Amatorem być: Wolej kończący

To zagranie jest tym samym czym as dla serwisu. Optymalnym rozwiązaniem jest zagranie tak by przeciwnik w ogóle nie dosięgną piłki, ewentualnie wyrzucił ją w aut.
Jak to osiągnąć?

Po pierwsze technika

Jak już dostajemy wykładkę staramy się najpierw zająć najlepszą możliwą pozycję czyli znaleźć się jak najbliżej siatki. To otwiera kąty i pozwala nam grać znad siatki czyli “zbijać” piłkę.

Powinniśmy pamiętać też, o ile jest to możliwe, by zyskać na dynamice strać się uderzać z lekkiego dojścia a nie z pozycji statycznej z samego wejścia poprzecznego na nodze. To ?dojście? do piłki daje nam dodatkową moc a więc dynamikę zagrania.

Samo uderzenie wykonujemy klasycznie, bez użycia nadgarstka. Pozostaje on zablokowany a to nasze ramie wykonuje zdecydowany ruch w przód.

Po drugie taktyka

Gdzie zagrać?

Generalnie tam gdzie nie ma przeciwnika. To przecież wynika z samego charakteru zagrania. Mamy piłkę skończyć. Tutaj nie ma się co silić na głębsze wywody. Wszyscy wiemy jak jest. Trzeba po prostu ocenić gdzie jest przeciwnik i co robi – w jakim tempie i w jaki sposób się przemieszcza.

Tu jeszcze trzeba wspomnieć o jednym. Zagranie w otwarty kort powinno być wykonane jak najbardziej dynamicznie. Jest jeszcze jednak inne wyjście, bardziej bezpieczne o ile zrozumiemy jego filozofię. To tzw. zagranie contre-pied czyli po polsku w przeciw nogom.

Gdy przeciwnik jest mocno wyrzucony z kortu stara się za wszelką cenę wrócić do pozycji równowagi geometrycznej. Często zapomina o właściwym sposobie poruszania się – krok odstawno-dostawny lub przestawny, oba zawsze z klatką piersiową przodem do siatki. Po prostu w takich sytuacjach odwracają się bokiem do siatki i pędzą ile wlezie do punktu równowagi, często o zgrozo dla amatorów jest to zawsze środek kortu (sic!).

Wtedy o wiele korzystniej jest zagrać miękką, prostą i bezpieczną piłkę na zwykłym bloku za plecy takiego sprintera. Można nawet zagrać dosłownie metr w bok za plecami przeciwnika. I tak tego nie sięgnie. To kwestia pędu i usytuowania ciężaru ciała. Poza dużym bezpieczeństwem takiego zagrania (nie musi być mocne i dokładne) uzyskujemy korzyści psychologiczne. To bardzo “boli” jak cię piłka mija o metr a ty tylko możesz patrzeć i nic kompletnie nie możesz zrobić?

Jak zagrać?

Gdy gramy po linii powinniśmy strać się trafić praktycznie w sam koniec kortu w kwadrat 1m/1m od rogu kortu. Jest od tego wyjątek. Gdy przeciwnik zostanie wcześniej dość mocno wyrzucony po krosie poza kort, ewentualnie w tył też po krosie po np. ostrym topspinie w końcową linię, powinniśmy zagrać dość miękko i płasko w półkortu, gdzieś na linię kończącą karo serwisowe. Trzeba pamiętać że mocno wyrzucony przeciwnik będzie szybko starał się wracać więc zagranie pod linię końcową biorąc pod uwagę jego pęd może być wykładką. Zupełnie inaczej jest gdy będzie musiał jeszcze biec w przód. Droga jest o wiele dłuższa i nawet jak dojdzie do takiej piłki to i tak będzie ona już nisko i krzywdy nam raczej nie zrobi, dostaniemy pewnie kolejną wykładkę.

Gdy gramy po krosie powinniśmy trafić w okolicy 1m-2m za linią kończącą karo serwisowe. Tu właśnie uzyskamy optymalną kombinację siły i kąta odejścia piłki. W tym przypadku nie ma faktycznego znaczenia czy przeciwnik jest bardziej czy mniej wyrzucony z kortu/za kort po jego drugiej stronie.

I na koniec – pamiętajmy że stopwolej to też może być wolej kończący szczególnie gdy rywal operuje daleko za linią końcową.

Typowe błędy:
1. Czekanie na piłkę. Do piłki trzeba wyjść, zaatakować ją.
2. Za duży zamach. Skoro ma być mocno to trzeba się zamachnąć? Bzdura, korzystamy z dynamiki ciała, pędu w przód i szybkości ramienia a nie głębokości ruchu.
3. Tzw. “wbijanie gwoździa”. Nie przybijajmy piłki z silnym ruchem nadgarstka w karo serwisowe. Piłka ma wysoki odskok i leci dość długo. Przeciwnik ma czas by się wycofać i skontrować, choćby lobem.
4. Lekceważenie zagrania. To dla nas typowe, mamy wykładkę to już pełna nonszalancja i rozluźnienie, bach i ups. Pamiętajmy, że piłkę się wygrywa po uderzeniu a nie przed nim.