Maja Chwalińska przegrała w sobotnim finale wielkoszlemowego Roland Garros z Mirrą Andriejewą 6:3, 6:2; spotkanie trwało 83 minuty. Początkowa część meczu była wyrównana tylko do stanu 3:3, potem zdecydowaną przewagę zyskała Rosjanka. Pomimo porażki Polka zaskoczyła wielu obserwatorów swoim występem w Paryżu.
Legendarną ocenę występu Chwalińskiej przedstawiła Chris Evert w studio TNT Sports, tłumacząc słabszą dyspozycję zmęczeniem po długiej serii meczów; Chwalińska rozegrała łącznie siedem spotkań w drabince głównej oraz trzy w kwalifikacjach, czego Andriejewa nie musiała przechodzić. „To był jej dziesiąty mecz.” – podkreśliła była mistrzyni.
Evert jednocześnie chwaliła styl gry Polki, porównując niektóre jej zagrania do tych z lat 70. i oceniając osiągnięcie Chwalińskiej jako wyjątkowo imponujące przy jednoczesnym uznaniu historycznego znaczenia pierwszego triumfu Andriejewej w Wielkim Szlemie. Była tenisistka przyznała też, że oglądanie gry Chwalińskiej dawało dużo przyjemności.
W skrócie:
- Finał Roland Garros zakończył się wynikiem 6:3, 6:2 na korzyść Mirry Andriejewej po 83 minutach gry.
- Maja Chwalińska rozegrała w Paryżu 10 meczów – 7 w turnieju głównym i 3 w eliminacjach; Andriejewa nie grała w kwalifikacjach.
- Chris Evert podkreśliła, że styl Chwalińskiej przypominał dawne zagrania z lat 70. i nazwała jej wyczyn imponującym.
Artykuł wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji udostępnionych przez Google News















