Umiejętność oddzielenia tenisa od życia prywatnego, czyli wywiad z Magdą Linette

Przerwa tenisowa trwa, a więc należy wykorzystywać to, że zawodnicy mają nieco więcej czasu i przeprowadzać z nimi wywiady. Tym razem udało mi się przeprowadzić rozmowę z Magdą Linette, 20-letnią tenisistką z Poznania. Obecnie piąta rakieta Polski, a niegdyś druga tenisistka znad Wisły (2 lata temu wyprzedzała ją tylko Agnieszka Radwańska). Na swoim koncie ma 5 zwycięstw singlowych w imprezach ITF, a o tego można dołożyć całą masę triumfów w grze podwójnej. Linette reprezentuje także nasz kraj w Fed Cupie.

Podobno najlepiej zacząć wywiad od czegoś miłego, więc rozpocznę od pytania o wakacje. Jak minęła Ci przerwa między sezonami? Wypoczywałaś, czy w całości na przygotowaniu do kolejnego roku?

Niestety w tym roku nie miałam za dużo wolnych dni, dlatego starałam się odpocząć w gronie swoich
najbliższych znajomych i rodziny. W tym roku mam w planie zacząć sezon trochę szybciej, wiec po tygodniu przerwy musiałam zabrać się z powrotem do pracy.

Właściwy wywiad zacznijmy więc od samego początku. Skąd miłość do tenisa, no i jak zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem?

Hmm.. moja “przygoda” zaczęła się jak miałam 6 lat. Mój tata grał w tenisa i to dzięki niemu gram. Był moim pierwszym trenerem, przy którym stawiałam pierwsze kroki. Nie powiedziałabym, ze jest to miłość. Raczej traktuję to jako moją pracę, która sprawia mi dużo przyjemności. Na samym początku ciężka praca nie sprawiała mi większej frajdy, aczkolwiek w pewnym momencie zauważyłam, ze jest to jednak to, co chcę robić, dlatego poświęciłam się temu maksymalnie.

Tenisowy idol… Na Twoim profilu ITF wyczytałem, że są nimi Roger Federer oraz kończąca ostatnio 39 lat Monica Seles… Oglądając takie gwiazdy na korcie, na co najbardziej zwracasz uwagę?

Szczerze to nie oglądam za wielu meczy tenisowych, chociaż wiem, że mogłoby mi to pomóc i jeszcze wiele mogłabym się nauczyć. Jednak w moim życiu jest tyle tenisa i tak mało wolnego czasu, ze wolę go inaczej spożytkować. Oczywiście nie świadczy to o tym, że nie podziwiam tych ludzi za ich ciężką prace i osiągnięcia.

Sezon 2012 za nami, a więc czas na pewnego rodzaju podsumowania, bowiem sporo się zmieniło. Nie tylko w Twojej karierze, ale także był to bez wątpienia najlepszy rok polskiego tenisa. Jaki był dla Ciebie sezon 2012?

Dla mnie był to bardzo trudny rok, w szczególności bardzo chwiejny. Dużo rzeczy się pozmieniało w moim życiu prywatnym oraz tenisowym i nie ukrywam, że nie było łatwo się w tym wszystkim odnaleźć. Zaczęłam rok od dobrego przygotowania i niezłej gry, później niestety grałam słabo, a na dodatek cały czas doskwierały mi różnego rodzaju dolegliwości, których nie mogłam doleczyć. W końcu, gdy moja gra się odbudowała złapałam kontuzję, przez co musiałam odpuścić granie w środku sezonu. Na szczęście po powrocie zagrałam wiele dobrych turniejów i wygrałam wiele bardzo wartościowych spotkań. Także końcówka sezonu mnie podbudowała do pracy na następny sezon.

W tym roku wygrałaś jedną imprezę singlową, w Pradze, a także odniosłaś wiele zwycięstw deblowych. Który z tych triumfów smakował najlepiej?

Szczerze sama nie mam pojęcia. Chyba najbardziej byłam zadowolona z tych turniejów we Francji, szczególnie z tego w Nantes, bo wygrałam po kolei z paroma dobrymi zawodniczkami. Dużym osiągnięciem była dla mnie wygrana turnieju deblowego z Sandrą Zaniewska w Limoges.

Zagrałaś w tym roku w meczach reprezentacji Polski w Fed Cupie. Mogłabyś w kilku słowach opowiedzieć, czy jest jakaś różnica między spotkaniem, gdzie grasz wyłącznie na swoje konto a spotkaniem, którego stawką jest punkt dla Polski?

W tym roku nie grałam meczy, byłam jedynie tzw. rezerwową… (występ w grze podwójnej przyp. red.) Oczywiście jest to wspaniale uczucie wiedzieć, że zostałeś wyróżniony do reprezentowania swojego kraju.

Jak już wcześniej stwierdziłem, to był najlepszy rok dla całej tenisowej Polski. Zdradzisz nam, z którego polskiego sukcesu Ty się najbardziej cieszyłaś?

Wydaje mi się, że najbardziej cieszyłam się z sukcesu Jerzyka. Pokazał wszystkim tenisistom i tenisistkom, że można mieć lepsze lub gorsze momenty, ale jeżeli czegoś się naprawdę pragnie to ciężką pracą można do tego dojść, nawet w tak trudnym i wyrównanym sporcie, jakim jest tenis, a zwłaszcza tenis męski.

Jak zareagowałaś na wiadomość, że w Katowicach odbędzie się impreza rangi WTA Tour?

Szczerze to nie zrobiło to na mnie jakiegoś większego wrażenia (śmiech). Miło, że jest kolejny turniej w Polsce.

Po tegorocznych rezultatach można stwierdzić, że jesteś dobrą partnerką deblową. A w jakiej grze Ty się lepiej czujesz, pojedynczej czy podwójnej?

Zdecydowanie pewniejsza siebie jestem w singlu i ważniejszy jest dla mnie zawsze singiel. Jest to cos, dla czego trenuję. Zawsze przed meczem jest mały stres, a w trakcie wysoka adrenalina i walka o “śmierć i życie”. Gra w debla jest dla mnie czystą przyjemnością. Zazwyczaj przed meczami się nie denerwuję i raczej traktuję to jako bardzo pożyteczny trening. Oczywiście, jeżeli decyduję się na grę w debla, to zawsze chcę wygrać i robię wszystko, co w mojej mocy, aby zejść z kortu jako zwycięzca.

Kończąc temat ostatniego sezonu… Jakie plany na sezon następny?

Obecnie przygotowuję się w Poznaniu, ciężko trenując. Pierwszy turniej zagram w Ankarze w połowie grudnia. Dalsze plany jeszcze nie są do końca sprecyzowane, ale najprawdopodobniej polecę na cykl turniejów do Ameryki.

Przyznam Ci się, że widziałem Ciebie na ITF-ach w Polsce i okolicach i zastanawiałem się nad Twoją “drużyną”. Twoim trenerem jest Jakub Rękoś, jednak zdarza się, że na turniejach pojawiasz się z Jakubem Piterem, bratem Katarzyny Piter. Czy jest to członek Twojego teamu? Jeżeli tak, jaką pełni on w nim rolę?

Tak pracuje również z Kubą. Jest on moim sparingpartnerem oraz wyjeżdżam z nim na turnieje.

Myślę, że zgodzisz się z tym, że nadal Twoim najlepszym rokiem był 2010. W 2010 roku biłaś zawodniczki, które teraz są w pierwszej setce rankingu. Czy potrafisz określić, co jest przyczyną tego, że po znakomitym roku 2010 odnotowałaś spadek?

Nie potrafię określić konkretnej jednej przyczyny. Zazwyczaj jeżeli cos się dzieje niedobrego, bądź dobrego składa się na to wiele czynników. Tak było tez w 2011 i 2012 roku. Wiele rzeczy w moim życiu działo się i to na pewno miało duży wpływ na moja grę. W większości były to prywatne powody o których nie chcę mówić oraz mam niestety dość silne zdolności do kontuzji.

Dodajmy, że jesteś rekordzistką Polski, jeżeli chodzi o liczbę wygranych spotkań z rzędu. Jak wygląda Twój plan, żeby wrócić do czołowej dwusetki świata, a może zajść jeszcze wyżej?

Nie mam konkretnego planu. Co więcej, myślę, że na coś takiego nie można mieć planu. Jedyne, o czym teraz myślę to po prostu chcę być szczęśliwa i mieć wokół siebie jak najwięcej pozytywnych ludzi, którzy będą dawać mi energię do działania.

W ostatniej części wywiadu chciałem porozmawiać o Magdzie Linette, nie tenisistce, ale dwudziestoletniej Poznaniance. Jak dowiedziałem się wcześniej studiujesz. Zdradzisz czytelnikom, na jakim kierunku oraz jak wygląda łączenie zawodowej kariery tenisowej z edukacją?

Tak, studiuję. Zapisałam się na Prawo na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Dopiero w październiku zaczęłam także nie mogę jeszcze dokładnie powiedzieć, jak łączę, ponieważ sama dopiero się odnajduje w tym wszystkim (śmiech).

Muszę się przyznać, że mocno przeszukałem internet, żeby znaleźć jakiekolwiek informacje na temat Twojego życia prywatnego. Czy to zamierzony zabieg z Twojej strony?

Zdecydowanie. Nie bardzo lubię się dzielić publicznie swoimi osobistymi sprawami. Cenię sobie nie tylko swoja prywatność, ale i swoich bliskich.

Jak na razie jesteś młodą tenisistkę, jednak czy już wiesz, czym byś chciała się zajmować po zakończeniu kariery?

Mam bardzo dużo różnych pomysłów. Niekoniecznie tenisowych. Jednak nie wiem, jak moje życie się potoczy, dlatego tez nie bardzo chciałabym niczego zdradzać, bowiem nie lubię rzucać słów na wiatr.

Pozostaje mi na koniec zapytać o marzenia… Jakie są Twoje marzenia na dzień dzisiejszy?

Moim największym i chyba jedynym marzeniem jest posiadanie szczęśliwej rodziny. A wszystko to, co robię, jest tylko drogą, którą sobie obrałam, aby do tego marzenia dotrzeć.