Maja Chwalińska po krótkiej przerwie zakończyła udział w turnieju w Toronto porażką 5:7, 1:6 z Talią Gibson. To był jej pierwszy występ po 36 dniach od meczu pierwszej rundy Wimbledonu, w którym uległa Mananchaya Sawangkaew 2:6, 7:5, 6:2 – rywalka wykorzystała wówczas uraz Polki.
Eksperci zwracali uwagę, że długa przerwa i zmiana nawierzchni odbiły się na formie 24-latki; Paweł Matys opisał m.in., że Chwalińska nie wykorzystała trzech break pointów na początku drugiego seta, po czym Gibson wygrała sześć gemów z rzędu. „Porażka 5:7, 1:6 z solidną Talią Gibson pokazuje, co będzie czekać na Polkę w każdym turnieju na hardzie” – napisał Adam Romer, a Agnieszka Niedziałek zastanawiała się, czy różnicę będzie widać już w Cincinnati.
Komentatorzy podkreślali też trudność utrzymania wysokiego poziomu po udanym występie w Roland Garros i przypomnieli, że najważniejsze teraz to powrót do treningów oraz stabilizacja stanu zdrowia, bo Chwalińska wróciła już do rywalizacji.
W skrócie:
- Maja Chwalińska zajmuje 22. miejsce w rankingu WTA.
- Talia Gibson jest 74. w notowaniu WTA i według ekspertów lepiej odnajduje się na kortach twardych.
- W kolejnej fazie turnieju w Toronto Gibson zmierzy się z Jekatieriną Aleksandrową (19. WTA); Aleksandrowa pokonała Camilę Osorio (60. WTA) 6:3, 7:6.
Artykuł wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji udostępnionych przez Google News














