Co zrobić by było lepiej?

Dzięki uprzejmości Polskiego Związku Tenisowego miałem przyjemność bycia kapitanem naszej reprezentacji podczas eliminacji do Mistrzostw Europy do lat 14 chłopców. Sam turniej poprzedziliśmy trzydniowym zgrupowaniem przygotowawczym, którego przeprowadzenie było możliwe dzięki współpracy klubu sportowego Sport Factory oraz sekcji tenisa AZS w Bydgoszczy.

Dlaczego nie wygraliśmy eliminacji! Czego nam zabrakło! Co zrobić aby nasi młodzicy mieli jakiekolwiek szanse w rywalizacji z europejską (i światową) czołówką za 4 — 6 lat? Myślę, że to opracowanie udzieli paru odpowiedzi.

Zgrupowanie

Na przygotowania do Bydgoszczy przyjechało 6 młodzików i 5 młodziczek.
Chłopaki:
Igor Bujdo
Filip Lewicki
Piotrek Gadomski
Kacper Mularczyk
Piotrek Stefaniak
Sebastian Chyliński

Dziewczynki:
Kasia Piter
Justyna Jegiołka
Weronika Domagała
Magda Lenette
Sylwia Mikołajczuk

W czasie zgrupowania byłem odpowiedzialny za trening ogólnorozwojowy, trening mentalny oraz trening tenisowy chłopców. Trening tenisowy dziewczynek spoczywał na barkach trenera Jarka Krajowskiego.

Moim głównym celem w zakresie treningu ogólnorozwojowego było zapoznanie zawodników z ćwiczeniami zwiększającymi siłę i dynamikę najważniejszych partii mięśniowych w tenisie, zabezpieczającymi stawy najbardziej narażone na kontuzję, oraz z ćwiczeniami rozciągającymi stanowiącymi obowiązkowy składnik rutyny po meczowej i po treningowej.

Jeśli chodzi o trening mentalny to postawiłem sobie za zadanie przekazanie naszej młodzieży najważniejszych informacji na temat rutyny między punktowej i wstępne opracowanie fazy fizycznej i fazy rytuału tejże rutyny, zapoznanie naszych młodych nadziei z rutyną przedmeczową i po meczową mającą decydujący wpływ na jakość gry w kolejnych spotkaniach, oraz porozmawianie z zawodnikami na temat sześciu filarów poczucia własnej wartości (mającej bezpośredni związek z pewnością siebie — najważniejszym czynnikiem w mentalnym aspekcie tenisa).

Trening tenisowy chłopców (do którego przyłączała się czasem Kasia Piter) obejmował głównie trening sytuacji meczowych ze szczególnym naciskiem na grę deblową oraz sparringi deblowe i singlowe (w sparringach tych brali również udział zawodnicy grupy tenisowej Pfeiffer — Michał Włodarczyk, Piotrek Obuchowicz, Adaś Majchrowicz, Jarek Bieńkowski, Dominik Kaniewski, Kasia Zajdenc oraz Kinga Przybyła.)

Trening ogólnorozwojowy ujawnił parę słabości naszych najlepszych młodzików. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na dość małą siłę nóg konieczną do prawidłowego wykonania ćwiczeń na stepach typu „core trainer”. Również koordynacja pracy nóg z pracą reszty ciała przy wykonywaniu markowanych uderzeń pozostawiała sporo do życzenia. Pod względem wyżej wymienionych cech z grupy pozytywnie wyróżniała się Kasia Piter, Sebastian Chyliński i Piotrek Stefaniak. Warunkiem dalszych postępów w pracy nóg tych zawodników jest aktywowanie w większym stopniu mięśni pośladkowych. Można to zrobić przy pomocy ćwiczeń proponowanych podczas sympozjum w Poznaniu przez Kenetha Bastieansa.
Drugą rzeczą na którą zwróciłbym szczególną uwagę będąc trenerem zawodników uczestniczących w zgrupowaniu jest siła mięśni stabilizujących kręgosłup (mięśnie brzucha i mięśnie lęd?wiowe). Nie muszę chyba dodawać, że są to obok mięśni nóg (przede wszystkim mięśni pośladkowych) najważniejsze kinetory odpowiedzialne za siłę i dynamikę praktycznie wszystkich uderzeń. O ile ćwiczenia kształtujące siłę mięśni prostych brzucha (pilates) wypadły całkiem nie?le, to niektóre ćwiczenia na siłę mięśni skośnych były poza zasięgiem większości ćwiczących (może z wyjątkiem Sebastiana Chylińskiego).

Mięśniami antagonistycznymi do mięśni brzucha są mięśnie lęd?wiowe. W grupie w której prowadziłem zajęcia, zawodnicy z większą łatwością wykonywali ćwiczenia na mięśnie lęd?wiowe niż na mięśnie brzucha. Może to wskazywać na brak równowagi między tymi dwoma grupami mięśni. Równowaga ta jest warunkiem właściwej stabilizacji miednicy a więc w rezultacie właściwej pracy nóg. Czeka ich więc sporo pracy w celu uzyskania i utrzymania tego balansu. .

W zakresie mięśni obręczy barkowej, szczególną uwagę zwróciłem na rotatory wewnętrzne i zewnętrzne ramienia. ćwiczenia rozwijające siłę tych mięśni wykonywaliśmy z gumami typu band i tubing. Z reakcji ćwiczących wywnioskowałem, że wielu z nich wykonywało je po raz pierwszy. Wiadomo, że staw barkowy jest szczególnie narażony na kontuzje w tenisie. Wykonywanie ćwiczeń na rotatory ramienia jest warunkiem utrzymania tego stawu w dobrej kondycji w wieku seniorskim. Myślę, że kontynuowanie wykonywania zaproponowanych przeze mnie ćwiczeń skutecznie uchroni naszych zawodników przed kontuzjami ramienia, które prześladowały takich tenisistów jak Patrick Rafter, Goran Ivanisevic czy Mark Philippoussis.

Na koniec treningu ogólnego oraz po każdym treningu tenisowym wykonywaliśmy serie ćwiczeń rozciągających. ćwiczenia te ujawniły stosunkowo mały zakres ruchomości w stawach (szczególnie kończyn dolnych) u naszych młodzików. Wskazuje to na brak rutyn po meczowych i po treningowych uwzględniających element rozciągania. Słabo rozciągnięci zawodnicy to w przyszłości kontuzjowani zawodnicy. Zważywszy, że rozciąganie zaraz po meczu lub treningu oraz przed pójściem spać zmniejsza ryzyko pojawienia się kontuzji o 50%, program ćwiczeń rozciągających, który zaproponowałem może dać najsumienniejszym uczestnikom zgrupowania szansę na uniknięcie nagłego i bolesnego końca kariery z powodu jakiegoś urazu przeciążeniowego.

Trening ogólnorozwojowy wzbogaciłem o jedną sesję spinningu poprowadzoną przez instruktora Sport Factory Marka Przekwasińskiego. Myślę, że zajęcia spinn są dobrą alternatywą dla treningu kondycyjnego w tradycyjnej formie. Głośna, dynamiczna muzyka oraz rytmika wykonywanych ruchów sprawiają, że nawet największy wysiłek wykonuje się z dużym zaangażowaniem i przyjemnością.

Drugim ważnym punktem programu zgrupowania był trening mentalny. Jak już wcześniej wspomniałem zależało mi na uświadomieniu zawodnikom faktu istnienia rutyn między punktowych, przed meczowych i po meczowych oraz przekazaniu im podstawowych sposobów budowania pewności siebie. O rutynie między punktowej przed naszym spotkaniem wiedziały jedynie dwie osoby. Z tej dwójki jedynie jedna pracowała już od jakiegoś czasu nad automatyzacją swojej rutyny i świadomie korzystała z dobrodziejstw rutynowego zachowania miedzy punktami. Po półtoragodzinnych zajęciach wszyscy zawodnicy mieli już opracowane dwie fazy rutyny: fizyczną (zachodzącą natychmiast po rozegranym punkcie) i rytuału (wykonywaną zaraz przed serwisem i returnem). Podczas treningów, które nastąpiły po tych zajęciach teoretycznych, większość zawodników z własnej inicjatywy wykonywała rutynę między punktową co wskazuje na pierwsze objawy profesjonalizmu u tych młodych ludzi. Również podczas meczy eliminacyjnych w Bremen, chłopcy z podziwu godną konsekwencją realizowali zadanie mentalne dotyczące rutyny. Myślę, że opracowanie i początkową pracę nad rutyną miedzy punktową można zaliczyć do największych sukcesów zgrupowania w Bydgoszczy. Zainteresowanym zagadnieniem rutyny polecam lekturę mojego wcześniejszego opracowania pt. „Turniejowe wyzwania — jak im sprostać.”

Rutyna przed meczowa, po meczowa i po treningowa nie była już taką nowością dla naszych podopiecznych. Chodziło mi głównie o uświadomienie zawodnikom wagi dbania o swój organizm na co dzień i podczas turniejów a także o przekazanie podstawowych informacji na temat przygotowania się do nadchodzącego spotkania. W dyskusji na temat rutyn grupa wykazywała sporą aktywność (Kasia Piter, Piotrek Gadomski, Piotrek Stefaniak), co bardzo cieszy gdyż wskazuje na to, że ten temat odgrywa jakąś rolę w życiu tych młodych tenisistów. Dyskusja na temat odpowiedniego przygotowywania się do wyzwań jakie stawia nam tenis, w znaczącym stopniu zwiększyła świadomość właściwego postępowania podczas turniejów (choć jak wiadomo świadomość nie zawsze idzie w parze z właściwym postępowaniem). Zainteresowanym zagadnieniem rutyny przed meczowej, po meczowej i po treningowej polecam moje opracowania i tłumaczenia: „Turniejowe wyzwania — jak im sprostać” oraz „Gotowy do gry? Praktyczne rady dla szybszej odnowy po meczu”.

Ostatnim zagadnieniem jakie poruszyłem podczas naszych spotkań teoretycznych było budowanie pewności siebie. Całą dyskusję i większość moich rozważań na ten temat oparłem o książkę Nathaniela Brandena „6 filarów poczucia własnej wartości”. Znaczenia odpowiedzialności, celowości, asertywności, świadomości, samoakceptacji i prawości w budowaniu pewności siebie u zawodnika nie da się przecenić. Polecam tą książkę wszystkim trenerom, rodzicom i samym zawodnikom.

Trzecim elementem przygotowań do Mistrzostw był trening tenisowy. Treningi poranne zorganizowałem na obiektach Sport Factory (www.sportfactory.pl) natomiast zajęcia po południowe odbywały się na kortach Bydgoskiego AZS-u.

Poranny trening tenisowy chłopców był przede wszystkim treningiem sytuacji meczowych oraz rozegrań deblowych. Moją uwagę zwrócił fakt, że chłopcy czują się mało komfortowo grając w korcie, w ¾ kortu, za linią serwisową i bezpośrednio przy siatce. Niepokojąco również przedstawia się ich zdolność do szybkiego reagowania na wolejach oraz wychodzenia z sytuacji kryzysowych (emergency situations). Treningi sytuacji deblowych ujawniły, że umiejętność gry wolejem, współpracy z partnerem, obserwowania ruchów przeciwnika i agresywna praca nóg to pięty achillesowe naszej reprezentacji. Na tle grupy pozytywnie wyróżniali się Kacper Mularczyk, Piotrek Stefaniak, Sebastian Chyliński oraz ….Kasia Piter, która wzięła udział w jednym z treningów. Osoby te, jeśli będą dalej rozwijały swoją zdolność do wszechstronnej gry mają w przyszłości szansę stać się doskonałymi deblistami i singlistami najwyższego formatu grającymi na całym korcie.

Treningi po południowe odbywały się na świeżym powietrzu na kortach ziemnych. Miały one formę sparringów deblowych i singlowych. Gry deblowe ujawniły fakt, że debel nie jest trenowany w systematyczny sposób przez większość naszych młodzików. Zaległości w treningu debla mogą w przyszłości poważnie ograniczyć możliwości rozwoju potencjału naszych 14-tolatków. Do podstawowych słabości uczestników zgrupowania zaliczyć należy słaby kontakt z partnerem, małą ruchliwość partnera serwującego, małe zacięcie do walki o siatkę, częsty brak krycia środka kortu. Na pochwałę zasługuje entuzjazm, waleczność i ruchliwość Piotra Stefaniaka, który energetyzował atmosferę treningu. Gry singlowe potwierdziły wysoką formę Filipa Lewickiego i Igora Bujdo. Stawili oni zacięty opór seniorom trenującym w grupie tenisowej PFEIFFER — Piotrowi Obuchowiczowi i Michałowi Włodarczykowi. Piotrek i Michał dzięki swojej nienagannej postawie i dużemu zaangażowaniu nadali zgrupowaniu charakter profesjonalizmu i „pracy z każdym” — niezależnie od różnicy wieku czy umiejętności.

Zainteresowanych fotoreportażem ze zgrupowania, autorstwa trenera Jarka Krajowskiego, zapraszam na stronę nadziei polskiego tenisa www.nadpolten.neostrada.pl

Eliminacje

Na eliminacje do Bremen pojechali:

Igor Bujdo
Filip Lewicki
Piotr Gadomski

Na miejsce przyjechaliśmy w piątek po południu. Zastał nas 35 stopniowy upał. Po szybkiej kąpieli i ogarnięciu się w hotelu poszliśmy na po południowy trening. Po intensywnej rozgrzewce biegowej przez ponad 2 godziny ćwiczyliśmy różne rozegrania deblowe. Na uwagę zasługuje duże zaangażowanie chłopaków w te zajęcia oraz fakt, że autentycznie bawili się tym co robili. Rzadko zdarza się aby wszyscy zawodnicy na korcie w pełni cieszyli się faktem, że akurat tam się znajdują. Tym więcej przyjemności mieliśmy ze wspólnej pracy.

Następnego dnia rano, zaczęliśmy pracę od treningu szybkości reakcji i ćwiczeń koordynacyjnych z piłeczkami. Następnie zagraliśmy kilka rozegrań deblowych i parę setów w debla. Energia tego treningu stała na wysokim poziomie prócz ostatniej partii — Piotrek i Filip znów nie mogli się dogadać. Przerwę między treningami umililiśmy sobie małym meczykiem w nogę na pobliskim boisku do hokeja na trawie.

Trening po południowy to singlowy trening sytuacji meczowych. Przebrnęliśmy ze sporym zaangażowaniem przez wszystkie pięć rodzajów ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji przy dwóch zawodnikach z głębi. Parokrotnie zgonił nas z kortu rzęsisty deszcz ale jakość niemieckich obiektów znowu dała a sobie znać, także trening udało nam się dokończyć.

Mecz z FINLANDIą

W niedziele rano wykonaliśmy naszą rutynową rozgrzewkę i jakąś godzinę pó?niej naprzeciw nas stanęła ekipa Finlandii w składzie:
1. Toumas Manner
2. Juuso Ojanen
3. Micke-Matias Kontinen

Jako pierwsi na kort wyszli Filip Lewicki i Juuso Ojanen. Zadaniami mentalnymi Filipa na ten mecz było panowanie nad nerwami (utrata panowania tylko 2 razy w secie), oraz faza fizyczna rutyny między punktowej ( zapominam maksymalnie 5 razy w secie). Zadaniami techniczno — taktycznymi były szybka ręka przy pierwszym i drugim serwisie (prędkość reguluję rotacją), raz w gemie serwisowym idę na siatkę oraz wykorzystuję każdą okazje do ataku.
Filip ruszył na przeciwnika z dużym impetem jednak taktyka pełnej agresji nie zdawała egzaminu. Po przegraniu pierwszego seta 2/6 zmieniliśmy taktykę na nieco bardziej defensywną. Pojawiła się również większa kontrola nad nerwami po tym jak zasugerowałem Filipowi aby zamienił całą swoją złość po przegranej piłce na oczekiwanie i radość po wygranych akcjach. Jak to zwykle bywa nasze oczekiwania często przynoszą wymierne rezultaty. Filip wygrał drugiego seta 6/3 i dobrze rozpoczął decydującą partię. Przy po 4 w trzecim secie i serwisie „Lewego” serwowanie na szybkiej ręce przez cały mecz dało sporą pewność tego uderzenia w decydujących momentach. Filip utrzymał serwis i wygrał ostatecznie 6/4 w trzecim. Praktycznie przez całe spotkanie, raz w każdym swoim gemie serwisowym grał na siatce co trzymało przeciwnika w niepewności i nie pozwalało mu na złapanie odpowiedniego rytmu. Przez cały mecz nasz numer 2 utrzymywał fazę fizyczną rutyny co jest godne odnotowania gdy we?mie się pod uwagę, że stosował ją na meczu po raz pierwszy.

Jako drugi na kort wyszedł Igor, jego przeciwnikiem był filigranowy Toumas Mauner.
Zadaniami mentalnymi Igora na ten mecz było panowanie nad nerwami poprzez fazę fizyczną rutyny po przegranych piłkach, oraz rytuały przed serwisem i returnem. Zadania techniczno — taktyczne tego meczu dla Igora to szybki i pewny return przez środek kortu, atakowanie piłek które się do tego nadają i szybka ręka przy serwisie.

Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Igora 6/1 6/3.
Agresja przy pierwszym i drugim serwisie nadała podaniu odpowiedni rytm. Serwis poprawiał się w miarę upływu meczu. Rutyna po punktach realizowana była wzorowo. Doszliśmy z Igorem do wniosku, że przydałaby się silniejsza reakcja po wygranej. Wpływałaby ona silnie na psychikę przeciwnika i zwiększała koncentrację naszego zawodnika na pozytywach.
Rytuał przed serwisem i returnem sprawił, że żaden punkt nie został potraktowany przez „Małpka” z niską koncentracją. Przeciwnik przez cały czas czuł presję z jego strony.
Szybki i pewny return przez środek dał pewne rozpoczęcie punktów przy serwisie przeciwnika. Rywal musiał walczyć przy swoim serwisie nie dostając punktów za darmo. Ataki wyprowadzane były mądrze, bez nadmiernego pośpiechu. Gra krosami zmniejszyła ilość błędów po stronie Igora i zmusiła przeciwnika do szukania ryzykownych strzałów po linii.

Mecz Igora zadecydował o awansie naszej reprezentacji do następnej rundy. W deblu Igor i Piotrek pokonali pewnie parę Toumas Manner i Micke-Matias Kontinen 6/1 6/2.

Finowie zaimponowali mi sprawnością poruszania się po korcie. Mimo swoich niewielkich rozmiarów zawodnicy zdawali się przelatywać nad kortem. Dzięki niezwykle efektywnej technice uderzeń filigranowy Mauner i jego kolega Kontinen uderzali piłkę często dynamiczniej od swoich roślejszych przeciwników. Cały udział Finów w eliminacjach wydawał się być jednym wielkim treningiem. Po rozegranym meczu pozostali jeszcze przez półtorej godziny na korcie trenując różne sytuacje meczowe i rozgrywając sparringowe tie-breaki między sobą. Podobało mi się zaangażowanie chłopców z Finlandii w trening i mecze eliminacyjne. Pod względem pracowitości i profesjonalizmu ekipa Fińska zrobiła na mnie największe wrażenie.

Po meczach rozegraliśmy jeszcze między sobą mały mecz w piłkę nożną i odprężyliśmy się nieco na pobliskim basenie. W dobrych humorach udaliśmy się na spoczynek przed nadchodzącym półfinałem eliminacji.

Mecz z AUSTRIą

Poniedziałkowy poranek wypełniła nam rozgrzewka skierowana na szybkość reakcji i dynamikę pierwszych kroków dobiegu do piłki. Rozgrzewka tenisowa to rutynowe rozgrzanie wszystkich uderzeń we wszystkich sytuacjach meczowych.
Skład ekipy Austrii:
1. Dominic Wirlend
2. Max Neuchrist
3. Lukas Pitschmann

Jako pierwsi na kort wyszli Filip i Max Neuchrist. Zadaniami mentalnymi Filipa na ten mecz były: „ładowanie akumulatorów” po przegranym punkcie na radość po przyszłej wygranej; faza rytuału rutyny między punktowej przed serwisem i returnem. Zadania taktyczne to: agresja przez środek i krosami na początku punktów, z prostych piłek atakujemy siatkę; return w pierwszej kolejności w backhand, w drugiej kolejności krosem lub przez środek kortu; okazjonalnie — raz w gemie dropshot lub krótki kros.

Pod względem kontroli emocjonalnej Filip zagrał świetny mecz. Radość po wygranych była bardzo wyra?na. Rutyna przed serwisem i returnem praktycznie bez zarzutu. Po przegranych, poza paroma wybuchami gniewu, „Lewy” doskonale rozładowywał emocje fazą fizyczną rutyny.
Początek meczu w wykonaniu Filipa był dość wolny i ospały. Szedł z przeciwnikiem na wymianę w której Max dominował potężnym forehandem. Pierwszy set zakończył się wynikiem 2/6. W drugim secie zdecydowaliśmy się na grę dropshotami i krótkimi krosami. Wybiło to przeciwnika z uderzenia i zniwelowało jego przewagę z głębi. Wpłynęło to na jego psychikę na tyle bardzo, że nie był w stanie grać swoich ulubionych uderzeń nawet z dogodnych dla niego sytuacji. Drugiego seta Filip wygrał 6/0. W trzecim secie pojawiło się parę nieudanych dropshotów a napięcie jakie towarzyszyło rywalizacji wpędziło naszego nurmer 2 w przewagę gry defensywnej nad kombinacyjną. Max zaczął trafiać forehandem po liniach i jego dominacja zaczęła się umacniać. Trzeci set zakończył się wynikiem 7/5 dla Austriaków.

Czego zabrakło Filipowi? Na pewno dynamiki rotacyjnego serwisu. Wiąże się to z serwowaniem na szybkiej ręce i odpowiednim przygotowaniem fizycznym. Druga rzecz nad którą Filip powinien popracować to wchodzenie na piłkę — szczególnie z forehandu. Przez granie tego uderzenia w miejscu uderzeniom „Lewego” brakuje mocy. Aby tą moc zwiększyć Filip musi w przyszłości również popracować nad dynamiką nóg i siłą mięśni brzucha. Austriak doskonale i bardzo stabilnie poruszał się po korcie a większość jego uderzeń cechował duży udział największych grup mięśniowych (wyjście z nóg i skręt tułowia).
W aspekcie mentalnym, w przyszłych meczach Filip powinien popracować nad kontrolą negatywnych myśli typu „on ma farta a ja nie”. Oskarżanie przeciwnika o bycie szczęściarzem to umacnianie jego dobrego samopoczucia i cios dla własnej podświadomości.
Ostatnim elementem, którego zabrakło w tym meczu to brak chęci gry wolejem. Wolej przeciwnika nie był najwyższych lotów ale konsekwentnie atakował on siatkę z dogodnych sytuacji co zaowocowało pod koniec meczu znaczącą przewagą psychologiczną. Częstsze ataki na siatkę w wykonaniu Filipa nie pozwoliłyby przeciwnikowi na znalezienie odpowiedniego rytmu w swojej agresywności i prawdopodobnie odwróciłyby stan meczu. Niestety małe zaakcentowanie umiejętności gry wolejem w dotychczasowym przygotowaniu Lewego do startów zaowocowało małą wszechstronnością w grze na całym korcie.

Po przerwie na lunch na kort wyszli Igor Bujdo i Dominic Wirlend.
Zadaniami mentalnymi Igora były standardowe już: rutyna przed returnem i serwisem oraz radość po wygranej piłce. Zadania taktyczne to szybki i pewny return przez środek, szybka ręka przy serwisie i atakowanie łatwych piłek. Nie znaliśmy przeciwnika także trudno nam było ustalać specyficzną taktykę na danego zawodnika.

Igor przegrał ten mecz wynikiem 6/7 2/6. Przez cały mecz konsekwentnie realizował zadania mentalne choć radość po wygranej piłce mogłaby być uzależniona nieco mniej od wyniku. Przeciwnik dysponował bardzo silnym, rotacyjnym serwisem co dawało mu sporą przewagę przy gemach serwisowych. Igor w pewnym momencie nawet zażartował, że chyba zacznie odbierać te serwisy smeczem. Wirlend bardzo umiejętnie dysponował forehandem z mocną rotacją na koniec kortu, co pozwalało mu utrzymywać się w roli atakującego w czasie wymian.
Mecz rozpoczął się prowadzeniem 5/0 dla Igora. Siła, ruchliwość i agresywność przeciwnika zdawała się nie robić na naszej jedynce wrażenia. Zawsze udawało mu się wyjść opresji jakimś efektownym passingshotem czy zaskoczyć przeciwnika dropshotem lub krótkim krosem. Utrzymywał agresywną wymianę i udawało mu się często samemu przejmować inicjatywę. Przeciwnik również robił sporo niewymuszonych błędów. Pó?niej jednak ataki Dominica były bardziej konsekwentne i ataki na siatkę zaczęły przynosić coraz więcej punktów. Dominacja siły nad sprytem zaczęła się umacniać i trwała już nieprzerwanie do końca meczu. Wszelkie zabiegi mające na celu wybicie przeciwnika z rytmu spaliły na panewce i musieliśmy po meczu Igora uznać wyższość Austriaków.

Nad czym Igor powinien jeszcze popracować?
· Nad blokowaniem negatywnych myśli niezależnie od wyniku.
Tenisista w czasie gry jest jak żołnierz na polu walki. Chwila słabości może zadecydować o losach bitwy.
· Nad przygotowanie ogólnym.
W wyższych kategoriach wiekowych zawodnicy dysponują coraz większą siłą uderzeń i dynamiką i stabilnością poruszania. Bez systematycznej pracy nad swoim rozwojem ogólnym Igor coraz częściej będzie rozgrywał mecze których żadnym sposobem nie będzie mógł wygrać.
· Nad grą na całym korcie.
Przy przewadze fizycznej przeciwnika lub równowadze sił o wyniku prócz mentalu decyduje elastyczność taktyczna tenisisty. Umiejętność wychodzenia z sytuacji kryzysowych i umiejętność gry na całym korcie to warunek jakichkolwiek sukcesów w juniorskim i seniorskim tenisie.

W deblu Piotr Gadomski i Igor Bujdo ulegli Dominicowi Wirledowi i Lukasowi Pitschmannowi 4/6 6/7. Na uwagę zasługuje dobry kontakt jaki nawiązali między sobą nasi zawodnicy oraz ich spora inwencja w doborze zadań taktycznych na poszczególne gemy. Przeciwnicy wykazali się nieco większymi umiejętnościami deblowymi, w szczególności dominowali w walce o siatkę.

Austriacy zaimponowali mi agresywnością gry. Ich taktyka odzwierciedlała trendy we współczesnym tenisie mówiące o tym, że meczów nie wygrywa ten kto zrobi mniej błędów ale ten kto wygra więcej piłek. Grali na całym korcie i widać było, że w ich treningu gra w korcie lub w ¾ kortu to chleb powszedni.

Filip w meczu z Neuchristem odniósł lekką kontuzję łydki która wyeliminowała go z udziału w meczach następnego dnia. Na szczęście solidny wieczorny masaż i poizometryczne rozciąganie skutecznie zapobiegło długotrwałym skutkom kontuzji. Wieczorny basen również pomógł nam w zregenerowaniu sił.

Mecz z NIEMCAMI

Wtorkowy poranek przebiegał pod znakiem ćwiczeń koordynacyjnych z piłką tenisową oraz ćwiczeń szybkościowych. Rozgrzewka tenisowa obejmowała wszystkie sytuacje meczowe ze szczególnym naciskiem na sytuację jeden zawodnik na siatce a drugi z głębi.

Jako pierwsi na kort wyszli Piotr Gadomski i Lucas Leppin.
Zadania mentalne Piotrka na ten mecz to: kontrola emocji poza dwoma wpadkami w meczu; rutyna między punktowa — faza fizyczna i faza rytuału.
Zadania taktyczne to: przy swoim gemie serwisowym raz — dwa razy atak na siatkę, raz na dwa gemy jeden zaskakujący dropshot; gra krosami na początku wymian.

Szybko okazało się, że przeciwnik dysponuje lepszą pracą nóg a gra w obronie jest mało skuteczna ze względu na dużą energię uderzeń rywala. Jedyną szansą na nawiązanie walki o zwycięstwo była przejęcie inicjatywy i prowadzenie wymian. Piotrkowi zabrakło jednak mimo wszelkich starań regularności ataku, skutecznego serwisu i dynamicznej gry na siatce. Pozytywne było to, że ataki na siatkę były częste i dropshoty pojawiały się raz na dwa gemy, tak jak to sobie założyliśmy przed meczem. Pod względem kontrolowania emocji mecz wypadł nie?le, choć wybuchów złości naliczyłem ze sześć. Rutyna między punktowa była realizowana ze 100% sumiennością. Mecz zakończył się wynikiem 4/6 2/6.

W najbliższym czasie Piotrek powinien popracować nad:
· Dynamiką serwisu. Przy jego warunkach fizycznych ten element powinien być najgro?niejszą bronią w arsenale
· Dynamiką poruszania się po korcie. Nogi Piotrka są dość słabe i przez to ma problemy z ustawianiem się do piłek oraz powrotem do kortu po uderzeniach. Również dynamika gry wolejowej bardzo przez to cierpi.
· Wzmocnieniem praktycznie wszystkich partii mięśniowych poprzez odpowiedni trening np. z gumami.
· Kontrolą emocji — szczególnie na treningach
· Umiejętnością zdobywania przewagi w wymianie poprzez wykorzystywanie wszelkich krótszych piłek do ataku. Zbyt często czeka na piłkę zamiast w nią wejść.
· Treningiem sytuacyjnym. W wielu sytuacjach na korcie Piotrek nie może się znale?ć gdyż (być może) zdarzają się one na treningach zbyt rzadko.

Po lunchu naprzeciw siebie stanęli Igor Bujdo i Moritz Dettinger.
O przeciwniku wiedzieliśmy, że ma bardzo dobry serwis i mocne obydwa uderzenia z głębi. Również świetnie operował wolejem. Zadaniami mentalnymi była radość po wygranej piłce oraz rutyna po przegranych plus rytuał przed serwisem i returnem. Jako nowy element dodaliśmy wizualizację. Zadań techniczno — taktycznych nie zmienialiśmy, żeby nie wprowadzać do gry zbyt wielu nowych elementów, tak więc były to: szybka ręka przy serwisie; return przez środek kortu oraz raz w gemie serwisowym atak na siatkę.

Moritz okazał się najlepszym zawodnikiem eliminacji. Cechowała go bardzo duża siła uderzeń, niezwykle agresywny styl gry i świetne poruszanie się po korcie. Sprawiał wrażenie zawodnika w wieku juniora. Jedyną szansą na nawiązanie z nim walki było zmuszenie przeciwnika do gry kombinacyjnej. Jednak nawet grając w ten sposób Igor musiał uznać wyższość dynamiki i szybkości poruszania się Moritza. Mecz zakończył się wynikiem 2/6 2/6. Przypominało to pojedynek Dawida z Goliatem tyle, że w tym przypadku Dawid nie miał żadnych asów w rękawie. Aby móc w przyszłości realizować skutecznie zadania meczowe przeciwko takim przeciwnikom potrzebna jest duża praca nad ogólnym rozwojem. Jest to obok pracy nad mentalem warunkiem następnego skoku rozwojowego Igora. Dodatkowym elementem do poprawienia jest umiejętność gry na całym korcie. Grając z głębi Igor jest w stanie dorównać najlepszym zawodnikom z porównywalną siłą uderzeń. Natomiast w grze na całym korcie przeciwnicy wyższej klasy zdają się nad nim dominować.

Ostatnim naszym meczem w Bremen był debel w którym Piotrek i Igor zagrali przeciwko Lucas Leppin i Marko Lenz. Chłopcy zagrali niezwykle odważnie i pomysłowo. Dużo ze sobą rozmawiali między punktami i przed każdym rozegraniem ustalali plan na następny punkt. O ile nasi grali ciekawiej o tyle przeciwnicy grali skuteczniej. Mecz przegraliśmy 6/4 4/6 2/6.

Niemcy zaimponowali mi przygotowaniem fizycznym. Moritz Dettinger znacznie odbiegał od moich wyobrażeń o możliwościach 14 — to letniego organizmu. Gdy jednak spytałem trenera reprezentacji Niemiec o program przygotowania ogólnego w Niemczech to nie uzyskałem konkretnej odpowiedzi. Stwierdził on, że cały plan treningowy jest realizowany w poszczególnych klubach i jest to poza strefą wpływów trenerów kadry.

Ostatni dzień turniejowy w Bremen zakończyliśmy krótkim meczem w piłkę, godzinnym sparringiem deblowym i paroma długościami klubowego basenu.

PODSUMOWANIE

Dlaczego nie wygraliśmy eliminacji! Czego nam zabrakło! Co zrobić aby nasi młodzicy mieli jakiekolwiek szanse w rywalizacji z europejską (i światową) czołówką za 4 — 6 lat?

Nie wygraliśmy eliminacji ponieważ nasi chłopcy byli fizycznie słabsi i wolniejsi od najważniejszych przeciwników. Zabrakło w ich grze agresji i chęci wygrywania wymian. Często niemożność prowadzenia gry wynikała po prostu z przytłaczającej przewagi mocy uderzeń przeciwnika lub niedostatków techniczno — taktycznych. Co zrobić by móc walczyć z najlepszymi na świecie za 4 — 6 lat?

· Potrzebny jest regularny trening ogólnorozwojowy. Nie, raz w tygodniu przypadkowe zajęcia w terenie ale regularna praca nad wyrobieniem dynamicznego i stabilnego poruszania się po korcie, wzmocnienie wszystkich mięśni odpowiedzialnych za rotację tułowia przy uderzeniach, ćwiczenia chroniące przed urazami stawy: ramienny, łokciowy, nadgarstkowy (szczególnie nie dominującej ręki) i skokowy, regularne rozciąganie, regularny trening szybkości startowej itp.
· Konieczne są treningi w grupie aby móc skutecznie pracować nad rozmaitymi sytuacjami meczowymi. Treningi grupowe narzucają konieczność gry w debla, która jest często warunkiem podniesienia jakości gry tenisisty na wyższy poziom.
· Pomocny byłby regularny trening mentalny, realizowany również bezpośrednio na korcie. Sprzyjałoby to kształtowaniu się u zawodników profesjonalnych postaw oraz promowałoby pewność siebie poprzez rozwój 6 filarów poczucia własnej wartości.

Warto pamiętać, że samo przebijanie piłek na drugą stronę można porównać do wierzchołka góry lodowej. Jest to dosyć ważna część gdyż to o nią rozbijają się statki. Jednak aby ten wierzchołek stanowił zagrożenie potrzebna jest potężna podstawa znajdująca się w pod wodą. Tą podstawą jest przygotowanie fizyczne, mentalne, i wszechstronność techniczno — taktyczna zawodnika. Bez bardzo masywnej podstawy, żadna góra nie przebije piekielnie grubego poszycia statku zwanego pierwszą setką ATP.

Opracował Krystian Pfeiffer www.pfeifferteam.pl

Osoby zainteresowane dyskusją na temat tego opracowania proszę o kontakt mailowy krystianpfeiffer@o2.pl lub telefon pod numer 0-693 726 985