Iga niepowstrzymana, czyli gra bez kompleksów

Poniedziałek, 3 czerwca 2019 roku, godziny poranne. Przychodzę na korty im. Rolanda Garrosa. Wejście tuż przy samych kortach treningowych. Kort numer 15. Na termometrach 13 stopni powyżej zera. Z players lounge na boczne korty przy samym Avenue Gordon Bennett prowadzi podziemny tunel, którym od tego roku mogą przemieszczać się zawodnicy. Wcześniej przemierzali trasę od kortu centralnego im. Phillipe’a Chartuiera do kortów treningowych wśród publiczności. A, że tylko najwyżej klasyfikowani tenisiści i tenisistki mogli liczyć na ?obstawę? ochrony, to nie mieli przez lata łatwego zadania. Po schodach wychodzi najpierw trener Piotr Sierzputowski, za nim idzie Iga Świątek, dalej zajmująca się od lat przygotowaniem fizycznym Jolanta Rusin-Krzepota, oraz współpracująca od lutego z Teamem Świątek Daria Abramowicz, która odpowiedzialna jest za przygotowanie mentalne. Iga ubrana w biały strój, zapewne nie przewidziała jak ekstremalne warunki zgotuje jej tego popołudnia Paryż. Powtarzające się czynności to część oczywistej rutyny treningowej. Sparingpartner Igi Tomasz Moczek, mimo że sama warszawianka uderza potężnie, nie raz i nie dwa wstrzymuje rękę, aby przystosować szybkość piłki do treningowych potrzeb. Zaczyna padać, sympatyczny strażnik bram Stade Roland Garros obdarowuje mnie szerokim parasolem, a cały sztab twardo przeprowadza kolejne niezbędne kroki, mające być właściwym przygotowaniem do, nie ma co tu ukrywać, jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych spotkań w karierze 18-letniej tenisistki. Trening ma trwać zaledwie pół godziny, więc wszystko co chciałby jej przekazać trener jest skondensowane i krok po kroku, metodycznie, realizowane. Swoją drogą sparingpartner Igi, Tomasz Moczek, najlepszy tenisista amatorski w Polsce, Idze nie odpuszcza ani na chwilę, samemu prezentując spokojnie poziom turniejów ITF.

Ciekawym przerywnikiem, nieco rozluźniającym atmosferę, była próba nauczenia Darii Abramowicz przez trenera Sierzputowskiego odpowiedniego chwytu piłki i profesji francuskich ball boyów, którzy niemal do perfekcji, co zaprezentował były zawodnik gdyńskiej Arki, opanowali chwyt i wypuszczenie piłki. Nie zagłębiając się w szczegóły jak ten proces się zakończył, trener Polki w dosyć mocnym, ulewnym wręcz deszczu pyta się mnie do której powinno padać. Jako, że organizatorzy Roland Garros zapewniają bardzo ładnie przedstawioną graficznie prognozę, odpowiadam, że około 16. Twarz trenera nieodgadniona, ale obie dziewczyny podczas meczu będą miały przecież takie same warunki. Trening kończyć się będzie o 15. Z bardzo skupioną i niezwykle zmotywowaną Igą witam się po tym jak opuszczają korty treningowe. Mówi kulturalnie ?Dzień dobry?, witamy się, ale powodzenia już chyba nie usłyszała, zeszła po schodach, by szlifować wraz z trenerem taktykę. Skupienie wzięło górę. Za dwie godziny miała przecież mierzyć się z tenisistką, która przed rokiem wzniosła do góry puchar Suzanne Lenglen, a w rankingu WTA wspięła się na pozycję liderki.

Jak się okazało Polka do spotkania z Halep weszła suchą stopą, bowiem opady deszczu, zgodnie z prognozą, ustały. Dla Igi był to także pierwszy mecz w karierze, kiedy grała na tak dużym korcie. W swojej karierze już czterokrotnie miała okazję zaprezentować się w tak dużym wydarzeniu, grała nawet na korcie numer jeden Wimbledonu, ale po raz pierwszy w życiu nie tylko grała z byłą liderką rankingu, ale także mogła zaprezentować swoje nieprzeciętne umiejętności na jednym z największych i najważniejszych kortów tenisowych świata – Court Philippe Chatrier. Trzymając za rękę młodego chłopca podczas wychodzenia z tunelu prowadzącego na największą tenisową arenę Francji emocje zaczęły wzrastać. Łyk wody, rozgrzewka, wybór stron i “play”!

Był to najkrótszy mecz w tegorocznym turnieju gry pojedynczej nań Roland Garros. Steffi Graff w finale z 1988 roku pokonała Natashę Zverevą 6:0, 6:0 w 34 minuty. Podobnej lekcji Maria Szarapowa udzieliła Brytyjce Harriet Dart w I rundzie tegorocznego Australian Open. Oczywiście, Iga otrzymała srogą lekcję tenisa na najwyższym światowym poziomie. Co do tego nie powinno być żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości. Trzeba jednak na to spotkanie spojrzeć trochę szerzej. Polka po raz pierwszy w życiu mierzyła się z tenisistką z Top 5 WTA. Co więcej, zderzyła się również z charakterystycznym stylem gry Rumunki, który szczególnie na nawierzchni ziemnej jest zagrożeniem dla absolutnie każdej tenisistki na świecie. Porusza się chyba najlepiej w kobiecym tourze, świetnie przechodzi też z wybitnej wręcz defensywy na ofensywną grę. Styl Halep niejako wymusza na jej przeciwniczkach popełnianie błędów. To ona kontroluje przebieg spotkania i iluzorycznie pozwala rywalkom na przejęcie inicjatywy. I to właśnie po to, aby dziewczyna po drugiej stronie siatki posłała piłkę kilkanaście centymetrów za kort. I tak też było w przypadku meczu na korcie centralnym Roland Garros. Jasne, musimy także pamiętać o sprawach poza kortowych. Iga bowiem walczyła na korcie nie tylko z rywalką, ale również z bólem. Potężnym bólem pleców.

Nadal jestem na środkach przeciwbólowych, więc ciężko powiedzieć jaki to jest ból. Nic nie czuję, więc na meczu było ok, zobaczymy jak będzie za kilka dni, ale myślę, że nie będzie gorzej niż było parę dni temu.

Z tym bagażem z tyłu głowy (dosłownie!) na pewno nie było Idze łatwo. Dodatkowo to praktycznie drugi raz w jej karierze, kiedy spora część tenisowego świata była skierowania w jej stronę. Dość powiedzieć, że podczas pomeczowych konferencji prasowych zwykle była obecna tylko garstka polskich dziennikarzy. Przed meczem z Halep pojawili się przedstawiciele mediów międzynarodowych w ilości przystającej raczej do przedstawicielki Top 20 WTA.

Nie wydaje mi się, żeby to był dla mnie najważniejszy mecz w karierze, może bardziej od strony wynikowej, czyli czwarta runda to jest już o wiele wyższa stawka. Ale myślę, że poprzednie mecze były dla mnie z mentalnego punktu widzenia i ze względu na to, jak wiele się nauczyłam były trochę ważniejsze. Generalnie, jak wchodziłam na kort to byłam trochę oszołomiona, ale nie stresowałam się i patrzyłam na to z boku. To było na pewno coś innego.

Iga nie kryła wielu słów uznania dla utytułowanej rywalki, a także opowiada jakie zauważyła największe różnice między zawodniczkami z którymi mierzyła się do tej pory, a Simoną Halep.

Zawsze takie zawodniczki zaskakują, bo mimo wszystko oglądając je w telewizji to jest zupełnie co innego, niż wyjście z nimi na kort. Tak jak weszłam na II rundę Australian Open i byłam zaskoczona w jakim tempie gra Giorgi i jak szybko po koźle uderza piłkę i tak byłam zaskoczona tym, że zazwyczaj jak przeciwniczka odgrywa to potrafię wyczuć w którą stronę piłka poleci. A tutaj zazwyczaj Simona grała w zupełnie inną stronę i przez to się trochę gubiłam, ale błagam, wygrała tu rok temu, jest trzecia na świecie. Ziemia nadal będzie moją ulubioną nawierzchnią i w tym sezonie właśnie na niej miałam najlepsze wyniki.

Polka jednak z Paryża wyjeżdża z podniesioną głową, mając za sobą niesamowity turniej, który poza wymiernymi korzyściami punktowymi i finansowymi pozwolił jej na zdobycie bezcennego doświadczenia. Jak powiedziała po spotkaniu Halep ona w wieku Igi mogła marzyć o grze na korcie centralnym z mistrzynią tego turnieju. Przypomnijmy, kiedy Rumunka była w wieku Igi do pierwszego w swojej karierze seniorskiego turnieju wielkoszlemowego przebijała się przez kwalifikacje, a w II rundzie turnieju głównego Roland Garros 2009 przegrała z Witaliją Djaczenko.

Każdy mecz nauczył mnie czegoś innego. Pierwsza runda nauczyła mnie tego, że pierwszy mecz w turnieju zawsze będzie stresująca, bo wyszłam na mecz i myślałam, że skoro już grałam tyle razy na tym obiekcie, to nie będę się tym tak przejmować. Tak jednak nie było. Podczas II rundy uświadomiłam sobie, że jestem w stanie utrzymać koncentrację na tym samym, wysokim poziomie przez właściwie cały mecz i że mogę wygrywać z takimi zawodniczkami, jak Wang. W III rundzie udowodniłam sobie, że nawet mimo bólu potrafię wygrać i chociaż nie czuję się w stu procentach dobrze, a kiedyś miałam z tym problem. Przełamałam pewną granicę komfortu w trzecim meczu. Natomiast czwarty będę musiała omówić, bo na razie średnio ogarniam co się dzieje. Każdy mecz uczy mnie czegoś nowego i z każdego z tych rozegranych w Paryżu będę wyciągała nowe doświadczenie.

I mimo nadzwyczaj szybkiej porażki Iga fragmentami pokazywała tenis z którego jedni znają ją od dłuższego czasu, a wielu innych mogło zaznajomić się z ofensywnie i bez kompleksów grającą Polką. Iga, analizując przegrany mecz z Simoną Halep chłodno opisywała swoje wrażenia, jednak nie kryła rozczarowania swoją postawą na korcie i uroniła kilka łez.

Wydaje mi się, że było miliard powodów, dla których ten mecz potoczył się tak, a nie inaczej. Dzisiaj czułam się trochę dziwnie, bo z jednej strony nie byłam zestresowana, a z drugiej strony miałam wrażenie, że patrzę trochę z boku na ten kort i jakby nie byłam całym sercem i całą głową na korcie. Tak, jakbym patrzyła z boku, trochę dziwne uczucie. Tenisowo byłam właściwie zadowolona, bo utrzymywałam z nią dobre tempo, ale mimo wszystko jak miałam łatwe piłki do skończenia, które trafiałam zazwyczaj na treningach, to robiłam małe auty. Przez to trochę spadła mi pewność siebie, a w drugim secie ona mnie już kompletnie zdominowała. Nie miałam okazji, żeby cokolwiek zrobić, popełniałam o wiele więcej błędów To nie jest tak, że ja jestem jakaś niezadowolona. Te piłki, które dzisiaj psułam zazwyczaj gram w kort. Tenisowo myślę, że było ok.

Może się wydawać, że na takim poziomie nie powinno mieć to wpływu, ale grając z czołówką każdy, najmniejszy nawet detal, ma decydujący wpływ na to, jak dana tenisistka poradzi sobie bezpośrednio w meczu. Podobnie było z wydawało się nie tak istotną sprawą, jak nawierzchnia kortu im. Phillpe’a Chatriera. Różni się ona znacznie od tego, z czym miała do czynienia 18-latka na pozostałych kortach kompleksu Rolanda Garrosa.

Ten kort był masakryczne śliski. W ogóle nie czułam przyczepności. Był zupełnie inny, niż pozostałe w Paryżu, to prawda. Chyba, że sobie to wmówiłam, ale nie wydaje mi się. Kilka razy się poślizgnęłam i nie do końca kontrolowałam to wszystko co się działo wokół. Później zmieniłam buty, ale to też niewiele pomogło, bo Simona tak już zdominowała całą grę, że nie miałam szans. Na pewno duże znaczenie miało też doświadczenie.

Teraz oddajmy głos mistrzyni Roland Garros 2018 Simonie Halep, którą zapytałem o to co sądzi o stopniowych postępach Igi na Światowych kortach i czy, paradoksalnie, nie boi się bardzo młodych tenisistek wkraczających na największe areny tej dyscypliny.

Dla mnie to był najlepszy mecz, jaki rozegrałam w tym roku na Roland Garros. Zagrałam naprawdę dobrze. Może Iga była nieco zdenerwowana graniem na tak dużym korcie. Jest wciąż młoda, wręcz bardzo młoda. Spodziewałam się bardzo trudnego spotkania, ponieważ trener powiedział mi, że Świątek potrafi nietypowo i bardzo mocno uderzać. Trudno było mi zrozumieć, jak ona gra, ale mimo tego byłam gotowa na wszystko, ale znacznie przewyższyła moje oczekiwania, zagrała lepiej niż myślałam, że będzie w stanie. Czułam się bardzo silna na korcie. Wszystkie te nowe dziewczyny są młode, nie mają nic do stracenia i każdy mecz z nimi jest bardzo trudny.

Zauważyła także, że z młodymi tenisistkami dzieli ją nie tylko różnica wieku, ale także podejścia do tenisa. Halep ma świadomość, że wkraczające na scenę dziewczyny są znacznie pewniejsze siebie, niż była ona i jej koleżanki.

Granie z dziewczynami, które są 10 lat ode mnie starsze to na pewno coś innego. Czuję się w takich chwilach stara (śmiech). Mimo, że to musiało być dla niej trudne przegrać w ten sposób, to nie mogę powiedzieć, że się z tym źle czułam. Po prostu zagrałam swój najlepszy tenis. Nawet wolę grać w ten sposób. Ale Iga po prostu potrzebuje wielu spotkań na takich dużych kortach, potrzebuje czasu, ale na pewno będzie wysoko w rankingu, bo jeśli w wieku 18 lat grasz w IV rundzie Roland Garros to bardzo wiele znaczy. Mimo przegranej na pewno sobie bardzo dobrze poradzi. W jej wieku nie mogłam marzyć, że zagram na korcie centralnym Roland Garros (śmiech), nie mogłam nawet myśleć, o tym, że w tak młodym wieku tak wiele osiągnę. Na pewno potrzebuje ogrania na najwyższym poziomie i zdobycia większej pewności siebie. Musi uwierzyć w siebie, w swoje możliwości i to, gdzie może się znaleźć w przyszłości. A może być na szczycie. Na pewno stać ją na wiele, a teraz będzie szła tylko w górę. Moja kariera przebiegała znacznie wolniej, niż jej. Ale cieszę się z tego jak ona się rozwinęła i chociaż szło to trochę wolniej, to uważam, że tak jest lepiej, bo dzięki temu byłam w stanie poczuć każdy tenisowy i poza tenisowy krok, który zrobiłam w swojej karierze. Każdy mecz, każdy kolejny rok uczy cię czegoś nowego. Ale to, że tak młode dziewczyny zachodzą tak daleko w największych turniejach też jest pozytywne. Bo oznacza to, że są twarde. Mają więcej odwagi i pewności siebie. Dzięki temu widzą inne rzeczy, mają inne spojrzenie na ten świat, niż starsi zawodnicy. My byliśmy bardziej nieśmiali, oni są znacznie odważniejsi. Dla nich nie ma znaczenia, kto stoi po drugiej stronie siatki, kompletnie nie patrzą na nazwiska i to ich wielka siła. Po prostu w każdym meczu idą po swoje, Bardzo ci za to cenię i to dobrze dla naszej dyscypliny, że tak młodzi zawodnicy przebijają się tak szybko na szczyt. Kiedy mierzysz się z kimś, kto jest dużo wyżej w rankingu niż ty nie czujesz strachu. Po prostu wychodzisz na mecz z myślą, by pokazać swój najlepszy tenis. Wydaje mi się, że tym młodym dziewczynom to uczucie towarzyszy cały czas, kiedy grają z faworytkami swoich meczów. Ja jednak uważam, że moje doświadczenie to duża przewaga i z niego skorzystałam.

Teraz Polka powróciła do spraw przyziemnych. Kończy drugi rok nauki w liceum, a następnie po zaliczeniu wszystkich egzaminów i otrzymaniu świadectwa udała się na pierwsze w tym roku treningi na trawie aby przygotować się do pierwszych startów na zielonej nawierzchni podczas Birmingham Classic na kortach The Edgbaston Priory Club.

Faktem jest, że mimo tego, że Iga znalazła się na 67. miejscu rankingu WTA to Wimbledon bierze pod uwagę ranking z 20 maja 2019 roku, kiedy to Polka notowana była na 106. miejscu na światowych listach. Tym samym jest czwartą oczekującą do wejścia do turnieju głównego. Przenosząc to na teren realnych wyników Polce wystarczyła np. runda więcej podczas turnieju w Pradze. Organizatorzy Wimbledonu spojrzą jednak na kilka czynników: Iga jest mistrzynią juniorskiego Wimbledonu 2018, więc ma zapewniony bezpośredni udział w kwalifikacjach. Z tego też powodu, wysokiego rankingu oraz wyników osiąganych w ostatnich tygodniach poprzedzających tegoroczne zmagania na trawiastych kortach All England Clubu wydaje się, że Polka może być spokojna o występ w turnieju głównym. Jednak więcej będziemy wiedzieć na początku przyszłego tygodnia. Ale co ciekawe All England Lawn Tennis Club podobny wyjątek zrobili w 2006 roku dla Agnieszki Radwańskiej. Polka wygrała na kortach Wimbledonu turniej juniorski w finale z Tamirą Paszek, dołożyła do tego wygraną w Roland Garros w dwóch setach z Anastazją Pawluczenkową rok później, a praktycznie przed samym Wimbledonem wygrała jeszcze juniorskie zmagania w Gerry Webber Junior Open w Halle. Dzięki takim wynikom władze The Championships w 2006 roku nagrodziły wtedy zaledwie 17-letnią Radwańską dziką kartą do turnieju głównego. Co ciekawe, zmagania na londyńskich trawnikach zakończyła na IV rundzie. Podobnie, jak Iga Świątek podczas Roland Garros 2019.

 

Z Paryża dla TenisNET: Piotr Dąbrowski