Agnieszka Radwańska: Zwyciężczyni może być tylko jedna!

4264

Była wiceliderka rankingu WTA i finalistka Wimbledonu z 2012 roku opowiada o swoich przeżyciach związanych z turniejem Legend oraz ocenia zbliżający się finał pań, gdzie o tytuł rywalizować będzie Iga Świątek.

 

Jak pani się czuje po tych trzech meczach Legend? Bo naprawdę wyglądało to bardzo, bardzo obiecująco.

Czuję się bardzo dobrze. Jedno, co to szkoda, że od razu tak na głęboką wodę
zostałyśmy wrzucone, bo od razu jak się gra z Hingis / Black pierwszy mecz, to po prostu jest ciężko. Więc mi się wydaje, że nawet gdyby ta kolejność była odwrócona, byłoby trochę inaczej. Ale ciężko wyjść z grupy, jak się ma takie przeciwniczki. A wiadomo, że wychodzi tylko jedna para. Ale przede wszystkim kolejne fajne doświadczenie i spotkanie się z dziewczynami po raz kolejny na korcie. Te nazwiska troszkę się mieszają, więc też inne przeciwniczki niż w tamtym roku. I to zawsze jest ogromna przyjemność, tym bardziej, że zawsze gdzieś tam gramy na trochę tych większych też kortach, więc trochę rywalizacji, trochę śmiechu i trochę dobrego tenisa, więc naprawdę fajnie.

Widziałem, że wszystkie pani koleżanki w mediach społecznościowych publikowały wspólne zdjęcia. Jesteście w miarę możliwości w kontakcie?

No niestety nie ma aż tylu okazji, żeby się spotkać w takim gronie. I Wimbledon to jest w ogóle taki turniej wielkoszlemowy, gdzie jest nas najwięcej, bo inne osoby grają debla, inne
grają miksta. Są legendy i w Paryżu i w Australii, ale jest nas dużo, dużo mniej i też nie wszystkie grają, bo nie ma aż tylu miejsc. Więc to na pewno jest taki czas, gdzie faktycznie jest nas tutaj najwięcej i możemy nadrobić zaległości.

W przyszłym roku będzie pani chciała również zagrać tutaj na Wimbledonie?

Oczywiście, że tak, aczkolwiek tutaj nie można się wprosić, tutaj trzeba być
zaproszonym, więc czekam. Zaproszenie przeważnie jest wysyłane  pod koniec roku, więc mam nadzieję, że takie również dostanę w tym roku.

Czy powiedziałaby pani, że faktycznie nawierzchnia z roku na rok jest dużo, dużo wolniejsza, żeby wydłużać spotkania i aby były bardziej atrakcyjne dla oglądających.

 

Ewidentnie tak, tutaj jest zupełnie inna nawierzchnia i jest ona zwalniana dla telewizji, dla kibiców, dla fanów, żeby ten tenis był wolniejszy, żeby te wymiany były dłuższe, żeby nie kończyły się tylko serwisem, a jakby to kiedyś tak serwis wolej i mecze były naprawdę szybkie, ale też może mniej atrakcyjne, bo wiadomo, że mniej tenisa można było wtedy obejrzeć, ale no cóż, to ewidentnie się zmienia i jestem naprawdę zaskoczona tym, jak może się nawierzchnia zmienić i jak dopracowują tu trawę na tyle, żeby ona się tak zmieniała przez lata i to nie to, że troszeczkę, ale naprawdę z tego się robi inna nawierzchnia po prostu, więc ewidentnie jest to inny turniej wręcz niż to było 10-15 lat temu, ale wszystko jest robione po to, żeby było atrakcyjniej. Myślę, że ewidentnie w tym momencie turnieju troszkę jest to jak nawierzchnia ziemna, szczególnie w niektórych miejscach.

Jest pani zaskoczona obsadą półfinałów, finałów? Spodziewała się pani innej obsady, czy absolutnie jest to zrozumiałe, że Iga w tym finale się pojawi?

Nie, Iga nie jest dla mnie absolutnie zaskoczeniem, ponieważ tak jak mówiliśmy, że po pierwsze Iga ma tak dominujący tenis, taką siłę przebicia, że na każdej nawierzchni jest w stanie się odnaleźć, tym bardziej teraz, gdzie ta trawa naprawdę jest dużo wolniejsza, ta piłka się nie ślizga, ma się więcej czasu, ten kozioł jest trochę wyższy, na pewno Iga nie jest zaskoczeniem, ale Anisimova to w życiu bym nie powiedziała, że taka dziewczyna będzie w finale, to na pewno. Jeżeli chodzi o półfinały, no to wiadomo, Sabalenka absolutnie nie jest zaskoczeniem, ale Belinda do końca też nie, bo jednak jest to dziewczyna, która naprawdę potrafi grać na trawie, która też ma tenis, który potrafi też być dobrym na każdej nawierzchni.

W jednej z rozmów nawiązywała do pani, bo mówiła, że kiedyś wzorowała się na pani wielokrotnie.

Tak, i też zagrałyśmy wiele meczów, naprawdę bardzo ciekawych i długich, ale na pewno tutaj wiadomo, żeby grać przeciwko Idze na tym poziomie, no to trzeba być absolutnie przygotowanym na 100% i być w formie i fizycznie też 100%. Belinda miała ciężkie przebicie przez te całe dwa tygodnie i widać było, że tutaj po prostu brakuje pary, a żeby zagrać z Igą dwa intensywne sety chociażby, no to trzeba być naprawdę w 100%. No i dlatego się skończyło, prawda, jak się skończyło i to też nie było zaskoczeniem dla mnie wielkim. No jedno jest szkoda, że faktycznie po prostu to był to bardzo szybki mecz. To jednak, że Iga jest w finale nie jest absolutnie zaskoczeniem i tak bym też powiedziała na początku turnieju.

 

A czy w samym finale powiedziałaby pani, że ta różnica doświadczenia będzie jakkolwiek decydująca, no bo Iga w tych finałach grała wielokrotnie, nigdy nie przegrała w ogóle w finale wielkoszlemowym, a jeżeli chodzi o rywalkę, no to pierwszy jej finał dopiero przed nią.

Myślę, że tutaj na pewno to będzie miało duże znaczenie, bo jednak finał tutaj rządzi się
swoimi prawami. Ma znaczenie to jak się wyjdzie i jak tutaj głowa od początku będzie pracować. Takiego doświadczenia Anisimova nie ma, więc raczej ja tu nie mam wątpliwości co do zwyciężczyni tego finału. Ale to jest sport, tutaj się wszystko może wydarzyć, ale jeżeli mówimy o samych statystykach i to, jakie doświadczenie ma Iga już na Wielkich Szlemach i w finałach wielkoszlemowych, no to tutaj może być tylko jedna zwyciężczyni.

Jeżeli chodzi o finał, to zostaje pani jeszcze do jutra w Londynie?

Tak, zostaję, także jestem, będę oglądała finał.

 

Rozmawiał w Londynie: Piotr Dąbrowski

Poprzedni artykułTaylor Fritz przed meczem z Alcarazem
Następny artykułKatarzyna Kawa w finale w Bastad