Magda Linette: Będę piąć się jeszcze wyżej!

Z najlepszą (od przyszłego poniedziałku) polską tenisistką rozmawiamy o trudach spotkania z Petrą Kvitovą.

Petra była po prostu dziś za dobra, czy ty nie byłaś w takiej dyspozycji jakiej oczekiwałaś?

Przede wszystkim Petra grała naprawdę bardzo dobrze, bardzo dokładnie. Przy jej sile rażenia było bardzo ciężko cokolwiek zrobić kiedy ona serwowała. Serwowała bardzo dobrze, cały czas zmieniała kierunki, nie było żadnego utartego szlaku co ona robiła w danym momencie i naprawdę często mnie zaskakiwała. Jeżeli o mnie chodzi to na pewno mogłam dużo lepiej serwować, a z drugiej strony Petra nakładała na mnie bardzo dużą presję. Zwłaszcza przy drugim serwisie i to też wpływało na moje pierwsze podanie, o którym wiedziałam, że muszę trafić i to grając mocno. To była naprawdę spora presja, a dziś niestety na serwisie nie wszystko mi wychodziło, bo w poprzednich meczach trochę lepiej to funkcjonowało. Połączenie właśnie tych dwóch rzeczy: troszkę słabszej dyspozycji serwisowej i coraz większej presji ze strony Petry wpływało na to, że byłam jeszcze bardziej nerwowa.

Dzięki temu, że rywalizowałaś już z wielkimi nazwiskami na największych kortach nie czułaś się spięta podczas spotkania z Kvitovą?

Nie mam na myśli presji typowo meczowej, bardziej chodziło mi o to, że ona grała po prostu bardzo agresywnie i wchodziła bardzo mocno w kort. To właśnie w tej kwestii była duża presja. Ale wracając to pierwszy raz czułam się naprawdę całkiem fajnie na korcie, może to też dlatego, że tym razem ten kort był trochę mniejszy, bo zazwyczaj grywałam na większych kortach. Więc dzięki temu byłam bardziej przyzwyczajona do tej sytuacji. I naprawdę od samego początku byłam całkiem spokojna. Chyba najbardziej spokojna w całym tym turnieju. Nawet na Roland Garros nie byłam aż tak spokojna przed meczem. Czułam się bardzo dobrze, a ona zaczęła bardzo dobrze i właściwie przez cały pojedynek grała dokładnie, a jak Petra gra dokładnie to z taką siłą rażenia, że jest bardzo trudno. Nadzieja była, ale ona nie dawała znaków, żeby być nerwową. Wcześnie mnie przełamała w obu setach, więc nie miała nawet okazji się zestresować. Zaczęła bardzo dobrze, bo pierwszy gem był bardzo dobry, a drugi też zaczęła bardzo dobrze, więc nie było w ogóle oznak, żeby ona była zestresowana. Wyglądało to tak, że była bardzo pewna i nie było po prostu łatwo, chociaż czekałam na moment, ale ona była coraz bliżej kortu i coraz pewniej czuła się w swoich uderzeniach. I to też było widać, że była bardzo spokojna w trakcie wymian.

Gra była znacznie bardziej zacięta, niż mówi wynik, prawda?

Zgadzam się, uważam, że było dużo bliżej, ale to jest też trawa, jeden, czy dwa punkty i set, pierwszy, czy drugi wyślizgnął się spod kontroli. To był też mój serwis, miałam okazje, żeby wygrać te gemy serwisowe. To nie było tak, że zupełnie zawaliłam. Cały czas czułam to, że muszę grać agresywnie. I to wynikło z tego, że zrobiłam parę błędów w dość ważnych momentach. Przez to ten wynik wydaje się dość gładki, bo jeżeli była wymiana to było wszystko bardzo blisko. To były takie pojedyncze punkty. Na tym polega różnica między wygraniem meczu w turnieju wielkoszlemowym, a przegraniem. Dziś próbowałam bardzo dużo zmieniać kierunków, ale jak mówię: na trawie ciężko jest po prostu coś zmienić. Wszystko zostaje bardzo nisko i ta pozycja pasowała idealnie. Jeżeli miała dobry timing to bardzo mało mogłam zrobić. Parę razy zagrała mi po prostu return nie do odegrania. Jedyne co można zrobić, na innych nawierzchniach, to dodać trochę więcej rotacji, żeby zmieniać jej pozycję uderzenia. Tutaj próbowałam, ale było ciężko, bo trawa mimo wszystko spychała w dół, a ona miała wszystko w takiej okolicy, gdzie jej idealnie pasowało. Próbowałam zmieniać chociażby kierunki, albo grać jej na ciało, ale parę razy odegrała mi też trochę szczęśliwie.

Co wtedy się myśli, kiedy te punkty na trawie aż tak szybko uciekają?

Ważne, żeby utrzymać koncentrację, bo to jest chwila moment i już mecz może uciec. Trzeba po prostu skupiać się na każdej piłce i zwracać uwagę na to jak się serwuje, żeby procent serwisu był wyższy. Z drugiej strony nie nakładać na siebie zbyt dużej presji, żeby ręka była luźna i szybka.

Sam Wimbledon chyba na duży plus, prawda? Po raz pierwszy w karierze nie tylko wygrałaś mecz na Wimbledonie, ale awansowałaś do III rundy.

Na pewno, ale zawsze chciałoby się więcej. Nie cieszę się, że przegrałam. Chciałabym być w IV rundzie, w drugim tygodniu lub iść jeszcze dalej. Ale faktycznie cieszę się, że w tym roku zagrałam na trawie dużo lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. To jest na pewno pozytywne i budujące na przyszłe lata, że wiem, że tutaj też mogę zawalczyć o dalsze rundy. Tenisowo Wimbledon w tym roku był najlepszy. Generalnie myślę, że się rozwijam. To nawet nie o to chodzi, że na trawie, bo nawet porównując z innymi nawierzchniami ten tenis jest dużo lepszy niż to, co prezentowałam wcześniej.

Widziałaś może mecz Huberta z Djokovicem?

Nie oglądałam całego, tylko urywki pierwszego seta. Później musiałam iść na treatment, więc nie widziałam akurat końcówki, jak wygrał drugiego. Widziałam właściwie czwartego seta. Wydaje mi się, że po tym, jak wygra się seta z Novakiem to jest to bardzo trudne fizycznie, ale też mentalnie. Człowiek jest nabuzowany, są wielkie emocje i tym bardziej na tak ogromnym korcie, więc wydaje mi się, że trochę zeszła z niego trema. Pokazał wszystkim, że może być Top 10 bardzo niedługo.

Naprawdę widać, że Ci najwięksi zachowują się nieco inaczej niż pozostali zawodnicy?

Najbardziej to widać po tym, jak mocno próbują wygrać każdą piłkę. Nie ma znaczenia wynik, czy to jest 0:40 czy inaczej. Oni podchodzą do tego tak samo, jak przy równowadze, czy przy przewadze dla nich. Każdy punkt jest dla nas, takich zawodników, którzy póki co są dalej to czujemy, że każda piłka jest bardzo trudna do wygrania. Oni sprawiają takie wrażenie, że my musimy zrobić coś ekstra, żeby ten punkt wygrać. To jest główna rzecz i tego też trzeba się po prostu nauczyć. Wydaje mi się, że staram się brać z tego przykład i dlatego np. jak grałam w I rundzie to myślę, że moja przeciwniczka miała bardzo podobne odczucia, mimo że drugiego seta zagrałam trochę za wolno. Teraz jak Petra wygrała ze mną to mam nadzieję, że w tym turnieju zajdzie jak najdalej (śmiech).

Teraz trzecia runda do zaliczenia została ci tylko na US Open.

Tak, ale już przynajmniej mam wszystkie trzy nawierzchnie. A na US Open póki co nie trafiłam nic niżej niż Serena, czy pierwsza rozstawiona od trzech lat więc ciężko (śmiech). Ale na US Open nie przypominam sobie chyba ani jednego roku, żebym przegrała z kimś niżej. W pierwszym roku wygrałam z Ulą Radwańską, przegrałam z Agnieszką, która była w Top 10. Później Cibulkova, też Top 10. Później Pliskova numer jeden, a później Serena. No więc… (śmiech). Jeżeli w tym roku to nie będzie ktoś z Top 10 to będę się bardzo cieszyć. Mimo wszystko turnieje wielkoszlemowe to są te turnieje gdzie chce się dojść najdalej. Więc mam nadzieję, że w Australii już wykorzystałam limit pierwszych rozstawionych. Ja i mój team jesteśmy bardzo podbudowani tym, bo widać już nawet progres w tym roku od Australii jak bardzo się poprawiłam. Myślę, że jak zacznę turnieje na kortach twardych, będę zdrowa i będę nieźle się trzymać, bez żadnych problemów żołądkowych, czy bez migren. Teraz jak zaczną się loty to mam nadzieję, że będę zdrowa i będę mogła rywalizować cały czas jak teraz trenowałam. Miałam świeżość, bo nie chorowałam i zagrałam naprawdę nieźle przez ostatnie cztery tygodnie.

Teraz chcesz odpocząć? Czujesz się zmęczona?

Tak, ale na razie nie jestem pewna bo jestem zapisana do kolejnego turnieju, który jest już za dwa tygodnie. Jeżeli odpuszczę ten turniej to na pewno pojadę odpocząć na chwilę, ale wydaje mi się, że na parę dni na pewno pojadę do domu odpocząć. Wolałabym trochę dłużej, ale o tym musimy porozmawiać z trenerem. Czuję się zmęczona, trochę na pewno. Ale byłam dużo bardziej zmęczona w Eastbourne, bo tam naprawdę już niedomagałam, byłam bardzo zmęczona. Tym bardziej, że jeszcze jeździliśmy z jednego turnieju na kolejny turniej. Tam byłam naprawdę bardzo, ale to bardzo zmęczona, a teraz jest troszkę lepiej bo miałam po pierwsze te parę dni odpoczynku i teraz miałam też wolne między meczami. Ale faktycznie, na pewno myślę, że to byłby taki fajny okres, żeby troszkę odpocząć, bo nie można ciągnąć za długo, prawda?

Czułaś wsparcie rodziny? Twój tata, choć miał wracać wcześniej to przedłużył swój pobyt na Wimbledonie.

Tak, tata za każdym razem tak robi, że przyjeżdża, ma konkretny plan i jeżeli uda mi się dojść trochę dalej w danym turnieju, dalej niż zazwyczaj (śmiech), a w tym roku zagrałam dużo dalej niż zazwyczaj, to po prostu zostaje dopóki jeszcze jestem w turnieju.

Ma dla Ciebie znaczenie, że ponownie zostałaś numerem jeden polskiego tenisa?

Na pewno to jest ważne, ale dla mnie to nie jest dla mnie o tyle kluczowe, że tenis jest taką dyscypliną, że tydzień w tydzień wszystko się zmienia, a ja jestem sześćdziesiąta, a nie jestem w pierwszej dziesiątce. Myślę, że Polska zasługuje bardziej na kogoś kto jest rakietą numer jeden w kraju i jednocześnie w 20 rankingu WTA. Ta pierwsza rakieta buduje rozpoznawalność polskiego tenisa i jest wsparciem dla całego krajowego teamu. Cieszę się z mojej pozycji, oczywiście, ale myślę, że to jeszcze nie jest ten moment, gdzie mogę powiedzieć : Tak to jest super, bo to jest dobre osiągnięcie. Nie, to wynika jednak z tego, że jesteśmy blisko siebie, sześćdziesiąte. Wydaje mi się, że jeżeli będę dwudziesta, albo dziesiąta to wtedy będzie takie pełnoprawne, dumne, że jestem pierwsza.

Widzisz się w roli liderki, która będzie ciągnęła polski tenis?

Tak, jak najbardziej. Tym bardziej, że powiedzmy sobie jestem jedną ze starszych osób, więc czuję, że trochę jestem w takiej roli (śmiech). Chodzi mi o to, że mam najwięcej doświadczenia, więc chciałabym być oczywiście w takiej roli. W końcu ileś lat na to pracowałam. Myślę, że mam bardzo dobry przykład zwłaszcza od mojego teamu, Izo, jak oni budowali team. Nawet jak widziałam Chorwatów, Cilica to po prostu myślę, że miałam bardzo dobry przykład i mogłabym bardzo dużo wnieść. Myślę też, że jeżeli chce być wysoko to muszę się dobrze czuć w tej roli i chcieć w niej być. Przede wszystkim.

Rozmawiał i notował w Londynie: Piotr Dąbrowski