Amatorem być: Wolej – kończący a przygotowawczy

Uderzenia wolejowe można klasyfikować według wielu typologii w zależności od tego co weźmiemy za punkt odniesienia. W tym artykule zajmiemy się podziałem według kryterium jakim jest sytuacja (pozycja) w jakiej znajdziemy się na korcie.

Grając z głębi kortu możemy sobie pozwolić nawet na kilka zwykłych przebić w oczekiwaniu na krótszą piłkę lub złe ustawienie się przeciwnika. Przy siatce już tak nie jest. Kiedy idziemy do siatki to po to by jak najszybciej zakończyć punkt. Tam jesteśmy agresorem, myśliwym, łamiemy pewne status quo. Bądźmy jednak świadomi, że tylko jedno zagranie dzieli nas od odwrócenia tej sytuacji. Jeden pasywny wolej, złe pozycjonowanie, kierunek, długość, rotacja zagrania sprawi, że to my staniemy się zwierzyną łowną. Dlatego powinniśmy robić wszystko by zagrać wolej agresywny w domyśle kończący.

O tym jak i gdzie grać wolejem kończącym opowiemy przy innej okazji. Dziś zajmiemy się tylko wolejem przygotowawczym, który dla amatorów jest chlebem powszednim, nawet jeżeli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Na początku pewne wyjaśnienie. Wolej przygotowawczy to nie tylko wolej zagrywany zaraz po dojściu/w trakcie dochodzenia do siatki. Jest nim każdy wolej jaki nie jest w zamyśle kończący.

Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie jak i gdzie go zagrać przede wszystkim musimy sobie wpierw odpowiedzieć na pytanie po co go gramy? Po to, by uzyskać lepszą pozycję przy siatce. Po to, by dojść do właściwej pozycji przy siatce (wtedy to raczej jest półwolej przygotowawczy). Po to, by nie ryzykować zagrania kończącego gdy pozycja jest niewłaściwa lub przeciwnik jest optymalnie ustawiony i w miarę równomiernie kryje kort.

Co powinien on nam dać? Polepszenie naszej sytuacji i jednocześnie pogorszenie sytuacji przeciwnika.

Już wiemy o co chodzi, możemy przejść do meritum.

Wolej przygotowawczy z punktu widzenia amatora można zagrać na dwa sposoby.

1. Tak jak zawodnikowi pod żadnym pozorem nie wolno – martwo, płasko, prosto przed siebie, około 1.5m.-2.0m. w karo serwisowe od linii go kończącej. Zagranie typowym blokiem. Często jest to co ciekawe wolej kończący, bo wielu z amatorów operuje dość głęboko za linią końcową, refleks ma słabszy niż zawodnik, to samo z szybkością. Zanim się zorientuje i ruszy często jest po punkcie. Nawet jak dobiegnie to już z przysłowiowym jęzorem i niewiele może zrobić. Piłka nisko – siatka wysoko. Trzeba naprawdę szybkiego nadgarstka, timingu i głębokiego zejścia w nogach by zagrać ofensywnie. Z reguły przeciwnik będzie próbował nas lobować, a z tej pozycji jest to trudne i możemy liczyć na aut lub wystawkę.

Taki rodzaj woleja powinniśmy stosować gdy zostaniemy zwyczajnie “nabici” przez przeciwnika mocną, płaską piłką gdy już stoimy przy siatce. Choć nie jest to jedyna sytuacja jak wynika z wcześniejszych uwag. Możemy ten rodzaj zagrania stosować wymiennie z wolejem penetrującym. Ten “martwy” wolej ma też spore walory psychologiczne bo często deprymuje przeciwników.

2. To zagranie jest wspólne dla amatorów i zawodowców. Mówi się też o nim wolej penetrujący. Co jest podstawą tego zagrania, jego istotą? Umiejscowienie ponad szybkością – precyzja ponad siłą.

Chodzi o to by odsunąć przeciwnika jak najdalej za linię końcową ale jednocześnie dać sobie czas na zajęcie właściwej pozycji.

Wolej przygotowawczy o jakim tu mowa gramy dochodząc do siatki, często gdy piłka jest poniżej poziomu jej poziomu a my jesteśmy spóźnieni. Możemy grać go też gdy nadlatująca piłka jest “neutralna” – nie jest już czystą wykładką ale i nie zmusza nas do bardziej defensywnego podejścia. Czasem po prostu nie warto ryzykować kończenia jednym zagraniem i lepiej próbować wypracować sobie lepszą pozycję. Piłkę powinniśmy wtedy posłać po linii, w miarę możliwości pod linię końcową kortu.

Dla nas amatorów warto przywrócić do łask starą technikę wolejową z zablokowanym nadgarstkiem. Blok i wejście w przód wraz z poprowadzeniem ręki w tym samym kierunku. Klasyczny, stary wolej. Przy odpowiedniej dynamice to wystarczy, a bardziej nowoczesne podejście z wykorzystaniem nadgarstka jest już dla ludzi na wyższym poziomie NTRP i na początku szczerze odradzamy jego stosowanie.

To nowoczesne podejście preferuje stosowanie lekkiej wstecznej rotacji – niewielkie otwarcie nadgarstka wykonane w momencie kontaktu z piłką (jest to chyba najtrudniejszy element do opanowania). Grając ten wolej powinniśmy wejść zdecydowanie w przód, ale nie tak raptownie jak przy kończącym woleju (czasem wystarczy sam nasz pęd wynikający z biegu do siatki), wykonać trochę głębsze odprowadzenie rakiety (poza linię tułowia) i poprowadzić rękę dalej w przód celem lepszej kontroli i pozycjonowania zagrania.

Im szybsza piłka nadlatująca i im jest niżej tym szybszy i obszerniejszy ruch w przód i większe otwarcie nadgarstka.

Pamiętajcie jednak, że ruch nadgarstka przy woleju jest naprawdę znikomy. Przy woleju nie stosujemy pronacji przedramienia, a otwarcie nadgarstka to powoduje. Jest sposób na określenie tej granicy. Gdy ustawimy nadgarstek w pozycji wolejowej (czyli łokieć lekko ugięty, a nadgarstek zablokowany – wygięty ku górze), dzięki czemu widzimy spód naszego przedramienia, to przekręćmy je lekko w prawo, tak jakbyśmy otwierali nadgarstek przy zagraniu. Przekręcamy je tylko do momentu, gdy górna połowa przedramienia porusza się niezależnie od dolnej. Gdy całe przedramię zaczyna się przekręcać, to jest moment to zastopowania.

Takie uderzenie profituje na kilka sposobów:
– odpychamy przeciwnika głęboko za linię końcową (mało amatorów zagra na wznoszącej czy półwolejem z końca kortu),
– zyskujemy czas na dojście do siatki,
– piłka z delikatną wsteczną rotacją zachowuje się podobnie jak slice, wkręca się w kort i daje niski kozioł co utrudnia ripostę w tym skuteczne lobowanie.
– ponieważ gramy po linii łatwo i szybko zająć nam optymalną pozycję i zamknąć kąty (amatorzy mniej dokładnie mijają po krosie).
Jeszcze raz jednak przypominamy, to dość trudne zagranie i wymaga już odpowiedniego poziomu umiejętności gdy chcemy je stosować regularnie w warunkach meczowych.

Wnioski:
Nie starajmy się zawsze skończyć z woleja pierwszym uderzeniem, choć jest to pożądane optimum. Czasem warto poczekać i nie ponosić zbytniego ryzyka, wypracować sobie dogodną pozycję i zaryzykować konieczność wykonania kolejnego zagrania.