Koniec oczekiwania! Magda Linette w II rundzie Wimbledonu!

Magda Linette po raz pierwszy w karierze awansowała do II rundy wielkoszlemowego Wimbledonu. Polka w spotkaniu z Anną Kalinską pokazała dwa oblicza. W pierwszym secie była klasą sama dla siebie. Rywalka choć fragmentami próbowała ją ugryźć to jednak nie miała wielu atutów do wykorzystania. Wrażenie robiła solidność i cierpliwość poznanianki, która krok po kroku budowała każdy kolejny punkt, nie oglądając się na przeciwniczkę. Kort numer sześć na dobre zapadnie Linette w pamięć, bo to tutaj po raz pierwszy w życiu przebrnęła poza granicę I rundy najważniejszego turnieju tenisowego świata. Wcześniej albo nie mogła przebić się przez sito eliminacji, albo były problemy ze zdrowiem (kontuzja), czy zwykły sportowy pech. Tym razem, choć nie obyło się bez tenisowych turbulencji to jednak wszystko skończyło się po myśli sympatycznej tenisistki i obserwujący to spotkanie ojciec tenisistki Tomasz mógł wznieść ręce w geście triumfu i posłać córce szeroki uśmiech. Choć pierwsza partia minęła jak w okamgnieniu to jednak później zaczęły Magdę gonić cienie i koszmary przeszłości. Jak sama wspomniała w II secie miała chwile słabości i przypomniała sobie pechowe dla siebie spotkania z lat ubiegłych. Tym razem los zdecydował się jej wynagrodzić ekstremalnie długi czas oczekiwania i mimo niepewnego tie-breaka to Polkę zobaczymy w spotkaniu II rundy, gdzie mierzyć się będzie z Amandą Anisimovą.

Na początku oddajmy głos urodziwej 20-latce z Moskwy.

W pierwszym secie Magda nie dała mi wielu okazji, żebym mogła pokazać na co mnie stać. Była bardzo skupiona i nie popełniała wielu niewymuszonych błędów. W drugim po prostu próbowałam trochę poprawić swoją grę. Udało się to z serwisem, funkcjonował trochę lepiej, niż w pierwszym secie. Faktycznie, w tie-breaku było bardzo blisko, wcześniej obroniłam chyba trzy piłki meczowe. Szczerze to miała po prostu więcej szczęścia ode mnie.

Rosjanka nie załamuje się porażką i wierzy, że w przyszłości będzie w stanie prezentować swoją grę w drugim tygodniu turnieju.

Myślę, że obecnie prezentuję grę, która w przyszłości pozwoli mi grać w III, IV rundzie turniejów wielkoszlemowych. Teraz jest nieźle, ale pozostaje jeszcze wiele rzeczy do poprawy. Muszę jeszcze długo ciężko pracować, aby w przyszłości być lepsza. Osobiście bardzo lubię grać na trawie, ale niestety w Rosji nie mamy żadnego kortu trawiastego. Jasne, mamy taką sztuczną, dywanową, ale to przecież nie to samo. Właśnie dlatego przyjechałam do Anglii cztery tygodnie wcześniej, żeby się rozegrać i poczuć tą nawierzchnię. Teraz daję sobie dwa tygodnie spokoju od tenisa. Jadę odpocząć, spotkać się z rodziną, a później będę leżeć na plaży i oczywiście przygotowywać się do sezonu na kortach twardych.

Rosyjska tenisistka ma podobne sposoby na spędzanie wolnego czasu, jak większość kobiet ? W wolnym czasie lubię, jak chyba każda kobieta na świecie chodzić po sklepach i robić zakupy. Lubię też zwiedzać, czy spędzać czas z przyjaciółmi, czy oglądać filmy. Ale akurat filmy to tylko jak jestem w samolocie (śmiech).

Sama Linette nie była zaskoczona wysoką dyspozycją rywalki w drugiej partii, ale zauważa, że na tym poziomie nie mogą jej się przytrafiać takie przestoje jak we wtorkowe popołudnie podczas II seta.

Mimo, że dziewczyna nie ma najlepszego rankingu to w drugim secie naprawdę się postawiła. Mam nadzieję, że wyjdę w czwartek i zagram dwa sety tak, jak dziś zagrałam pierwszego seta. Wimbledon mi się zawsze podobał i tak jest do teraz, mimo że do tej pory nie udawało mi się tutaj wygrać ani jednego meczu. Ja zawsze lubiłam trawę, chociaż nie miałam na niej najlepszych wyników. Moja gra nie mogła się czasami poskładać. W zeszłym roku zabrakło mi zupełnie szczęścia. Jako nawierzchnię bardzo ją lubiłam, ponieważ jest niska i sprzyja moim uderzeniom, pomaga mi w tym, żeby były one szybsze. Cieszę się, że w końcu udało mi się udowodnić, że jestem skuteczna i wygrać turniej w Manchesterze, który był bardzo dużym turniejem, jak na ITF i że teraz udało mi się przejść I rundę. Ale mam nadzieję, że uda mi się dojść jeszcze dalej.

Myślałaś o tym, że tyle razy nie udało się wygrać pierwszego meczu?

W tym roku już naprawdę o tym nie myślałam. Myślałam o tym, że naprawdę mam dziewczynę z którą powinnam wygrać i jestem faworytką i w ten sposób muszę myśleć, postawić się na samym początku i cieszę się, że to mi wyszło, bo na Roland Garros zajęło mi chwilę, żeby się rozluźnić i zacząć po prostu grać swój tenis. Więc cieszę się, że teraz to poprawiłam, wyszłam na kort i od początku pokazałam kto jest tutaj faworytem. A tego przez jakiś czas wcześniej nie było. W tym roku udało się rozegrać naprawdę wiele meczów, cieszę się zwłaszcza z tej wygranej setki i z tego, że wybrałam taką drogę, bo zaplanowałam sobie mniejsze turnieje, które z jednej strony były dobrą okazją, żeby zagrać jak najwięcej meczów, a z drugiej jeżeli jest się faworytem i się przegra to mimo wszystko to bardziej boli i ciężej to sobie wytłumaczyć jeżeli przegra się taki mecz. To nie była łatwa droga, tym bardziej na takiej nawierzchni, gdzie nie miało się póki co sukcesów, a ma się te dwadzieścia siedem lat, wyjść jako faworyt i obronić swoją pozycję. Cieszę się, że udało mi się to zrobić, bo jeżeli chcę się piąć w rankingu to będę coraz częściej w takiej pozycji, choć przez większość mojej kariery to się nie zdarzało.

Razem z tobą jest zarówno Mark Gellard i Izo Zunić. Jak to na Ciebie wpływa?

Byli już razem podczas US Open. Dobrze, że jest taka kontynuacja i to nie jest pierwszy raz, bo obydwoje wiedzą jak się odnaleźć. Na samym początku Izo musiał zejść z funkcji, którą pełnił właściwie przez pięć lat. Funkcji, którą bardzo lubił i nie było to na pewno dla niego łatwe, więc chwała jemu, że potrafi się odsunąć trochę na bok i dać Markowi przestrzeń, żeby realizował swoje założenia. A przy tym Izo jest chyba najbardziej rozpoznawalną osobą w tourze. Ludzie bardziej go lubią niż mnie (śmiech) (Bez przesady ;) ? przyp. Red.). Śmialiśmy się z tego ostatnio jak wrócił to nie był w stanie przejść na trening, bo co dwa metry dosłownie ktoś go tutaj zaczepia, wita. Ludzie cieszą się, że jest z powrotem. To na pewno nie było dla niego takie proste. Jest osobą tutaj bardzo lubianą, a musiał z tego zrezygnować, więc tym bardziej brawa dla niego, że potrafił coś takiego zrobić. Ale cieszę się też, że jest Mark, który realizuje swój plan i widać, że mój tenis się dużo poprawił. Zwłaszcza względem zeszłego roku i od samej gry na trawie. Mój tenis jest bardziej stabilny, bardziej agresywny. Cieszę się, że potrafią ze sobą współpracować. Obydwoje charakterologicznie są bardzo dobrzy, a ja po prostu się ich słucham i tyle.

Co tak naprawdę zmienił Mark Gellard w tenisie Magdy Linette?

Przede wszystkim moje uderzenia są dużo bardziej czyste, to widać wyraźnie. Zupełnie inna czystość i stabilność uderzeń. Zwłaszcza przy forhendzie. Myślę, że też sama świadomość tego, co zrobić w danym momencie meczu jest też zupełnie inna, mam mniej takich momentów, gdzie mam pewne luki i popełniam błędy. Teraz staram się za każdym razem trzymać bliżej wynikowo przeciwniczki, żeby zawsze mieć okno, żeby wrócić do meczu. Tutaj można wymienić wiele rzeczy, bo to jest przecież rok pracy i bardzo dużo zmian. Myślę, że nie tylko technicznych, ale też widać w tym jak się poruszam, że jestem dużo bardziej stabilniejsza.

Teraz przed Polką starcie z dziewczyną, która mimo nastoletniej fantazji zdołała już zawojować kilka imprez wielkoszlemowych. Na Australian Open dopiero w IV rundzie musiała uznać wyższość Petry Kvitovej, później wygrała w Bogocie, a na Roland Garros zatrzymała się dopiero w półfinale przegrywając ostatecznie ze zwyciężczynią imrpezy Ashleigh Barty. Anisimova, która ma za sobą chyba najlepsze kilka miesięcy w karierze ze spokojem podchodzi do czekającego ją spotkania z Linette.

?Nie grałam jak dotąd zbyt wiele na trawie, więc nie mam wobec siebie żadnych oczekiwań. Nie czuję też w związku z tym żadnej presji czy czegoś w tym stylu. Mam zamiar cieszyć się każdą chwilą, bo to mój pierwszy Wimbledon. “Magda jest świetną tenisistką. Trenowałyśmy nieco razem. To powinien być interesujący mecz, bo nigdy nie grałyśmy ze sobą oficjalnego meczu?

Jutro Magdę czeka mecz gry podwójnej. Spotkanie singlowe zaplanowane jest na czwartek.

 

Z Londynu dla TenisNET: Piotr Dąbrowski