Hubert Hurkacz: W przyszłym roku wrócę po więcej!

Najlepszy polski tenisista opowiada o tym, jak wygląda gra z Novakiem Djokoviciem oraz m.in. dlaczego nie miał jeszcze okazji zagrać z Marcelo Melo w FIFĘ.

 

Pod jakimi względami tenisowo, mentalnie i poza kortem najbardziej zmienił się Hubert Hurkacz względem zeszłego roku?

Dużo się zmieniło i jest z pewnością dużo lepiej niż było. Pod wieloma względami. Progres jest naprawdę widoczny i bardzo się cieszę z tego powodu. Widać, że wszystko powoli idzie do przodu. Wiadomo, że chciałbym żeby wszystko funkcjonowało jeszcze lepiej, ale przyjdzie na to czas i po prostu patrzę na kolejne rzeczy, które powoli poprawiamy.

Jakie elementy wskazałbyś jako największy progres, a gdzie jeszcze jest największe pole do popisu jeżeli chodzi o poprawę?

Myślę, że przede wszystkim jestem spokojniejszy na korcie, a to najbardziej dzięki doświadczeniu, które zebrałem na korcie i poza nim przez ostatnie miesiące. Na pewno dużo pewniej się czuję grając na dużych kortach, bo wiadomo, że wcześniej nie miałem takich okazji, a to na pewno bardzo pomaga. Wiadomo, że dobrze funkcjonuje też oburęczny backhand, to zdecydowanie moja mocna strona, ale na pewno jeszcze mogę go bardzo poprawić.

Jaka była największa różnica pod względem przeżytych emocji, kiedy wchodziłeś na kort numer 1 i na kort im. Philippe’a Chatriera podczas poprzedniego meczu z Novakiem?

Tutaj na trawę się wchodzi, więc inaczej trochę (śmiech). Wiadomo, że akurat te dwa obiekty to ogromne korty. Jest trochę inna atmosfera i trochę inaczej człowiek się czuje, ale jest podobnie jeżeli chodzi o poziom emocjonalny, ale wiadomo, że jest wielka różnica wtedy, kiedy wchodzi się na mały kort, a wielki. To są wielkie emocje. Każdy z nich ma swoją charakterystykę. Na Wimbledonie, na korcie numer 1 akustyka jest dużo lepsza, dzięki temu, że jest zadaszony jest głośniej, przez co dźwięk się odbija i rozchodzi. Czuć było energię i niesamowitą atmosferę na tym korcie. Sam mecz zagrałem na pewno lepiej niż ten podczas Roland Garros. Ale wiadomo, mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miał okazję występować na tak dużych obiektach.

Trzecią rundę na Wimbledonie rozpatrujesz jako sukces, dobrze wykonane zadanie, czy niedosyt?

Wiadomo, że niedosyt. Jak się nie wygra turnieju to zawsze jest niedosyt. Porażka boli, bo widziałem możliwość, żeby wygrać z Novakiem. On jest fenomenalnym zawodnikiem i wiadomo, że daje bardzo niewiele szans w meczu na zdobycie przewagi. Trzeba utrzymać cały czas wysoki poziom. Zawsze po prostu jest niedosyt, zawsze ma się świadomość, że coś można było zrobić znacznie lepiej. Ale mimo wszystko jestem zadowolony z tego, że gra z pewnością poszła do przodu, wzmocniłem się też mentalnie i to jest kolejne bardzo cenne doświadczenie, które pomoże mi w przyszłości.

Duża jest różnica w grze z Novakiem na treningu, a podczas meczu?

Nie. W sumie naprawdę niewielka. On stara się trenować w taki sam sposób, jak gra się mecze. Wiadomo, że mecz jest o stawkę, a na treningu gra się o nic, bo starasz się pracować nad elementami, które chce się poprawić. Muszę grać bardziej agresywnie, przejmować inicjatywę i utrzymać tą grę jak najdłużej tylko będę potrafił. Najważniejsze było dobre przygotowanie taktyczne i na tym co mam robić po swojej stronie i na czym się koncentrować. Na jakich elementach skupić się przed returnem, a na jakich przed serwisem. I dzięki temu to odwraca uwagę od wszystkich rzeczy wokół.

Co najbardziej zapamiętasz z tegorocznego Wimbledonu?

Niesamowitą atmosferę i ogromną radość z gry w tenisa tutaj na tym wspaniałym obiekcie.

Teraz będziesz chciał odpocząć, gdzieś wyjechać i się odstresować?

Tak jest. Na pewno będę miał kilka dni przerwy od tenisa, pewnie polecę pod koniec kolejnego tygodnia do Stanów Zjednoczonych, by przygotowywać się do sezonu na kortach twardych. Być może wystąpię w Atlancie, potem Waszyngton, Montreal, Cincinnati, może Winston-Salem, a następnie US Open. Prawdziwy odpoczynek będzie pod koniec roku. Wtedy mamy trochę przerwy, gdzie można sobie pozwolić na wakacje. Czasami odpoczywając staram się także, żeby było mniej aktywności ruchowej, bo wiadomo, że ciało właśnie tego bardzo bardzo potrzebuje, żeby trochę odpuścić. Ale właśnie taki odpoczynek jest bardzo relaksujący.

Czego zabrakło ci najbardziej w meczu z Novakiem?

Najbardziej to zwycięstwa (śmiech). To taki zawodnik, który wykorzysta każdą chwilę nieuwagi, każdy moment przestoju. Myślisz, że to chwila, a możesz stracić kilka gemów. Nieprzypadkowo jest numerem jeden światowego tenisa. Fenomenalnie gra w tenisa. Granie z nim jest po prostu wielkim wyzwaniem, bo nawet na chwilę nie można zejść ze swojego najwyższego poziomu koncentracji. Ale na pewno wiadomo, że to będzie bardzo cenne doświadczenie na przyszłość i wszystkie wnioski, które wyciągnę pomogą mi pokazać lepszą dyspozycję w kolejnych spotkaniach tego typu. Bardzo cenne doświadczenie z którego wszyscy, całym teamem na pewno wyciągniemy wnioski i będziemy pracowali nad elementami, które wciąż wymagają poprawy. Na pewno dużo można zrobić jeszcze z returnem i znacznie go wzmocnić.

Gra z Djokovicem różni się od rywalizacji z Thiemem, czy Nishikorim?

To bardziej chodzi o mentalność. To jest ogromna intensywność mentalna, żadnej piłki nie odda, to w jaki sposób gra, jaki ma styl, że każdy jego return ląduje prawie na końcowej linii w tym najważniejszym momencie i od nowa trzeba budować punkt, a on przecież fantastycznie kryje cały kort. Z takim zawodnikiem jak Novak trzeba grać bardzo mądrze i niezwykle precyzyjnie, bo on naprawdę wykorzystuje każdą sytuację, jaka tylko się nadarzy. Jego praca mentalna jest niesamowita. To, że nie popełnia prawie żadnych, najmniejszych błędów, to że jest w stanie utrzymać koncentrację na tak wysokim poziomie cały czas. Ale myślę, że na pewno to wszystko przychodzi z doświadczeniem, ograniem i coraz większą ilością rozegranych meczów. Na razie można powiedzieć, że brakuje mi jeszcze trochę meczów, żebym był w stanie grać na takim poziomie, ale właśnie do tego wszyscy dążymy.

Żeby być w formie starasz się też zdrowo jeść, prawda?

Na pewno staram się zdrowo jeść. Nie jem pszenicy, ryb, mięsa i nabiału. Jestem wegetarianinem. Zamiast tego w moim menu jest dużo warzyw, ryż, będąc na turnieju zawsze przecież znajdzie się ryż z warzywami i sosem pomidorowym. To dosyć bezpieczne, żeby dało dużo energii przed meczem. Ogólnie staram się jeść lekko, spożywam około 4000 kilokalorii dziennie.

Jak wygląda analizowanie twojej gry i rywala? Siadacie wszyscy razem i oglądacie wybrane fragmenty, czy wszystkie twoje mecze od deski do deski?

To już w zależności od meczu. Omawiamy co było dobre, a co mogło być lepsze, wymieniamy się uwagami, tworzymy wnioski i staramy się dany element poprawić. Rozmawiamy na przykład o tym, które decyzje mogłem podjąć inaczej, inaczej poprowadzić, czy rozegrać dany punkt. Craig omawia daną wymianę i opisuje co mogłem w niej poprawić, czy lepiej zagrać. Patrzymy na to ogólnie, Ale wiadomo, że wszystko dzieje się w zależności od meczu i tego, jak on wyglądał.

Zaczynasz mieć takie wrażenie, że tenisiści z absolutnej światowej czołówki mają do Ciebie coraz większy szacunek? Tak na korcie, jak i poza nim?

Tak, ale każdy tutaj szanuje siebie nawzajem. Wiadomo, że jak gra się, czy widzi się jak postępują Rafa, Roger, czy Novak to poprzez to, co oni osiągnęli to automatycznie człowiek zaczyna na wszystko patrzeć z trochę innej perspektywy i inaczej patrzy też na nich, bo wiadomo, że takie kariery, które oni mieli i nadal mają mogą naprawdę robić wrażenie i jest to naprawdę niesamowite. To też fantastyczne móc rywalizować z nimi wszystkimi w tych samych turniejach. Ale tutaj żaden z zawodników nie pójdzie po radę do innego.

Z kim najbardziej trzymasz w tourze?

Staram się mieć z wszystkimi jak najlepsze relacje, tak jak na przykład z Marcelo Melo, partnerem Łukasza Kubota. Jest naprawdę świetnym człowiekiem, fajnie się z nim dyskutuje, ale myślę, że ogólnie cała atmosfera panująca na kortach jest bardzo przyjazna dla każdego.

Graliście już wspólnie np. w FIFĘ?

Jeszcze nie, ale po prostu nie nadarzyła się jeszcze do tego okazja. A to dlatego, że na turniejach jest cały czas coś do zrobienia. Będąc cały dzień na obiekcie wciąż coś się robi.

Teraz już ostatecznie przekonałeś się do trawy? Polubiłeś tą nawierzchnię?

Jasne. Myślę, że dzięki Craigowi i dzięki temu, jaką wiedzę mi przekazał zacząłem jeszcze bardziej lubić trawę. Fantastyczne się na niej gra, szkoda tylko, że nie będę miał już okazji grać na niej w tym roku, ale cieszę się, że kiedy będę wychodził na trawę w przyszłym roku mam już wiedzę, którą zdobyłem w tym roku i będę wiedział, co mogę zrobić lepiej.

 

Rozmawiał i notował w Londynie: Piotr Dąbrowski