Trener najlepszej polskiej tenisistki Wim Fissette opowiada o tym, jak dumny jest ze swojej zawodniczki i dlaczego zwycięstwo Polki w Wimbledonie jest dla niego wyjątkowe.
Jak bardzo jest Pan dumny z tego historycznego wydarzenia i występu w finale?
Tak, to był dla nas niesamowity turniej. Wygranie Wimbledonu to jedno z najważniejszych trofeów w tym sporcie. To bardzo prestiżowa impreza o zwycięstwie w której marzy każdy zawodnik. Iga to osiągnęła – być może nikt się tego nie spodziewał, ale naprawdę ciężko pracowała, by poprawić grę na trawie, by stać się lepszą tenisistką właśnie na tej nawierzchni. To było fantastyczne zobaczyć, jak się poprawiła i jaki poziom gry prezentowała w końcowych etapach turnieju. Emocje były ogromne, nawet przed finałem – wiadomo, jak to jest, masz szansę zostać mistrzynią Wimbledonu albo nie. I to, jak poradziła sobie z tymi emocjami i jak grała najlepszy tenis od pierwszej do ostatniej piłki. To było naprawdę imponujące. Niesamowite.
Iga powiedziała, że to dzięki Panu mocno poprawiła się jej gra na trawie. Oczywiście bez szczegółów, ale co było najważniejsze, co sprawiło, że grała lepiej?
Myślę, że ważny krok wydarzył się już podczas French Open w Paryżu, gdzie zdecydowaliśmy się, by Iga cofnęła się dalej przy returnie. To coś, co utrzymaliśmy, bo dawało jej trochę więcej czasu na reakcję i pozwalało lepiej budować wymiany. Następnie mieliśmy tydzień treningowy na Majorce, gdzie popracowaliśmy nad serwisem, ale też nad pracą nóg, szczególnie wchodzeniem w szybkie piłki w narożnikach – zarówno z forhendu, jak i bekhendu – by czuła się tam bardziej komfortowo. No i miała bardzo jasny plan gry. Była zdecydowana przy każdej piłce – wiedziała dokładnie, co ma robić, w jakiej sytuacji. Miała odpowiedź na każdą piłkę, która leciała w jej stronę.
A teraz, gdy Iga wygrała Wimbledon – nad jakimi elementami chcecie pracować i czy na takim poziomie można wiele poprawić, czy to zawsze są niuanse?
Oczywiście! W tenisie zawsze chcesz coś poprawić. Iga ma dopiero 24 lata, więc jest jeszcze sporo przestrzeni do rozwoju. Już teraz robi wiele rzeczy bardzo dobrze, ale widzę miejsce na poprawę. Na przykład chciałbym, żeby w przyszłym Wimbledonie zagrała kilka skrótów więcej.
Czy ma Pan już plan treningowy, który będzie idealnie dopasowany do Igi, na kolejne miesiące?
Na ten moment planujemy przerwę, potem kilka dni przygotowań przed Montrealem, a potem znowu turnieje aż do US Open. Kolejny większy blok treningowy to raczej grudzień – taki typowy preseason, wtedy znów popracujemy nad konkretnymi elementami gry.
Współpraca z Igą to pod wieloma względami dla Pana też nowe doświadczenie?
Tak. Nigdy wcześniej nie zaczynałem współpracy, gdzie oczekiwania były aż tak wysokie. Czasem miałem wrażenie, że tylko miejsce nr 1 jest wystarczająco dobre, tylko zwycięstwo w turnieju jest akceptowalne. Pierwsze pół roku 2024 było niesamowite – Iga wygrała prawie wszystko, więc trudno było zrobić coś lepiej. To było ciekawe doświadczenie – świetny początek w Australii, potem trochę trudniej, ale od Paryża czułem świetne nastawienie. W karierze są wzloty i upadki, ale najważniejsze, żeby wracać silniejszym. Kocham to, jak cały zespół ciężko pracował i zachowywał pozytywne nastawienie. Myślę, że ta wygrana to nagroda za całą pracę, jaką wykonaliśmy od początku roku. Nie dlatego, że teraz pracujemy ciężej niż dwa czy trzy miesiące temu – robimy to samo, ale uczymy się na porażkach i chcemy być lepsi.
Wspomniał Pan, że Iga podchodzi do pierwszej rundy i finału w taki sam sposób. Czy to coś wyjątkowego na tle innych tenisistek?
Tak, tak właśnie powinno być. Dla niej pierwszy mecz turnieju WTA 500, pierwszy mecz Wielkiego Szlema czy finał – to to samo. To samo pragnienie zwycięstwa, ta sama motywacja i dyscyplina w przygotowaniach. Skupienie się na każdym detalu. To też sprawia, że jest bardziej komfortowa w końcówkach dużych turniejów, takich jak Szlemy.
Dzięki temu doświadczeniu ? czy nauczył się Pan czegoś nowego o sobie jako trenerze?
Każdy projekt i każdy zawodnik jest inny. Współpraca z Igą to dla mnie nowe wyzwanie ? ona wcześniej pracowała tylko z polskim sztabem, a teraz współpracuje z zagranicznym trenerem, w innym języku. Dobra współpraca opiera się na komunikacji, a komunikacja nie dzieje się z dnia na dzień. Pracowaliśmy nad nią od pierwszego dnia, żebym mógł mówić do niej takimi słowami, które mają dla niej sens, które są jasne. Żeby ją trenować tak, jak tego potrzebuje ? zarówno na treningach, jak i w trakcie meczów.
Rozmawiał i notował w Londynie: Piotr Dąbrowski















