Presja na US Open rośnie w związku z kontrowersjami wokół puli nagród na poziomie turniejów wielkoszlemowych – zawodnicy domagają się zmiany zasad podziału, a decyzje organizatorów wciąż nie zostały ogłoszone. Jessica Pegula przyznała na turnieju w Cincinnati, że nie zapadły jeszcze żadne konkretne ustalenia i możliwe są dalsze formy protestu lub nawet bojkoty.
Spór o podział nagród narastał już wcześniej – na Roland Garros zawodnicy ograniczyli obowiązki medialne do 15 minut, podobne plany miały być realizowane na Wimbledonie, lecz ostatecznie zostały porzucone. W zeszłym roku US Open dysponował pulą 90 milionów dolarów, z czego po 5 milionów dolarów trafiło do zwycięzców Carlos Alcaraza i Aryny Sabalenki. Zawodnicy żądają teraz rozdzielenia 93,5 miliona dolarów na poziomie turniejów wielkoszlemowych, a opóźnienie ogłoszenia puli na US Open może wynikać z negocjacji i groźby protestów. W grze jest nawet ryzyko, że czołowi zawodnicy zbojkotują mikst w tygodniu pokazowym przed główną drabinką, co byłoby poważnym ciosem dla organizatorów i kibiców.
Pegula, która jest nr 3 rankingu WTA, deklaruje jednocześnie skupienie na występie w Cincinnati po rozczarowaniu w Canadian Open. „Myślę, że przed US Open wciąż czekamy na ogłoszenie puli nagród, więc nie podjęliśmy większych decyzji” – powiedziała. W Cincinnati wygrała z Simoną Waltert i Emmą Navarro i w środę zmierzy się z Soraną Cirsteą w 1/8 finału.
W skrócie:
- Zawodnicy domagają się podziału 93,5 miliona dolarów na turniejach wielkoszlemowych.
- W 2023 roku US Open miał pulę 90 milionów dolarów, zwycięzcy otrzymali po 5 milionów dolarów.
- Jessica Pegula jest nr 3 rankingu WTA i gra w Cincinnati; w 1/8 finału zmierzy się z Soraną Cirsteą.
Artykuł wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji udostępnionych przez Google News















