Ranking bez tajemnic – podsumowujemy sezon 2016. Część czwarta

Do decydującego podsumowania już tylko jeden krok, bo przed nami czas rozliczenia zawodniczek, które sezon zakończyły w drugiej dziesiątce rankingu. Przedsmak tych tenisistek, które okazały się najlepsze w kończącym roku, jednak nie lada tuzy możemy spotkać w tym podsumowaniu, bo wystąpią w nim trzy byłe liderki rankingu.

Miejsca 20-11:

Miejsce 20: Barbora Strycova – ten rok zakończyła bez singlowego tytułu, ale za to z trzema triumfami deblowymi. Pomimo wszystkiego, Czeszka może zaliczyć do udanych, bo po raz pierwszy w karierze przebiła się do czołowej dwudziestki rankingu. Cały ten sezon był nieco zwariowany dla niej. Starty dobre przeplatała z bardzo słabymi. Czterokrotnie odpadała w I rundzie, ale za to odprawiała takie rywalki jak Muguruza, Kerber, czy Vinci. Osiągnęła dwa finały. W Dubaju spisywała się fenomenalnie, ale na finał zabrakło jej sił. W Birmingham powstrzymała ją Madison Keys, która trzykrotnie pokonywała ją w tym roku. Na osłodę zostało jej zdobycie Pucharu Federacji.

Najcenniejszy wynik: 6:4 6:2 z Angeliką Kerber w I rundzie w Madrycie.

Wynik do zapomnienia: 0:6 2:6 z Sarą Errani w finale w Dubaju.

Ocena: 7/10

Miejsce 19: Caroline Wozniacki – rok zakończyła z dwoma tytułami. Po kiepskim początku, odblokowała się w azjatyckim tournee, gdzie okazała się bezkonkurencyjna w Tokio i Hongkongu. W Wielkich Szlemach dwukrotnie odpadała w I rundzie, nie wystąpiła w Roland Garros, ale odbudowała się na US Open, gdzie dotarła do półfinału. Była liderka światowych list zaliczyła jednak wiele rezultatów poniżej stawianych jej oczekiwań.

Najcenniejszy wynik: 4:6 7:5 6:4 z Agnieszką Radwańską w półfinale w Tokio

Wynik do zapomnienia: 6:1 6:7 (3) 4:6 z Julią Putincewą w I rundzie Australian Open

Ocena: 6/10

Miejsce 18: Roberta Vinci – finału US Open z 2015 roku nie udało się powtórzyć. Powetować mogła sobie jedynie tytułem w Sankt Petersburgu. Zdecydowanie zawiodła na mączce. Na dziesięć spotkań wygrała tylko trzy, z czego dwa na hali w Stuttgarcie. Dodatkowo nie popisała się w zmaganiach Fed Cup. W starciach z Muguruzą i Suarez Navarro urwała zaledwie sześć gemów. Jeszcze niedawno uznawana za jedną z najlepszych deblistek, tym razem nie dała swoim fanom do radości. Wraz z Sarą Errani zakończyły turniej olimpijski na ćwierćfinale.

Najcenniejszy wynik: 6:4 6:3 z Belindą Bencic w finale w Sankt Petersburgu

Wynik do zapomnienia: 1:6 3:6 z Kateryną Bondarenko w I rundzie Roland Garros

Ocena: 6/10

Miejsce 17: Venus Williams – szanse na powrót na fotel liderki rankingu są bardzo nikłe, jednak pomimo 36. lat udowadnia, że cały czas jest zagrożeniem dla bardzo wielu młodszych rywalek. Co prawda, pierwsze dwa starty sezonu zakończyła na pierwszym meczu, to w trzecim starcie, w Kaohsiung, sięgnęła po tytuł. Potem znów nadeszły złe czasy dla starszej z sióstr Williams. Najcenniejszym osiągnięciem Amerykanki w tym roku wydaje się dotarcie do półfinału Wimbledonu, gdzie sposób na nią znalazła Kerber. Porażkę w singlu powetowała sobie w deblu, gdzie wraz z siostrą sięgnęły po tytuł.

Najcenniejszy wynik: 6:3 6:4 z parą Timea Babos/Jarosława Szwedowa w finale Wimbledonu

Wynik do zapomnienia: 4:6 2:6 z Johanną Kontą w I rundzie Australian Open

Ocena: 7/10

Miejsce 16: Jelena Wesnina – końcówka sezonu była dla niej ciężka, ale zdobycie najwyższej lokaty w karierze udało się zrobić. Aż ciężko uwierzyć, że w pierwszej części roku musiała przebijać się przez kwalifikacje. Nie zawsze kończyły się one po myśli Rosjanki, ale potrafiła też zaskoczyć rywalki. Miało to miejsce chociażby w Charleston, gdzie rozegrała osiem spotkań i dopiero w finale zatrzymała ją Sloane Stephens. Później dotarła też do półfinału Wimbledonu. Po ograniu Cibulkovej, tenisistka z Soczi nie miała już argumentów na Serenę Williams. Do tego dołożyła złoty medal w Rio wraz z Jekateriną Makarową i tytuł deblowy na WTA Finals.

Najcenniejszy wynik: 6:7 (1) 6:4 6:1 z Simoną Halep w II rundzie w Doha

Wynik do zapomnienia: 6:2 4:6 3:6 z parą Vania King/Ałła Kudrawcewa w III rundzie Australian Open

Ocena: 8/10

Miejsce 15: Timea Bacsinszky – Po słabym występie na Antypodach, zrehabilitowała się za Atlantykiem. Po IV rundzie w Indian Wells, w Miami dotarła do półfinału, pokonując po drodze Radwańską i Halep. Zaliczyła kiepski rok w ramach Pucharu Federacji, przegrywając wszystkie cztery mecze. Po drugim Fed Cupwym weekendzie, Bacsinszky wygrała zmagania w Rabacie. Wrześniowe tournee po Stanach Zjednoczonych nie było już tak szczęśliwe jak wcześniejsze, ponieważ Szwajcarka nie osiągnęła już żadnych spektakularnych wyników. Najważniejszym momentem wydaje się występ na igrzyskach, gdzie wraz z Martiną Hingis dotarła do finału debla.

Najcenniejszy wynik: 2:6 6:4 6:2 z Agnieszką Radwańską w IV rundzie w Miami

Wynik do zapomnienia: 2:6 1:6 z Anastazją Pawluczenkową w I rundzie w Brisbane

Ocena: 7/10

Miejsce 14: Elina Switolina – pierwsza od sześciu lat tenisistka, która w jednym sezonie pokonała dwie liderki światowych list. Najpierw ograła na Igrzyskach Olimpijskich Serenę Williams, a później, w Pekinie, okazała się lepsza od Kerber. Do tego dwukrotnie wygrała z Muguruzą. Twierdzą niezdobytą okazała się Radwańska, która zatrzymała ją w półfinałach w New Haven i Pekinie. Podopieczna Justine Henin popełniła falstart za to w deblu. Na jedenaście rozegranych spotkań, wygrała zaledwie dwa.

Najcenniejszy wynik: 6:4 6:3 z Sereną Williams w III rundzie na Igrzyskach Olimpijskich

Wynik do zapomnienia: 2:6 0:6 z Petrą Kvitovą w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich

Ocena: 8/10

Miejsce 13: Wiktoria Azarenka – zagrała tylko w dwunastu turniejach, ale podyktowane to zostało wcześniejszym zakończeniem sezonu. Po Roland Garros Białorusinka nie wróciła na kort, ponieważ oświadczyła, że jest w ciąży. Niedawna podopieczna Wima Fissetta wróciła do touru po kontuzji i to wróciła w wielkim stylu, wygrywając turnieje w Brisbane, Indian Wells i Miami. „Vika” spisywała się bardzo dobrze zarówno na Antypodach, jak i w USA. Kłopoty rozpoczęły się, gdy Tour przeniósł się na mączkę. W 2017 roku jej nie zobaczymy, ale z pewnością zaskoczy jeszcze rywalki na korcie.

Najcenniejszy wynik: 6:4 6:4 z Sereną Williams w finale w Indian Wells.

Wynik do zapomnienia: 3:6 2:6 z Iriną-Camelią Begu w II rundzie w Rzymie.

Ocena: 8/10

Miejsce 12: Carla Suarez Navarro – mogło skończyć się lepiej, ale druga część sezonu nie należała do tenisistki z Wysp Kanaryjskich. Rok zaczęła od półfinału w Brisbane, a formę utrzymała do Australian Open. Po czterech zwycięstwach zatrzymała ją Radwańska. Najlepszy start zaliczyła w Doha, gdzie w singlu sposobu na nią nie znalazła żadna rywalka, a w deblu dotarła do finału. Problemy zaczęły się po Wimbledonie. Po trawiastych startach osiągnęła już tylko ćwierćfinał w Cincinnati i półfinał w Linzu.

Najcenniejszy wynik: 6:2 6:0 z Agnieszką Radwańską w półfinale w Doha

Wynik do zapomnienia: 6:3 4:6 4:6 z Kristiną Kucovą w II rundzie w Montrealu

Ocena: 7/10

Miejsce 11: Petra Kvitova – w rankingu była już na drugim miejscu, to ten rok kończy, otwierając drugą dziesiątkę. Sezon może zaliczyć jednak do udanych. Poza trzema finałami, dołożyła brązowy medal na igrzyskach. Czeszka przyzwyczaiła już nas do tego, że rozkręca się pod koniec sezonu. Nie inaczej było tym razem. Z pierwszych sześciu spotkań, wygrała tylko jedno. Odbiła się od dna w Indian Wells, gdzie doszła do ćwierćfinału. W Rio pokonała Keys, walcząc o podium, a potem zanotowała półfinał w New Haven. Potem było jeszcze lepiej, bowiem 26-latka wygrała w Wuhan i Zhuhai, a także dotarła do finału w Luksemburgu. Na zakończenie roku zdobyła Puchar Federacji.

Najcenniejszy wynik: 6:7 (10) 7:5 6:4 z Angeliką Kerber w III rundzie w Wuhan

Wynik do zapomnienia: 1:6 1:6 z Agnieszką Radwańską w półfinale w New Haven

Ocena: 7/10