Aryna Sabalenka skrytykowała decyzję organizatorów Roland Garros o pozostawieniu otwartego dachu na korcie Chatrier przy bardzo silnym wietrze, przypominając, że w zeszłym roku przy meczu męskim zamykano dach. Białorusinka przyznała, że przez większą część spotkania wszystko jej szło, ale pod koniec kontrola wymknęła się z rąk i miała problemy mentalne, które przesądziły o wyniku.
Mimo że Sabalenka jest dominującą nr 1 rankingu WTA od końca 2024 roku i pozostanie na tej pozycji niezależnie od wyników na Roland Garros, jej bilans w finałach turniejów wielkoszlemowych jest mieszany – ma 4-4. Na początku tego roku w finale Australian Open prowadziła z Rybakiną 3-0 w decydującym secie, a ostatecznie przegrała sześć z ostatnich siedmiu gemów. Zaznaczyła, że ma duże doświadczenie i już wielokrotnie pokonywała trudne chwile, ale musi znaleźć „ten drobny element”, który czasami zawodzi.
Niepewna planów przed Wimbledonem, zawodniczka przywołała znane powiedzenie jako źródło otuchy i zakończyła konferencję z przymrużeniem oka, mówiąc: „Co cię nie zabije, to cię wzmocni.” Dodała też, że rozważa wizytę w tzw. pokoju gniewu, gdzie przez cały dzień mogłaby niszczyć przedmioty, by w ten sposób rozładować frustrację.
W skrócie:
- Walka z warunkami na korcie: Sabalenka kwestionuje decyzję o otwartym dachu na Chatrier przy silnym wietrze.
- Bilans w finałach wielkoszlemowych wynosi 4-4.
- W finale Australian Open w tym roku prowadziła 3-0 w decydującym secie z Rybakiną, ale przegrała sześć z siedmiu ostatnich gemów.
Artykuł wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie Google News













