Wimbledon: Hubert Hurkacz nabiera pewności siebie!

Hubert Hurkacz w imponującym stylu awansował do III rundy wielkoszlemowego Wimbledonu i tym samym wyrównał swój najlepszy rezultat na londyńskiej zielonej nawierzchni sprzed dwóch lat. Przeciwnik wcale niewygodny – Marcos Giron. Gdy jednak obaj panowie wyszli na kort, rywal od niemal początku spotkania był przez Polaka spychany do defensywy, a ten im dłużej trwało to spotkanie, tym częściej przejmował inicjatywę i nie pozwalał Amerykaninowi rozwinąć skrzydeł i pokazać całego tenisowego repertuaru. Sam Hubert nie krył radości ze zwycięstwa, choć tonował też hurraoptymistyczne nastroje, podkreślając, że to po prostu kolejny wygrany mecz.

Był to na pewno bardzo dobry mecz z mojej strony. Zagrałem solidnie i cieszę się, że udało się wygrać. To jak grałem z końca kortu, jak przejmowałem inicjatywę, dawało mi dużo pewności siebie i kontrolę nad całym spotkaniem. Na pewno brakowało trochę pewności siebie przed turniejem i te dwa mecze pozwoliły mi jej sporo zyskać i już czekam na kolejne spotkanie. Dużo to dla mnie znaczy, bo ostatnio tych wygranych trochę brakowało i czuję, że jestem na fali wznoszącej.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że Hurkacz w tym roku na kortach All England Clubu czuje się wyśmienicie, co udowodnił tak w swoim pierwszym, jak i drugim spotkaniu. Teraz kilkanaście posłanych asów i prawdziwe mrowie winnerów pozwala dużo bardziej optymistycznie patrzeć na dalszą grę Polaka przy Church Road, choć teraz przed nim wielce wymagający przeciwnik – Aleksander Bublik.

Trawa to taka nawierzchnia, która zdecydowanie sprzyja mojej grze, budowie fizycznej i dzięki temu mogę i potrafię tutaj tak dobrze grać. Bublik to bardzo ciekawy zawodnik. Graliśmy przeciwko sobie w Dubaju. Ma dosyć nietypowy styl, gra bardzo agresywnie. Z nim będzie trzeba walczyć o każdy punkt i starać się szukać swojej szansy, bo ma niesamowity serwis i ogólnie świetnie gra. Ma naprawdę bardzo dobre czucie piłki i trzeba będzie szukać tych małych szans, żeby je wykorzystać. Będę starał się zagrać jak najlepszy mecz, a jak zagram dobrze, to będę miał szansę wygrać.

Gdy kończyliśmy rozmawiać, popularny Hubi po meczu był nie tylko szczęśliwy, ale zapewniał także o tym, że nie czuje się zmęczony dwoma dotychczas rozegranymi spotkaniami. Teraz przed Polakiem dzień odpoczynku. Do rywalizacji z Kazachem o IV rundę Wimbledonu i występ w drugim tygodniu turnieju powalczy bowiem dopiero w sobotę.

Rozmawiał i notował dla TenisNET: Piotr Dąbrowski