ATP Szanghaj: Tradycji stało się zadość

Łukasz Kubot (Polska, 73) przegrał w I rundzie turnieju rangi ATP World Tour Masters 1000 w Szanghaju (pula nagród 3,531,600 dolarów) z Chorwatem Marinem Ciliciem (ATP 15) w dwóch setach 7:5, 6:3 i po nieco ponad półtorej godziny walki już na pierwszym etapie rywalizacji zakończył swoją krótką przygodę z szanghajskim Mastersem. Tym samym Polak już po raz czwarty z rzędu pożegnał się z tym turniejem już w I rundzie. Trzeba jednak podkreślić, że Kubot miał wyjątkowo niefortunne losowanie. Jako kwalifikant (mieszkaniec Bolesławca musiał przebijać się przez dwie rundy eliminacji), Łukasz został dolosowany do górnej części drabinki turnieju głównego w której to los skojarzył go z rozstawionym z numerem dziesiątym w Shanghai Rolex Masters, potężnym Marinem Ciliciem.

 

Reprezentant Chorwacji był godnym przeciwnikiem dla polskiego tenisisty. Już sam początek spotkania pokazał, że będzie to wyrównany i ciekawy pojedynek. Pierwszy gem polsko-chorwackiego starcia pokazał, że Kubot aby pokusić się o zwycięstwo z przedstawicielem czołowej piętnastki rankingu ATP będzie musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Po niezwykle zaciętej walce punkt za punkt, gdzie żaden z tenisistów nie chciał zrezygnować ze zdobycia premierowego gema do głosu doszedł Cilić, który wykorzystał swoje imponujące warunki fizyczne i miażdżącą wręcz siłę mięśni. Coś do powiedzenia miała także regularność z jaką Chorwat przebijał kolejne piłki na drugą stronę kortu. Robił to z taką łatwością jakby za rywala miał nieopierzonego juniora a nie doświadczonego przedstawiciela czołowej setki rankingu. Marin z całych sił pragnął zdominować Kubota, jednak ten nic sobie z tego nie robiąc dzielnie się bronił. Do stanu 2:2 żaden z zawodników nie zdołał przełamać rywala. Właśnie w piątym gemie w zagrania Kubota wkradła się niepewność i niedokładność co zaowocowało przełamaniem na korzyść mierzącego 190 centymetrów Chorwata. Wtedy to przebudził się z kolei Polak, który dzięki niesamowitej determinacji i tenisowej inteligencji zdołał wyjść z opałów doprowadzając do remisu 5:5, przy czym w dziewiątym gemie Kubot obronił aż trzy piłki setowe, dzięki czemu wciąż mógł mieć nadzieję na odrobienie strat i zwycięstwo w I secie. W kolejnej odsłonie to Polak przejął inicjatywę i dzięki jego dobrej i zdecydowanej grze udało mu się przełamać serwis Chorwata i wyrównać stan spotkania. Lubinianin jednak nie wykorzystał nadążającej się okazji i pozwolił się zdominować Cilicowi. 24-letni tenisista z Medjugorie z łatwością  ponownie przełamał serwis reprezentanta Polski zdobywając każdy kolejny punkt niemal bez walki przez co Chorwat mógł zapisać na swoim koncie dwa kolejne gemy i objął prowadzenie w całym spotkaniu 7:5 i i 1:0 w setach.

 

Druga partia spotkania to  okres wyraźnej przewagi chorwackiego tenisisty. Już pierwszy gem pokazał, że przed Polakiem stoi rywal od niego zdecydowanie lepszy. Cilić przełamał serwis Kubota po czym szybko objął prowadzenie 1:0, nie pozwalając przy tym Lubinianinowi na zdobycie choć jednego punktu.  Dalsze czterdzieści minut gry to okres wyraźnej dominacji Marina, który był od Polaka zdecydowanie lepszy. Na nic zdały się sporadyczne próby Kubota mające na celu odwrócenie losów spotkania. Wtedy, kiedy Łukasz chciał zagrać niekonwencjonalnie, mocno czy też technicznie za każdym razem był karcony przez Chorwata kolejnym potężnym zagraniem Cilica w sam narożnik kortu. Trzeba powiedzieć, że chociaż nie dawano Kubotowi większych szans na zwycięstwo to jednak Polak zaprezentował się korzystnie na tle górującego nad reprezentantem Polski niemal we wszystkich aspektach tenisowego rzemiosła Chorwatowi. 24- letni Marin cały czas kontrolował przebieg spotkania w odpowiednim momencie przyspieszał grę i umiejętnie, kończył przedłużające się wymiany. Obraz spotkania dopełnia ostatni gem meczu w którym Polak po wyrównanej walce poniósł porażkę, przegrywając ostatecznie w całym spotkaniu 7:5, 6:3 i już na I rundzie kończąc swoją przygodę z turniejem rozgrywanym na twardych kortach w Szanghaju. Tym samym Kubot wciąż nie może zakończyć czarnej serii czterech porażek z rzędu, gdzie swoją przygodę z Shanghai Rolex Masters za każdym razem poczynając od roku 2009 kończył już na I rundzie.