić grę w tenisa ze szkolnymi obowiązkami?

– Jest bardzo trudno ale jakoś daję sobie radę. Staram się jak mogę aby moje oceny nie były gorsze od osiąganych przeze mnie wyników w turniejach tenisowych.

Co, twoim zdaniem, w największym stopniu zadecydowało o tym, że zostałeś tenisistą?

– Sądzę, że w największym stopniu zadecydowało o tym poświęcenie moich rodziców oraz trenerki. Nie mogę także pominąć tego, że na treningach daje z siebie wszystko, zawsze ponad 100%.

Co było dla Ciebie przełomowym wydarzeniem w twojej karierze tenisisty?

– Ciężko wymienić jeden moment. Każdy sukces daje mi jeszcze większą motywację do tego aby każdego dnia stawać się jeszcze lepszym.

Dlaczego chłopak pochodzący z Włocławka najpierw idzie trenować przez dwa lata do Ostravy, gdzie warunki do treningu ma idealne, aby później przenieść się na korty w Warszawie?

– Mój tata miał firmę na Słowacji i ciężko było ciągle żyć osobno. Postanowiliśmy więc przeprowadzić się. Ostatecznie stanęło na tym, że zamieszkamy w Ostrawie, skąd dzieliło mnie 30 kilometrów od ośrodka treningowego. Tam poznałem trenerkę, z która pracuję do dziś. Do Polski wróciliśmy ponieważ mieliśmy nadzieje na to, że znajdziemy sponsora gdyż w Czechach nie było szans aby ktokolwiek nam pomógł.

 Co było dla ciebie motywacją do zamieszkania w stolicy i rozpoczęcia treningów w WKT Mera Warszawa?

image_1360091755063293– Na pewno tęskniłem za Polską. Ale dostałem także dobrą propozycję od klubu Mera i to były główne powody mojego powrotu do kraju.

Kilka miesięcy temu podjąłeś współpracę z firmą dietetyczną. Czy dzięki temu inaczej podchodzisz teraz do kwestii właściwego odżywiania?

– Współpracuję z firmą FITLINE, która dostarcza mi odżywki. Na pewno, także dzięki temu nie muszę jeść wieczorem nie zdrowych rzeczy. Wystarczy jeden koktajl i już czuję się lepiej. Dzięki odzywkom mój organizm regeneruje się także zdecydowanie szybciej.

Czy są osoby, które pomagają Ci w przygotowaniu fizycznym i mentalnym?

– Moją trenerką od przygotowania fizycznego jest Jolanta Rusin, rehabilitantem Jarosław Stec, zaś za przygotowanie mentalnie odpowiedzialna jest Zuzanna Musiałkowska.

Aby uzmysłowić czytelnikom jak wielką pracę wykonujesz i jak wiele musisz poświęcić dla tego sportu opisz nam swój przeciętny dzień, tak treningowy jak i turniejowy?

– Wstaje o 7.30. Od 9.00-11.00 odbywam trening indywidualny 13-14.30 wykonuję ćwiczenia ogólnorozwojowe 15-16.30 rehabilitacja 17.30 -19.00 sparing lub kolejny trening. 20 -21.30 uczę się. Około 22.30 idę spać.

Jak wiele swojej obecnej dyspozycji tenisowej zawdzięczasz rodzicom?

– Prawie wszystko, ale jednak największy wkład w odnoszone przeze mnie sukcesy ma moja trenerka, Katerina Urbanova [licencjonowany instruktor PZT? przyp. red.].

Czy, twoim zdaniem, w naszym kraju istnieje coś takiego jak centralny system szkolenia?

– W Sopocie organizowane się zgrupowania dla najzdolniejszych zawodników w Polsce, które odbywają się pod patronatem Polskiego Związku Tenisowego. Jednak z drugiej strony trzeba powiedzieć, że nie ma w Polsce jednego centrum tenisowego, gdzie można na co dzień trenować.

Czy PZT w jakimś stopniu stara się, was, młodych, obiecujących kadetów, wspomóc nie tyle finansowo co doraźnie, poprzez dostarczenie sprzętu itp.?

– Dostarczaniem sprzętu zajmuje się firma Wilson, która zapewnia mi rakiety, torby, naciągi i owijki. Zaś jeśli chodzi o PZT aby dostawać pomoc trzeba akceptować ich plan szkoleniowy, co nie zawsze jest przez mój team do zaakceptowania.

Czy przez lata gry w tenisa udało ci się nawiązać przyjaźnie z innymi tenisistami, czy w ferworze rywalizacji i treningów nie ma na to czasu?

– Mam kilku dobrych kolegów, ale niestety jest ich bardzo mało, gdyż ciężko jest znaleźć czas na zawarcie bliższych przyjaźni. Właściwie prawie go nie ma, więc także z tego powodu bardzo cenię sobie przyjaźnie zawarte na korcie. Jednak dla najważniejszych dla mnie osób zawsze staram się znaleźć chwilę, która pozwoli mi nacieszyć się ich towarzystwem.

Jak radzisz sobie z presją związaną z występami na najważniejszych imprezach?

– Nie mam z nią żadnego problemu. Zawsze byłem zawodnikiem, który najlepiej gra właśnie gdy towarzyszy mu presja zwycięstwa i osiągnięcia dobrego wyniku. Co więcej, gdy jej nie ma sam sobie ją wytwarzam.

Jak myślisz, kiedy będziemy mogli podziwiać twoją grę w zawodowych turniejach ATP?

– Chciałbym aby moja przygoda z turniejami rangi ATP zaczęła się maksymalnie za trzy, cztery lata.

Jesteś młodym zawodnikiem, ale gdybyś nie uprawiał tenisa zawodowo to czym chciałbyś się zajmować w życiu?

– Nie dopuszczam do siebie innej myśli. Chce zostać tenisistą. Mam świadomość, że to może ryzykowne ale ja właśnie bardzo lubię ryzykować i nie wyobrażam sobie mojego życia bez tenisa.

Na koniec czego powinienem Ci życzyć? Zdrowia, wytrwałości, dziewczyny?:)

– Przede wszystkim zdrowia. O pozostałe rzeczy postaram się sam.

Dziękuję za rozmowę

– Ja również bardzo dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników portalu TenisNET!

 

                                                                                                                                                                                                                                                                      Rozmawiał: Piotr Dąbrowski