Hubert Hurkacz, czyli człowiek latający po korcie!

Hubert Hurkacz po dwóch dniach rywalizacji, jako pierwszy Polak w historii, pokonał wicelidera rankingu ATP Daniła Miedwiediewa i po raz pierwszy w tenisowej karierze awansował do ćwierćfinału wielkoszlemowego Wimbledonu. Jakże różne oblicza miała ta rywalizacja. Zanim wrocławianin przeniósł się na kort centralny, podczas rywalizacji na korcie numer dwa stroną przeważającą w tym starciu był doświadczony Rosjanin. Patrząc na wszystkie wskaźniki i ogólną dyspozycję na korcie górował nad Hubertem. Gdy jednak panowie przenieśli się na kort centralny, obraz gry zmienił się całkowicie. Ośmielę się stwierdzić, że było to najlepsze półtora seta w całej karierze Huberta na trawie. Co o samym spotkaniu sądzi Polak?

Bardzo pomogła mi zmiana kortu. Kort centralny znacznie bardziej sprzyjał mojej agresywnej grze. Danił świetnie się czuł wczoraj. Grał lepiej ode mnie, prowadził w meczu, więc myślę, że ta zmiana na pewno mi pomogła. Na pewno ilość kibiców bardzo pomaga. Cała atmosfera kortu centralnego dodaje jeszcze więcej energii i motywacji, żeby grać jak najlepiej i myślę, że udało mi się to dzisiaj zrobić. Miałem okazję z rana przejść się na kort centralny. Zostałem na niego zaprowadzony, zobaczyłem, jak on wygląda, zobaczyłem trawę i poczułem to, jak cały kort wygląda. To dla mnie coś specjalnego. Ilość kibiców bardzo pomaga. Atmosfera kortu centralnego dodaje jeszcze więcej energii i motywacji, żeby grać jak najlepiej i myślę, że udało mi się to zrobić. Zagrałem naprawdę fajnie ostatnie półtora seta, z czego się bardzo cieszę i teraz trzeba przemyśleć taktykę, jak należy jutro grać i to postaram się zrobić jak najlepiej.

Sam Danił nie był zadowolony ze swojej dyspozycji, podkreślając, że gdyby nie przeprowadzka na kort centralny, losy tego spotkania mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej.

Graliśmy na korcie numer dwa i zaczęło padać. Wiedzieliśmy, że tak będzie, bo na to wskazywały prognozy i nie dokończymy tego meczu. Obaj nie mieliśmy nic przeciwko temu, a ja cieszyłem się na grę na korcie centralnym. Następnego dnia zagrałem naprawdę bardzo słaby mecz. Kiedy jesteś drugim tenisistą świata czwarta runda to naprawdę słaby wynik. Hubert z pewnością zagrał bardzo dobry mecz. Ja natomiast zagrałem prawdopodobnie najgorsze dwa sety od czasu turnieju w Rzymie. Nie mogę niczego żałować, bo dałem z siebie wszystko na korcie, mimo że dziś było to niewiele. Poczekajmy do kolejnego Wimbledonu. Ja po prostu nie mogłem utrzymać piłki w korcie. Dla niego zadanie było proste. Musiał wywierać na mnie presję i dobrze serwować. Zrobił to i nie sądzę, aby się nawet mocno spocił po naszym meczu (śmiech).

Kilka lat temu, chyba w okolicach 2014 roku, kiedy u szczytu tenisowych możliwości byli zarówno Agnieszka Radwańska, jak i Jerzy Janowicz w restauracji All England Clubu starsi stażem koledzy po fachu dzielili się ze mną wieloma interesującymi przemyśleniami. Powtarzali, że nigdy jeszcze nie mieliśmy tak utalentowanej generacji tenisistów i w końcu po latach posuchy będziemy mieli tenisistów na lata. Konstatowali to jednak smutnym nieco przemyśleniem, że po nich nie widać jednak żadnego młodszego narybku, który będzie kontynuował piękną kartę polskiego tenisa po swoich wielkich poprzednikach. W lipcu 2021 roku mamy jednak kolejną wspaniałą generację, z Hubertem i Igą na czele, która nie ogląda się za siebie i sięga po coraz ważniejsze skalpy w tenisowym świecie, szanując rywali, ale jednocześnie bez kompleksów walcząc o najwyższe laury. Hurkacz już stał się dopiero czwartym Polakiem, który osiągnął ćwierćfinał imprezy wielkoszlemowej w singlu, obok legend tej dyscypliny w Polsce: Wojciecha Fibaka, Łukasza Kubotem i Jerzego Janowicza. Co więcej, otrzymał legitymację członka Last Eight Club.

Prawo przynależności do tego towarzystwa zapewnia singlowy ćwierćfinał, deblowy półfinał lub mikstowy finał. Pomysł został zapoczątkowany w 1986 roku, oczywiście na Wimbledonie, aby uhonorować stulecie istnienia turnieju. Od 2001 roku zaostrzono przepisy co do miksta, bowiem od tamtego momentu tylko finalista zmagań zostawał członkiem stowarzyszenia. W historii występów polskich tenisistów na turniejach wielkoszlemowych tego zaszczytu dostąpiło w erze Open tylko siedmioro polskich zawodników ? Agnieszka Radwańska, Iga Świątek (Roland Garros 2020), Jerzy Janowicz, Łukasz Kubot, Klaudia Jans-Ignacik, Alicja Rosolska oraz od tego roku Hubert Hurkacz. Jakiego rodzaju są to przywileje?

Na przykład na US Open są to bilety, zakwaterowanie, transport i miejsce w loży prezydenckiej. A także akredytacja turniejowa dla zawodnika i dla osoby towarzyszącej. Na amerykańskim turnieju corocznie obecnych jest około 150 spośród przynajmniej 600 członków klubu. Taka mistrzyni French Open 1978 Virginia Ruzici należy do wszystkich czterech elitarnych stowarzyszeń. Na Wimbledonie zaproszenie otrzymuje się z rąk prezesa All England Lawn Tennis Club Iana Hewitta w ?uznaniu zasług w tworzeniu szczególnego dziedzictwa najstarszego i najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego na świecie”. Uprawnienia obejmują: akredytację, która uprawnia do wstępu na teren klubu każdego dnia przez dwa tygodnie, przepustkę dla gości, korzystanie z prywatnego apartamentu gościnnego, bilety na spotkania na korcie centralnym oraz korcie numer jeden, oraz zapewniony udział w przyjęciu koktajlowym w drugi wtorek The Championships.

Cieszę się, że dołączyłem do tego elitarnego klubu Last 8. Widziałem się z Łukaszem, który przygotowywał się do meczu ćwierćfinałowego w deblu. Gratulował mi i bardzo się cieszył. Miło być kolejnym Polakiem, który tego dokonał po Wojtku Fibaku, po Łukaszu i Jurku Janowiczu. Naprawdę fajnie, że tutaj kolejni Polacy dołączają do tej ostatniej ósemki na Wimbledonie. Grając w Wimbledonie, chcesz po prostu zagrać każdy mecz jak najlepiej. Walcząc o półfinał turnieju wielkoszlemowego dam z siebie na pewno wszystko i niezależnie kto stoi po drugiej stronie siatki, to próbujesz go pokonać. Skupiamy się po prostu na każdym kolejnym meczu, przygotowaniu do niego i to staramy się zrobić najlepiej, jak tylko potrafimy.

Patrząc z perspektywy Polaka, teraz jednak czego go starcie najpotężniejszego kalibru z możliwych. Hubert stanie naprzeciw legendy tenisa i człowieka, który traktuje korty All England Clubu jak drugi dom ? Rogera Federera.

Zmierzenie się z Rogerem na tak legendarnym korcie to będzie coś wyjątkowego. Roger jest niesamowitym zawodnikiem. To, co osiągnął w trakcie swojej kariery, jest po prostu nie do uwierzenia. Bardzo się z tego cieszę i sprawia mi ogromną przyjemność, to gdy widzę tak wielu kibiców dopingujących w meczu tenisowym. Właśnie z tego powodu uwielbiam ten sport. To, że zagrałem już tutaj w warunkach halowych, na pewno mi pomoże, bo do nich przywykłem. Inny tutaj jest kozioł piłki, inna geometria kortu, teraz będzie już prościej.

Hurkacz opisuje również, jak ciężko pracował nad tym, by zbudować pewność siebie po dłuższym okresie bez zwycięstwa, kiedy to zanotował serię sześciu singlowych porażek z rzędu.

Mam za sobą kilka ciężkich tygodni. Wyniki były nie takie, na jakie liczyliśmy. Staraliśmy się zrobić wszystko jak najlepiej. Taki jest ten sport, gdzie czasami na tym najwyższym poziomie są bardzo niewielkie różnice między zawodnikami i jeśli coś nie jest idealnie poukładane, to te wyniki nie idą w dobrą stronę. Przez kilka pierwszych tygodni po turnieju w Miami czułem się nieco zmęczony. Skupiłem się przede wszystkim na ciężkiej pracy, by wrócić do tej dyspozycji, którą zwykle prezentuje. Mocno nad tym pracowaliśmy i przed Wimbledonem czułem, że wszystko funkcjonuje właściwie. Potrzebowałem kilku meczów, by poczuć się na trawie nieco pewniej. Teraz gram tutaj naprawdę dobrze. Myślę, że zagrałem naprawdę dobre spotkanie, dobrze returnowałem i nie dałem zepchnąć się do defensywy. Gram bardzo stabilny tenis i staram się przejmować inicjatywę, a to zawsze jest kluczem. Bardzo się cieszę, że po raz pierwszym załapałem się do drugiego tygodnia turnieju wielkoszlemowego. Ten sezon bardzo mnie rozwinął jako zawodnika i potrzebowałem na początku na pewno trochę pewności siebie, żeby wygrać te pierwsze mecze, ale teraz z meczu na mecz gram coraz lepiej i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Bardzo ważna jest także odnowa biologiczna. Trzeba zadbać o własne ciało, żeby wszystko dobrze funkcjonowało. Tym będziemy zajmowali się z Kubą Rogalskim.

Polak imponuje swoją dyspozycją, pozostając jednak człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Tak tenisową, gdzie serwisy, returny, gra z głębi kortu, czy przy siatce wygląda imponująco, ale również spokojem ducha. Choć zmierzy się z prawdopodobnie najlepszym tenisistą w historii, to jednak wciąż stara się podchodzić do każdego meczu bez zbędnych emocji. Powraca wspomnieniami do rywalizacji z Rosjaninem, nie zapominając o czekającym go wyzwaniu.

W mojej grze nie było za bardzo mankamentów, nie ma co ich szukać (śmiech). Zagrałem naprawdę fajnie ostatnie półtora seta, z czego się bardzo cieszę. Teraz muszę przemyśleć taktykę na kolejny mecz, jak zagrać jutro z Rogerem i co postarać się zrobić najlepiej. Wiedziałem, że muszę zagrać lepiej niż poprzedniego dnia, że muszę być agresywniejszy i na tym starałem się skupić. Zdawałem sobie sprawę, że to jak gram to jest właśnie droga, dzięki której mogę wygrać ten mecz.

Mecz Rogera Federera z Hubertem Hurkaczem, którego stawką będzie półfinał Wimbledonu w środę około godziny 17. Presja po stronie Szwajcara. To on goni rekordy. Hubert postara się, przynajmniej w tym meczu, po prostu go przegonić. Dawaj Hubi!

Rozmawiał i notował dla TenisNET: Piotr Dąbrowski