Hubert Hurkacz: Na trawie czuję się coraz lepiej!

771
Paweł i Piotr Rychter/Poznań Open

Świetna postawa Huberta Hurkacza w spotkaniu II rundy Wimbledonu. Polak zagrał przeciwko Janowi Choinskiemu wspaniały tenis i należy powiedzieć, że przy Church Road wrocławianin czuje się wyśmienicie. Nie inaczej było w starciu ze świetnie mówiącym po polsku Brytyjczykiem, prowadzonym przez uznanego polskiego trenera Pawła Straussa. Samo spotkanie mogło się podobać i na pewno dostarczyło kibicom zgromadzonym na korcie numer 18 wielu emocji.

Starałem się być agresywny i wywierać presję na Janku i to w miarę działało. Zawsze pojawia się pora adaptacji w ciągu meczu. Gra na trawie promuje agresywny tenis, chodzenie na siatkę, wywieranie presji na przeciwniku i to starałem się w jakiś sposób realizować. Ale jestem zadowolony ze spotkania. W ostatnim gemie serwisowym udało mi się obronić trzy piłki setowe Cieszę się, że doprowadziłem do tie-breaka i zamknąłem ten mecz w trzech setach. Nie było to łatwe spotkanie z Jankiem, który grał naprawdę dobrze i solidnie serwował. Cieszę się, że będę po raz kolejny grał tutaj w trzeciej rundzie na Wimbledonie ? mówił po meczu Hubert Hurkacz.

Polak formą nawiązuje do 2021 roku i osiągniętego wtedy półfinału. Jak przyznaje sam Hubert, z roku na rok coraz bardziej zaprzyjaźnia się z zieloną nawierzchnią.

Na trawie czuję się powoli coraz lepiej. Myślę, że kilka tygodni spędzonych na trawie bardzo pomaga i człowiek się przyzwyczaja do warunków panującej na niej. Cieszę się, że wygrałem te dwa mecze i będę miał okazję zagrać w kolejnej rundzie. Na pewno serwis jest tutaj ważnym elementem, jeżeli można zdobywać trochę darmowych punktów, to bardzo pomaga. Wiedziałem, że Jan będzie dobrze grał i trzeba być gotowym na wszystko. Nastawiać się, że będzie grał fantastycznie, a nie że popełni jakieś błędy i odda jakieś punkty, bo jeżeli to nie następuje, to wtedy człowiek nie jest gotowy, przygotowany. Janek grał solidne spotkanie na wysokim poziomie.

Jego zmagania z pozycji boxu dla zawodników obserwował nie tylko jego trener Craig Boynton, ale również m.in. ojciec Krzysztof Hurkacz. Dla Huberta wiele to znaczy i zauważa on, że dzięki temu zyskuje również dodatkową energię.

Czerpię wiele z mojego boxu. Zwracam uwagę na wskazówki trenera i cieszę się, że wspierają mnie bliscy. Podobnie jest z kibicami, którzy przychodzą na mecze. Z drugiej strony warto to czasami zbalansować.

Turniej taki jak Wimbledon, choć przyciąga i zachęca do odkrywania, to dla tenisistów czas trwania The Championships nie pozwala w pełni cieszyć się tą największą tenisową imprezą na świecie.

Ciężko na takim turnieju znaleźć czas dla siebie. Czasem uda się zjeść kolację z rodziną, czy bliskimi. Ale tak to cały czas jest coś do zrobienia, teraz popracujemy jeszcze z Kubą Rogalskim kilka godzin i tak naprawdę w ogóle czasu nie będzie na nic i cały dzień zleci.

Pod wrażeniem dyspozycji wrocławianina był jego rywal i kolega jeszcze z czasów juniorskich ? Jan Choiński.

Był to znakomity mecz. W pierwszych dwóch setach decydowały pojedyncze breaki. Było równo do po cztery, a wtedy niestety zostałem przełamany ponownie. W trzecim secie miałem swoje szanse. Miałem trzy piłki setowe przy 6:5 i serwisie Huberta. Taki jest niestety tenis, nie mogłem tego niestety wykorzystać. Zagrałem niezły passing shot backhandem, ale Hubert jakoś się rozciągnął i doszedł do tej piłki i zagrał niezłego woleja. W trzecim secie 7:6, było blisko, ale nie można powiedzieć, że grałem źle. Hubert zasłużył na to zwycięstwo Jest jednym z najlepszych zawodników na świecie, zagrał tutaj w półfinale. Dla mnie to bardzo pozytywne, że miałem okazję zagrać z takim zawodnikiem i cieszyłem się z tego, że miałem tę szansę. Próbowałem wykorzystać wszystkie swoje możliwości i mam nadzieję, że mi się to udało. Przegrałem, ale biorę dużo pozytywnych rzeczy z tego turnieju.

Hurkacz o IV rundę i drugi tydzień imprezy zagra z Włochem Lorenzo Musettim.

Z Londynu: Piotr Dąbrowski