Hubert Hurkacz: Mam nadzieję, że tytułów będzie coraz więcej!

Hubert Hurkacz zwyciężył w turnieju rangi ATP 250 na twardych kortach w amerykańskim Winston-Salem. W finale Polak pokonał w trzech setach Francuza Benoit Paire’a 6:3, 3:6, 6:3 i zdobył swój premierowy tytuł w głównym cyklu. Wrocławianin jest także pierwszym reprezentantem Polski od 37 lat, który zdołał wywalczyć to trofeum. Po spotkaniu finałowym Hurkacz opowiada o emocjach towarzyszących mu podczas walki o najważniejsze zwycięstwo w tenisowej karierze.

Po raz pierwszy w karierze grałeś w finale turnieju rangi ATP. Czy to spotkanie było dla Ciebie trudne mentalnie czy już oswoiłeś się z presją spotkania finałowego?

Na pewno rozgrywanie finału było dla mnie czymś innym. Benoit to fantastyczny zawodnik i bardzo wymagający przeciwnik. Wiedziałem, że będę musiał zagrać na najwyższym poziomie. Mentalnie jest to zupełnie inne doświadczenie. Bo jednak zdajesz sobie sprawę, że jest to ostatni mecz w turnieju. Na szczęście w tym jak najlepiej przygotować się do tego typu spotkania bardzo mi pomogło doświadczenie mojego trenera, Craiga Boyntona. Myślę, że byłem gotowy, ale i tak trochę inaczej się grało niż zwykle.

Styl gry Benoit Paire’a znasz bardzo dobrze. Wasze spotkanie od początku do końca trzymało w napięciu.

Na pewno graliśmy na bardzo wysokim poziomie, to przecież fantastyczny tenisista. Jego gra jest bardzo nieprzyjemna, świetnie funkcjonuje jego backhand, więc trzeba unikać gry w tą stronę. Skupiałem się też na tym, żeby przejmować inicjatywę i starać się grać na forehand, który jest jego trochę słabszą stroną. Na pewno musiałem być przede wszystkim bardzo wytrwały i przez całe spotkanie walczyć o każdy punkt. To mi bardzo pomogło w zwycięstwie. Również bardzo trudnym spotkaniem był mecz z Francisem Tiafoe. On zaczął fantastycznie tamto spotkanie. Grał bardzo agresywnie, nie popełniał błędów, przez co niemal od razu byłem pod dużą presją. Tym bardziej się cieszę, że udało mi się trochę zneutralizować jego grę i po prostu i wygrać ten mecz.

Jak trudne było to dla Ciebie spotkanie fizycznie? Czujesz w nogach wszystkie rozegrane mecze?

Na pewno. Myślę, że wszystkie rozegrane w Winston-Salem spotkania były męczące, musiałem przecież dać z siebie wszystko. To zmęczenie jest z jednej strony fizyczne, ale także mentalne. Ale mimo wysiłku po całym turnieju czuję się w miarę świeży i jestem gotowy na kolejne starty.

Taki występ tuż przed US Open to zastrzyk pewności siebie przed ostatnim turniejem wielkoszlemowym w sezonie prawda?

Na pewno taki występ dodaje dużo pewności siebie. To jest mój najlepszy rezultat w karierze i pierwszy raz w życiu wygrałem turniej ATP. Na pewno bardzo mocno motywuje do jeszcze cięższej pracy, poprawienia wielu tenisowych aspektów nad którymi pracujemy i coraz lepszych startów. Czuję się zdecydowanie pewniejszy siebie i cieszę się, że już jutro będę grał swój pierwszy mecz na wielkoszlemowym US Open.

Jakie to uczucie zdobyć pierwszy w karierze tytuł, mając na uwadze, że Polska czekała na to 37 lat?

(śmiech) No na pewno to ogromna sprawa. Trochę czasu minęło od ostatniego tytułu (Wojciech Fibak zwyciężył w imprezie WCT w Chicago 29 listopada 1982 roku ? przyp. Red.) Wiadomo, szkoda, że nie było jeszcze paru innych tytułów wcześniej, ale cieszę się, że udało mi się zdobyć tytuł i mam nadzieję, że zainspiruje to kolejnych młodych Polaków i już wkrótce Kamil Majchrzak zaraz będzie zdobywał tytuły, czy wielu innych, jeszcze młodszych. Bardzo się cieszę z tego powodu i mam nadzieję, że w przyszłości będzie tych tytułów jeszcze więcej.

Rozmawiał: Piotr Dąbrowski