Arnaldi awansował do pierwszego w karierze półfinału turnieju wielkoszlemowego na Roland Garros, mimo że łącznie spędził na korcie 17 godzin i 42 minuty w drodze do ćwierćfinału – to najdłuższy czas gry prowadzący do ćwierćfinału Wielkiego Szlema od momentu, gdy ATP zaczęło rejestrować godziny meczów w 1991 roku. W środę wieczorem zawodnik miał jednak chwilę wytchnienia.
W trakcie turnieju Arnaldi wygrywał pierwsze dwie rundy czterema setami, a kolejne dwie po pięć setów, co mocno obciążało jego siły. Przyznał, że jest zmęczony i nie był tak szybki jak w pierwszym meczu, ale dodał, że był niedawno kontuzjowany i cieszy się, że może znów rywalizować. Przed Roland Garros w tym roku nigdy nie przebrnął dalej niż do czwartej rundy wielkiego turnieju – osiągał ją na US Open w 2023 roku i w Paryżu w 2024 roku, a teraz „nadal nie mogę w to uwierzyć”.
Obecnie klasyfikowany jest jako nr 104 rankingu ATP, a awans do półfinału ma go według oficjalnych, bieżących zestawień ATP przesunąć na nr 34 rankingu ATP; jego dotychczasowy najlepszy wynik w rankingu to nr 30, który mógłby zostać pobity jednym kolejnym zwycięstwem. Miesiąc temu Arnaldi był bliski pozycji nr 150 i występował w Challengerze w Cagliari, teraz podkreśla, że trenował tak, jak chciał, i jest szczęśliwy, że może grać kolejne mecze.
W skrócie:
- Łączny czas gry przed ćwierćfinałem: 17 godzin i 42 minuty – rekord od 1991 roku.
- Przebieg meczów w Roland Garros: dwie pierwsze rundy wygrane w czterech setach, dwie kolejne w pięciu setach.
- Aktualny ranking nr 104; awans do półfinału prognozowany na nr 34, karierowy top to nr 30.
Artykuł wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie Google News













