Dwukrotny mistrz wielkoszlemowy w deblu juniorów Alan Ważny opowiada o wrażeniach po zwycięskim dla niego finale na kortach Wimbledonu.
Da się w takich emocjach podsumować finał?
Wspięliśmy się na absolutne wyżyny, jeżeli chodzi o nasz tenis. Z mojej perspektywy pierwszy set był bardzo dobry z obu stron. Cały mecz stał na wysokim poziomie. Mieliśmy jeden słabszy gem ? ja popełniłem dwa podwójne błędy, Oskar nie trafił woleja przy stanie 5:6 ? i to zaważyło na losach pierwszego seta.
Drugi set był bardzo zacięty.
W drugim secie byliśmy cały czas skupieni na własnym serwisie i szukaliśmy rozwiązań przy returnie: czy bardziej zaryzykować, czy stanąć dalej, żeby mieć więcej czasu i spróbować przełamać. Mimo że mieliśmy breakpointy, nie udało się przełamać, ale udało się obronić piłki meczowe. Złapaliśmy wiatr w żagle i do końca meczu kontynuowaliśmy tę dobrą grę.
Jakie emocje towarzyszyły Ci, gdy dostałeś puchar do rąk?
Powiedziałbym, że? żadne. Stoisz i robią ci zdjęcia. Raczej nie ma wtedy żadnych konkretnych myśli. Jesteś od razu po meczu, trochę w lekkim szoku, ale też w bardzo dobrym nastroju ? po prostu się cieszysz.
Czy ten Wimbledon może zmienić Twoją przyszłość ? np. ułatwić przejście do touru seniorskiego, dać dzikie karty?
Zobaczymy. To nie zależy tylko ode mnie. Zrobiłem to, co mogłem. Teraz czas pokaże, czy przyniesie to efekty ? jeśli chodzi o sponsorów czy ewentualne lepsze turnieje, na które mógłbym dostać dziką kartę.
Czy sukcesy Igi czy Huberta Cię motywują? Czujesz, że możesz pójść podobną drogą?
Trochę patrzę na to z boku, ale też w jakiś sposób postrzegam ich jako wzory do naśladowania ? jesteśmy przecież z tego samego kraju. Kibicuję im na każdym turnieju, ale jednocześnie idę swoją drogą. Każdy zawodnik ma inną ścieżkę ? czasem coś się zmienia, czasem pojawia się inny kierunek. Nie wszystko zależy tylko od zawodnika.
A jak wygląda u Ciebie strona finansowa ? czy wszystko układa się tak, by przejście z juniorskiego do seniorskiego tenisa odbyło się płynnie?
Koszty są ogromne: wyjazdy na turnieje, loty, hotele, sztab. Na turniejach najwyższej rangi często jest hospitality, ale na Futuresach już nie. Chcemy od początku mieć bardzo profesjonalny sztab ? w każdym aspekcie szkolenie, rozwój. Z roku na rok te koszty rosną. Związek pomaga, jestem też członkiem BNP Paribas ? tam też mam wsparcie. Są lokalni sponsorzy, ale największy ciężar ponosi mój tata i jego firma.
Czy to wystarczy na dłuższą metę w tourze seniorskim?
? Nie mam pełnej wiedzy o wszystkich kosztach, bo nie chcę się tym zajmować ? jestem od grania, inne osoby od innych rzeczy. Tata się tym zajmuje. Od niedawna współpracujemy też z agentem ? może uda się znaleźć dodatkowych sponsorów. Ale wiadomo, że koszty są naprawdę duże i każda dodatkowa pomoc by się przydała. Na razie sobie radzimy i robimy wszystko, żeby to szło w dobrą stronę.
Twój sztab ? kto się na niego składa?
? Trener tenisowy Konrad Kolbusz, trener przygotowania fizycznego Artur Płonka, fizjoterapeuta Adrian Smolarz, trener mentalny Paweł Frelik, agent Ugo Columbini. No i oczywiście rodzice. Jest też trener kadry, Benjamin Budziak, który też mi pomaga ? może nie formalnie w sztabie, ale jako osoba blisko nas, doradzająca, organizująca fajne treningi. To dużo znaczy.
I na koniec ? komu zawdzięczasz ten sukces?
Przede wszystkim rodzicom i wszystkim trenerom tenisowym, z którymi miałem coś wspólnego. Każda z tych osób przyczyniła się do tego, że jestem tu, gdzie jestem ? każda robiła wszystko, co mogła, żeby pomóc mi osiągnąć ten sukces.
Jakie są Twoje kolejne marzenia tenisowe?
? Jeśli chodzi o tenis juniorski, to oczywiście US Open. A potem ? czy nawet przed ? zaczynam grać zawodowo. Celem jest zakończenie roku w top 10 juniorów, a dalej ? rozwój w profesjonalnym tourze.
O zabranie głosu poprosiłem także dwie niezwykle ważne osoby dla tenisowego rozwoju Alana: trenera kadry narodowej Benjamina Budziaka oraz jego trenera tenisowego Konrada Kolbusza.
Benjamin Budziak (trener kadry narodowej)
Jak ocenia pan poziom finału i występ Alana oraz Oskara?
W Roehampton przegrali w ćwierćfinale więc był pewien niedosyt ale ten turniej nie miał znaczenia ponieważ był tylko turniejem wprowadzającym do Wimbledonu. Wiedziałem że stać ich na kolejny tytuł. Sięgnęli po niego po bardzo trudnym finale
Czy spodziewaliście się, że Alan i Oskar mogą wygrać cały turniej?
Poziom wszystkich pięciu meczy był bardzo wysoki jednak rósł z meczu na mecz. W ćwierćfinale zwycięzcy French Open zagrali ze zwycięzcami Australian Open. To był bardzo trudny mecz ale najważniejsze piłki wygrali Alan i Oskari podobnie jak w półfinale. Sam finał stał na ekstremalnie wysokim poziomie od pierwszej do ostatniej piłki. Było wiadomo że o zwycięstwie zadecydują drobne szczegóły. Wygrał debel Alan i Oskari broniąc dwie piłki meczowe i to oni zostali mistrzami Wimbledonu.
Jak ocenia pan wpływ tego sukcesu na przyszłość Alana?
? Myślę, że to może być dla niego moment przełomowy. Alan ma potencjał, żeby iść ścieżką Igi czy Huberta ? choć oczywiście to zupełnie inny etap i jeszcze wiele pracy przed nim. Ale ten tytuł to potężny impuls i potwierdzenie, że jest na właściwej drodze.
Konrad Kolbusz (trener tenisowy Alana Ważnego)
Jakie emocje towarzyszyły panu w trakcie i po finale Wimbledonu?
Emocji było bardzo dużo. Od samego początku wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz, ale Alan i Oskar byli do niego świetnie przygotowani. Czułem dumę, ekscytację i ogromną radość, gdy wykorzystali piłkę meczową.
Co zadecydowało o sukcesie ? zarówno w meczu finałowym, jak i w całym turnieju?
Przede wszystkim konsekwencja. Alan od dłuższego czasu gra bardzo stabilnie. W deblu dochodzi świetna komunikacja, szybkie reakcje i dobra atmosfera ? to wszystko złożyło się na końcowy sukces. Ten tytuł daje rozgłos i może otworzyć pewne drzwi ? jeśli chodzi o sponsorów czy dzikie karty. Ale nasza praca się nie zmienia. Nadal skupiamy się na rozwoju Alana jako zawodnika, budujemy go etapami.
Jakie są kolejne kroki na drodze rozwoju Alana?
Po Wimbledonie planujemy dalsze starty w ITF-ach i powoli przechodzenie na zawodowy poziom. Celujemy w to, żeby Alan zdobywał doświadczenie i stopniowo piął się w górę rankingu ATP.
Rozmawiał i notował w Londynie: Piotr Dąbrowski














