Kvitova o pobycie w Australii

Petra Kvitova w rozmowie z Tennis Majors mówi o tym, jak sobie radzi z kwarantanną i celach na ten rok.

Pracowałam ciężko podczas okresu przygotowawczego i wreszcie mam trochę wolnego czasu. Cieszę się nim. Oglądam seriale, piję kawę, czytam książki. Robię też trening fizyczny. Mam to szczęście, że jestem w gronie osób, które mogą opuścić swój pokój hotelowy i udać się na kort.

Ochrona jest tu bardzo surowa. Na początku nikt nie znał zasad. Nie mogliśmy nawet otwierać drzwi. Dostaliśmy informację, że możemy to zrobić tylko wtedy, gdy zapuka obsługa. Będzie to znak, że zostało dostarczone nasze jedzenie. Raz nie byłam pewna, czy mój posiłek już czeka, więc uchyliłam drzwi. Recepcjonistka oznajmiła mi, że jeśli mam wątpliwości, to powinnam zadzwonić na recepcję i oni przyślą kogoś, aby to sprawdził. Myślałam, że prościej będzie, jeśli po prostu sama spojrzę. Zatem zasady były od samego początku surowe.

Craig Tiley zdaje sobie sprawę z tego, co myślą i czują zawodnicy. Z jednej strony, ich frustracja jest zrozumiała. Z drugiej, musimy z tym żyć. Nie jestem na ścisłej kwarantannie, ale wiem, że władze Tennis Australia próbują pomóc tym, którzy znaleźli się w tej sytuacji. Dostarczają graczom sprzętu, ciężarów, rowerów stacjonarnych. Myślę, że wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że mogą zostać objęci rygorystyczną kwarantanną. Każdy liczył jednak na to, że jego to nie spotka, i że będzie mógł opuszczać hotel i trenować na zewnątrz.

Dla mnie ten czas jest wystarczający. Gram około półtorej godziny dziennie. Potem udaję się na siłownię, gdzie spędzam godzinę, maksymalnie półtorej. Możliwe, że dla niektórych jest to niewystarczająca ilość czasu, ale ja nie mam z tym problemu. Starzeję się, więc muszę oszczędzać swoje ciało

Właśnie skończyłam oglądać ?Bridgertonów? na Netflixie i zaczęłam inny serial, tym razem czeski. Czytam też książki o tematyce kryminalistycznej i dużo rozmawiam przez telefon, z przyjaciółmi i rodziną.

Przywykliśmy już do grania bez kibiców. Podczas US Open było to dziwne uczucie, ale nie odebrało to nikomu chęci do zwyciężania. W Paryżu doszłam do półfinału i był to dla mnie niesamowity czas, nawet bez tłumu na widowni. Teraz ciężko będzie przyzwyczaić się do sytuacji, gdy stadion tenisowy zostanie po brzegi wypełniony fanami. Na ten moment nie jest łatwo to sobie wyobrazić, ale zdecydowanie chciałabym tego znowu doświadczyć. Wiem, że wiele osób straciło pracę w wyniku pandemii, więc jestem bardzo wdzięczna za to, że możemy grać.

Chciałabym być zdrowa i grać dobry tenis. W tym roku oprócz czterech turniejów wielkoszlemowych odbędą się również Igrzyska Olimpijskie. Celem jest dobrze zaprezentować się podczas tych imprez.