Maja Chwalińska sprawiła największą sensację w Paryżu, awansując do najlepszej „16” turnieju Roland Garros po zwycięstwie nad Marią Sakkari 1:6, 6:3, 6:2. To jej szósty wygrany mecz w stolicy Francji i kolejny krok w imponującej przygodzie tej zawodniczki w tym sezonie. Polka odrobiła stratę po przegranym inauguracyjnym secie i ostatecznie wygrała na korcie Simone Mathieu.
Chwalińska wcześniej przeszła kwalifikacje i po raz pierwszy w karierze zagrała w turnieju głównym Roland Garros, a w drodze do trzeciej rundy pokonała mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng oraz Elise Mertens. Po meczu przyznała, że wciąż nie do końca rozumie, co się wydarzyło, dodając krótko: "To coś niesamowitego".
W trakcie spotkania Polka zmodyfikowała taktykę, sięgając częściej po topspin i grając bardziej cierpliwie, co stopniowo wytrąciło Sakkari z rytmu; decydujący był piąty gem, po którym zrobiło się 4:1 i przewaga już nie została oddana. Teraz Chwalińska ma dwa dni na odpoczynek przed poniedziałkowym starciem ze zwyciężczynią meczu Diane Parry - Amanda Anisimova, które może odbyć się po raz pierwszy dla niej na jednym z dwóch największych kortów kompleksu Rolanda Garrosa.
- Polka przeszła przez kwalifikacje i awansowała do turnieju głównego Roland Garros po raz pierwszy w karierze.
- W drodze do trzeciej rundy pokonała Qinwen Zheng oraz Elise Mertens.
- Kluczowa zmiana w grze to więcej topspinu i większa cierpliwość, co pozwoliło odwrócić losy meczu.
Artykuł wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji udostępnionych przez Google News













