Agnieszka Radwańska: Uwielbiam wracać na Wimbledon!

767

Agnieszka Radwańska powróciła na wielkoszlemowy Wimbledon. Finalistka Wimbledonu z 2012 roku powróciła na uwielbiane korty przy Church Road, gdzie w turnieju legend będzie tworzyć duet z Magdaleną Rybarikovą.

W jakim nastroju wraca Pani na tegoroczny Wimbledon?

Każdy rok jest troszeczkę inny, no bo jednak więcej wspomnień. Nawet już z tych lat, gdzie grałam legendy. To również są bardzo fajne wspomnienia. Spotkamy się co roku tutaj z dziewczynami, z którymi też często się nie widzę przez ten cały rok. Więc naprawdę tutaj absolutnie każdy rok jest wyjątkowy. Wiadomo, teraz trochę się różni, bo jeszcze tutaj z Magdą byłam wcześniej, ale jednak każdy rok jest zupełnie inny.

 

Jak podsumowałaby Pani pracę z Magdą Linette w ciągu ostatnich miesięcy?

To było naprawdę bardzo intensywne i fajne pół roku. Oczywiście tutaj wiadomo, że najbardziej liczyliśmy na wyniki w turniejach wielkoszlemowych, których niestety nie było. Gdzieś tam ta blokada troszkę jest. Wiadomo, że raz gorsze, raz lepsze losowanie. Tutaj nie da się ukryć, że ten mecz był do wygrania. No i tego na pewno brakowało w pierwszym półroczu. Jeszcze został jeden szlem w tym roku – US Open. Może tam nadrobimy trzy poprzednie (śmiech). Współpraca układa się bardzo fajnie Myślę, że przez to, że się znamy tyle czasu, że spędziłyśmy wiele lat razem na korcie i po jednej stronie, i po różnych stronach siatki, w przeróżnych sytuacjach. To jednak mimo wszystko też się z taką osobą łatwiej współpracuje. Wiemy na jakim jesteśmy etapie, czy mentalnym, fizycznym. Wiadomo, że wiek już też robi swoje, więc też inaczej ja do tego podchodzę. Też trochę nad tym pracujemy, żeby jednak troszkę inaczej patrzeć na pewne rzeczy w takim wieku. I troszkę inaczej planować i podchodzić. Ale myślę, że przede wszystkim ja się staram też wprowadzać na tyle dobrą atmosferę, żeby naprawdę mieć z tego tenisa jak najwięcej radości.

Myślała Pani kiedykolwiek o byciu trenerką na pełen etat?

Nie, nigdy o tym nie myślałam i w ogóle tak naprawdę nigdy nie sądziłam, że tutaj będę jeszcze podróżować do tych miejsc, w których mnie nie było już te ostatnie siedem lat. Wiadomo, że raczej tego nie widzę, ponieważ tak naprawdę praca trenera, takiego na fulltime nie róży się absolutnie niczym od kalendarza zawodnika. Więc jest to naprawdę ponad trzysta dni w roku poza domem, więc to by absolutnie nie wchodziło w grę. Jesteśmy po prostu z Magdą umówione tak, że na bieżąco ustalamy, gdzie mogę pojechać, co mogę zrobić, gdzie absolutnie nie jestem w stanie. Więc dlatego też się na to zgodziłam, Magda sobie z tego zdaje też sprawę, że nie jestem w stanie wszystkiego zrobić, więc jestem na pół etatu i tak sobie z tym radzimy. Wydaje mi się, że to jest jeden główny powód to chyba rodzina. Jednak jak są dzieci, rodzina, to jednak mimo wszystko ciężko jest podróżować. Więc akurat ja w tym roku trzy razy brałam też Kubę, a Dawid był w stanie przyjechać, więc to też pomaga w pewnych miejscach, gdzie już wiemy, gdzie jest fajnie przyjechać rodzinnie. Podobnie byli tutaj, więc staram się to jak najbardziej łączyć, ale na pewno byłoby ciężko, gdybym tego robiła i miała faktycznie pracować na cały etat, bo po prostu jest to niemożliwe.

 

Czuje się pani przygotowana do rywalizacji legend?

Teraz troszkę też grywam z Magdą, więc spędzam na korcie nieco więcej czasu. Wydaje mi się, że z wszystkich lat jestem najbardziej przygotowana, ale zobaczymy na korcie faktycznie, czy to się przełoży, bo faktycznie w tenisa gram teraz trochę więcej.

Jak podsumuje pani występy Kamila Majchrzaka i dotychczasowy Igi Świątek?

Kamil na pewno świetny wynik zrobił, wykorzystał naprawdę to losowanie, które nie da się ukryć pomagało, ale brawo dla Kamila, że wytrzymał i mimo tego, że wydaje mi się, że Berrettini, który nie grał od marca, który ma wygrać mecz do trzech wygranych, sama widziałam ten mecz, akurat jeszcze na jego nieszczęście było ponad 30 stopni, więc Berrettiniego praktycznie już w czwartym secie nie było, więc to było widać, że fizycznie Kamil był absolutnie o wiele lepiej przygotowany i wytrzymał ten mecz fizycznie bardzo dobrze, więc tutaj absolutnie brawa dla Kamila i myślę, że te trzy mecze naprawdę bardzo solidnie, fajnie zagrane, bardzo fajny sukces i wiadomo, że w tym czwartym, no już było ciężko, ale jednak czwarta no to czwarta runda, więc brawa dla Kamila. A jeżeli chodzi o Igę, no to wiadomo, że jest w połowie drogi. Wydaje mi się, że gra bardzo pewny, solidny tenis. Na pewno będzie ciężej niż ten ostatni mecz. Nie widzę, żeby tutaj absolutnie Iga była źle nastawiona na trawę w tym roku. Wydaje mi się, że chyba samo jej nastawienie jest lepsze. Wydaje mi się, że możemy tutaj Igę zobaczyć absolutnie do samego końca.

 

Rozmawiał i notował w Londynie: Piotr Dąbrowski 

Poprzedni artykułNick Kyrgios ujawnia plan rozegrania meczu „Battle Of Sexes” z Aryną Sabalenką
Następny artykułPaolini rozstaje z byłym trenerem Nadala