Wimbledon: Pociąg do prędkości Huberta Hurkacza!

Hubert Hurkacz wraca tam, gdzie odniósł jak do tej pory największy sukces na turnieju wielkoszlemowym. Dwa lata temu na kortach przy Church Road Polak znalazł się w III rundzie imprezy, stawiając twarde warunki późniejszemu mistrzowi – Novakowi Djokovicowi. Hurkacza w All England Clubie nie było przez dwa lata, ale piękne wspomniania z 2019 roku cały czas napędzają go do gry. Jak podkreśla wrocławianin w Londynie czuje się świetnie i to już w pierwszym spotkaniu tegorocznego turnieju z Lorenzo Musettim było widać wyraźnie. Polak był bardzo ofensywnie usposobiony, starał się dyktować warunki na korcie. Nic nie robił sobie z długiego oczekiwania na mecz, czy zamieszania wśród publiczności przy golach dla Anglików, bowiem część spotkania pokryła się z meczem Euro 2020. Najważniejsze, że Polak przerwał serię sześciu przegranych spotkań singlowych ( od połowy kwietnia w Monte Carlo do I rundy Wimbledonu 30 czerwca).

Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa. W końcu udało mi się po przerwie. To dla mnie wyjątkowe, że wydarzyło się to na trawie na Wimbledonie. Mecz nie był łatwy. Lorenzo to świetny zawodnik, który naprawdę potrafi fantastycznie grać w tenisa. Musiałem zagrać agresywnie, dobrze i myślę, że było to bardzo solidne spotkanie z mojej strony. 

Polak opowiada też o tym, jak wygląda atmosfera Wimbledonu z perspektywy

Z jednej strony podróż autobusem jest trochę uciążliwa, gdzie trzeba przeznaczyć ponad godzinę na dojazd na korty. Nie jest to najwygodniejsze, ale z drugiej strony warunki tutaj, jak i w hotelu są naprawdę fajne. Bardzo fajnie, że jest tutaj tylu kibiców i mogłem poczuć ich doping. Atmosfera była niesamowita. To na pewno dodaje energii, żeby grać jeszcze lepiej. 

Polak wrócił myślami do poprzednich meczów i jak słusznie zauważył mimo tylu porażek najważniejsze było to by wciąż wierzyć w siebie i dokonać kilku zmian.

Starałem się skupiać na właściwych aspektach mojej gry i na tym co mam robić na korcie i jak grać. To mi pomagało, bo na pewno nie miałem dużej pewności siebie przed tym meczem ze względu na ostatnie wyniki. Myślę, że ten dobry debel, który razem z Felixem graliśmy w Halle pomógł w przygotowaniach do tego turnieju i z pewnością to dużo dało. Sporo czasu spędziłem na trawie w tym sezonie, to bardzo specyficzna nawierzchnia, która promuje atak, chodzenie na siatkę. Nie można grać za bardzo top spinem, bo piłka zwalnia i trzeba grać bardziej płasko. Trzeba się dostosować do tego, zmienić parę rzeczy. Grałem Stuttgart, Halle, gdzie doszliśmy do finału debla. Dobrze wykorzystaliśmy czas spędzony na trawie. Trzeba było zadbać o odpowiednie przygotowanie mentalne, pozytywne nastawienie i walkę o każdy punkt i bycie super pozytywnym niezależnie od tego, co będzie się działo na korcie.  

Po raz drugi w swojej historii wielkoszlemowy Wimbledon się nie odbył. Najpierw było to spowodowane II wojną światową, niedawno, w 2020 roku, pandemią koronawirusa. Teraz Hurkacz cieszy się z powrotu do All England Clubu.  – Strasznie żałowałem, że w zeszłym roku Wimbledon się nie odbył i cieszymy się, że tutaj znowu wracamy. 

Hurkacz zdaje sobie sprawę jak ważne jest odpowiednie przygotowanie do spotkania. Zwraca również uwagę na elementy, które na trawiastej nawierzchni są decydujące.

Dużo pracuję też z moim fizjoterapeutą Kubą Rogalskim, nawet kilka godzin dziennie. Skupiamy się przede wszystkim na tym, żeby trochę inaczej uderzać piłkę niż na mączce. Tam bardziej się liftuje zagrania, a tutaj trzeba grać z kolei bardziej do przodu. To jest dosyć istotny aspekt, nie można się bronić na trawie, to nie jest nawierzchnia, która to promuje. Trzeba się starać grać cały czas do przodu.

W Players Box Huberta pojawił się kolega z daviscupovej reprezentacji Polski Łukasz Kubot, który stara się wspierać radą i doświadczeniem młodszego kolegę.

Łukasz ma niesamowitą wiedzę. Można się od niego dowiedzieć rzeczy, których niektórzy trenerzy po prostu nie wiedzą. Ma ogromne doświadczenie, osiągał tutaj wielkie sukcesy, wygrał tutaj w deblu. To super, że można z nim porozmawiać i się go poradzić. 

Jak Polak stara się odciąć od tenisa i czemu poświęca czas wolny?

Jeżeli chodzi o bańkę i obostrzenia to w hotelu jest to odczuwalne, bo nie można z niego wyjść. Jeżeli chodzi z kolei o korty to fajnie, że jest tutaj tylu kibiców. To na pewno pomaga i cieszy zawodników. Również samych kibiców, że sam turniej się w ogóle odbywa. Autobus nie jest genialnym miejscem na wyluzowanie się, ale trzeba się adaptować i starać się produktywnie odpoczywać w autobusie, by szybko ten czas minął. Ostatnio oglądałem sporo wyścigów Formuły 1. Niedawno miałem okazję przejechać się McLarenem, co było dla mnie wielkim wydarzeniem. Możliwość wejścia do takiego auta, sama jazda nim robi niesamowite wrażenie To jak to auto się prowadzi, jaką ma moc i jak później przekłada tą moc na koła i jazda jest czymś niesamowitym.

Rozmawiał i notował dla TenisNET: Piotr Dąbrowski