Wyjątkowy rok greckiej nadziei tenisa

Ostatnie 12-13 miesięcy zmieniło Stefanosa Tsitsipasa z utalentowanego tenisisty w przeciwnika, który może zagrozić największym tuzom ATP. Idealnym podsumowaniem tego okresu jest zwycięstwo w ATP Finals w Londynie.

Gdy klikniemy w Wikipedii w kategorię “greccy tenisiści” wyniki pokazują nam kilku zawodników, których nazwiska tak po prawdzie niewiele mówią. Szału nie ma – jak to się mówi. Trudno się temu dziwić, bo prawda jest taka, że Grecja tradycji tenisowych nie ma zbyt wielkich. Dużo mówi fakt, że tenisiści o greckich korzeniach sukcesy osiągają reprezentując inne państwa. Pete Sampras jako reprezentant Stanów Zjednoczonych wygrał 14 turniejów wielkoszlemowych. Mark Philippoussis wygrywał broniąc barw Australii, podobnie jak obecnie czyni to Nick Kyrgios. Stefanos Tsitsipas spełnia więc marzenia swoje, ale i greckich kibiców tenisa.

Postraszył gwiazdy tenisa

Tsitsipas w finale w Londynie pokonał Austriaka Dominica Thiema 2:1 (6:7, 6:2, 7:6). Wcześniej odprawił z kwitkiem jednego z tria obecnych legend tenisa – Szwajcara Rogera Federera. W Londynie doznał tylko jednej porażki z Hiszpanem Rafaelem Nadalem, ale nie miała on wpływu na jego końcowy sukces. Dzięki zwycięstwu w ATP Finals w tydzień Grek zarobił 2,656 mln dolarów i 1300 punktów w rankingu ATP. Dzięki temu jest już szósty w światowym rankingu i rok kończy z ponad 6 milionami dolarów na koncie!

Przełom w 2018 roku

Można powiedzieć, że wszystko co dobre dla utalentowanego greckiego tenisisty zaczęło się latem poprzedniego roku i od tamtego czasu jego kariera zaczynała rozpędzać się niczym kula śniegowa. Jako 82 numer w rankingu ATP w lipcu na Wimbledonie awansował do 1/8 finału, a chwilę później przegrał w finale turnieju ATP w Toronto. Październik przyniósł Tsitsipasowi pierwszy triumf w Sztokholmie. Końcówka roku to ogromny sukces, jakim było zwycięstwo Next Generation ATP Finals, czyli kończącym sezon turnieju masters dla zawodników do lat 21. Trudno było się dziwić temu, że ATP uznało Greka tenisistą, który w 2018 roku wykonał największy postęp.

Lepszy z każdym miesiącem

To nie był jednak koniec, a dopiero początek, bo tak jak wspominaliśmy 2019 rok jest jeszcze lepszy w jego przygodzie z tenisem ziemnym. Już w styczniu 20-letni wówczas Tsitsipas awansował do 1/8 Australian Open i został pierwszym Grekiem, który dotarł na ten szczebel rozgrywkowy w więcej niż jednym turnieju Wielkiego Szlema. Grek, który na co dzień trenuje we francuskiej akademii trenera Amerykanki Sereny Williams sprawia kłopoty nie tylko swoim rywalom, ale i sędziom, którzy do niedawna mieli problemy z poprawnym wymówieniem jego nazwiska. Kolejne sukcesy, w tym wygranie ATP Finals sprawiają, że już nikt takich błędów nie popełnia.

Stefanos Tsitsipas spełnia marzenia

Grek ma coraz więcej fanów tenisa, nie tylko na świecie, ale i w Polsce, bo przecież najważniejsze turnieje można oglądać na żywo w telewizji lub np. na STS TV. Nic więc dziwnego, że talent młodego zawodnika docenia coraz więcej ekspertów i kibiców. Nie tylko im trudno uwierzyć w rozwój Greka. — Już sam awans do tego turnieju był dla mnie wielką sprawą. Teraz, gdy zostałem triumfatorem, nie wiem, jak mam o tym mówić, bo czuję tak wiele emocji. Kiedyś oglądałem ten turniej w telewizji i myślałem: “Ci faceci rozegrali niezwykły sezon i mogą tu grać o mistrzostwo”. Teraz sam jestem mistrzem, więc to dla mnie niesamowite – powiedział po triumfie w ATP Finals w Londynie. Skoro 2019 rok był dla niego tak udany, to aż strach się bać, co może się wydarzyć w sezonie 2020.