Agnieszka Radwańska: Ten Wimbledon będzie przełomowy!

Agnieszka RadwanskaWimbledon to dla Agnieszki Radwańskiej miejsce specjalne. Polka w ciągu ostatnich dwóch lat osiągała na kortach przy Church Road niesamowite wyniki. Teraz krakowianka nie zwalnia tempa i po dwóch nadzwyczaj szybkich meczach zameldowała się w III rundzie. Sama zawodniczka wierzy, że niedługo podobne wyniki będą odnosić inne Polki.

 

Kilka lat temu zdarzało się, że podczas największych imprez, tych rangi wielkoszlemowej, byłaś w singlu jedyną przedstawicielką Polski. Teraz w turnieju głównym wystąpiło aż siedmiu Polaków. Czy dzięki temu lepiej się czujesz podczas tych dwóch tygodni?

 

Na pewno tak. Im więcej nas w tego typu turniejach, tym lepiej. Bardzo się cieszę, że szczególnie na Wimbledonie nasza ekipa jest tak liczna.Ważne było też to, że Paula (Kania – przyp. red) przeszła eliminacje i zagrała w głównym. Oby tak ich wyników było coraz więcej.

 

Czy sądzisz, że w przyszłości także inne Polki będą zdolne do tego, żeby dochodzić do dalszych faz turnieju?

 

Mam nadzieję. Wiadomo, że jest jeszcze kilka dziewczyn, które mogą osiągać dobre wyniki. Na pewno jest wśród nich moja siostra, Kaśka (Katarzyna Piter -przyp. red.) i Paula, które teraz grają naprawdę dobry tenis. Mam nadzieję, że faktycznie tegoroczny turniej będzie przełomowy i w przyszłości któraś dziewczyna zagra w drugim tygodniu. Nie mówimy oczywiście o finałach, czy półfinałach. Wszystko musi następować krok po kroku. To są na pewno zawodniczki, które stać na takie wyniki i mam nadzieję, że tak będzie.

 

Na początku turnieju w rozgrywkach uczestniczy kilkuset tenisistów. Czy, nie licząc przyjaźni, czy relacji koleżeńskich z wybranymi zawodniczkami, zdarza się wam integrować w grupie, czy wprost przeciwnie, ciężko w takim tłumie się odnaleźć?

 

Oczywiście, że tak. Generalnie jednak trzymamy się z Polakami, tworzymy, z roku na rok coraz większą, zwartą grupę. Siadamy wspólnie w restauracji przy jednym wielkim polskim stoliku, często razem ćwiczymy na siłowni, zamienimy kilka słów podczas treningu. Jednak faktycznie, jako, że jest to potężny obiekt, zdarza się więc czasami, że można nie widzieć kogoś nawet przez dwa, czy trzy dni. Przeważnie jednak są to takie miejsca, gdzie nie możemy się nie zobaczyć. Każdy musi zjeść obiad, ma rozgrzewkę, idzie na siłownię, czy na jakiś stretching. Raz kogoś się spotyka więcej, raz mniej.

 

Mimo młodego wieku jesteś już bardzo doświadczona. Czy nie masz czasami dość tego tenisowego zgiełku, tenisa w ogóle?

 

Choć często nie jest łatwo, to tenis jest czyś co kocham, to przecież całe moje życie. Nikt mnie przecież absolutnie nie zmusza do uprawiania tenisa. Na pewno jednak nie da się ukryć, że te kilkanaście lat grania i długi sezon powoduje, że czasami przychodzi moment przemęczenia. Ale nie jest tak, że mam wszystkiego dość, pojawia się jakiś krysys. Tak nie jest. Faktycznie nogi nie noszą tak jakby się chciało, ale po jakimś czasie to mija i pojawia się jeszcze większa motywacja.

 

Myślisz, że jesteś lepiej przygotowana do tegorocznego turnieju, względem zeszłego roku, czy nie odczuwasz żadnej różnicy?

 

Wiadomo, że tutaj każdy rok to nowe doświadczenie. Tym bardziej, że w tamtym roku był niemały problem z kilkoma rzeczami. Zresztą było to wyraźnie widać po opatrunkach, więc staraliśmy się tak postępować, żeby jednak przygotować te nogi trochę bardziej. Na pewno takie krótkie mecze jak te ostatnie też pomagają, pozwalają pozostać świeżym, a to chyba jest najważniejsze. Starałam się tak robić, by być jak najlepiej przygotowaną i na razie chyba tak jest, bo czuję się naprawdę dobrze.

 

Powodzenia w kolejnej rundzie!

Dzięki!

 

  Rozmawiał w Londynie: Piotr Dąbrowski