Agnieszka Radwańska: Zawsze może być lepiej!

RadwanskaAgnieszka Radwańska (WTA 3) jest bezsprzecznie najlepszą polską tenisistką w historii. W swojej długoletniej karierze osiągnęła to co przez długie lata było poza zasięgiem setek zawodniczek z kraju nad Wisłą. Zdobyła na zawodowym korcie trzynaście tytułów singlowych, zarobiła ponad piętnaście milionów dolarów, wystąpiła w finale Wimbledonu. Od czasów Jadwigi Jędrzejowskiej, która w 1937 dotarła do finału tej prestiżowej imprezy, Polacy w końcu doczekali się zawodniczki światowej klasy. Radwańska nie zapomina jednak także o reprezentacji, której barw broni nieprzerwanie od ośmiu lat. Niedawno, wraz z koleżankami z kadry, awansowała do Grupy Światowej I, co jest najlepszym wynikiem naszego zespołu od dwudziestu lat.

 

Z najlepszą polską tenisistką po zwycięskim dla Polski meczu barażowym o awans do Grupy Światowej I Pucharu Federacji z Hiszpanią w Barcelonie rozmawiał Piotr Dąbrowski.

 

Czujesz większą presję grając na Pucharze Federacji? Czy gra dla kraju wyzwala jakieś dodatkowe emocje?

 

Na pewno. Jednak z drugiej strony w Fed Cup występuję już od 2006 roku. Od ośmiu lat jestem liderką reprezentacji, więc dzięki nabytemu doświadczeniu nie czuję już żadnej dodatkowej presji. Oczywiście, wiem, że będąc numerem jeden oczekuje się ode mnie więcej, ale czasami czuję się dziwnie, gdy ktoś wymaga ode mnie samych zwycięstw.

 

Ostatnio w końcu widzimy Cię w pełni sił, bez żadnych plastrów. Czy na dzień dzisiejszy wszystko jest na tyle w porządku, że ich nie potrzebujesz?

 

Faktycznie, na razie wszystko jest OK. Ale wiadomo, że jak zacznę grać kilka meczów z rzędu to, jak na zawodowego sportowca przystało, plastry się pojawią (śmiech). Tak było chociażby w Stanach Zjednoczonych. Teraz mamy jednak kwiecień, gramy na czerwonej mączce. A jak wiadomo, na takiej nawierzchni organizm jest poddawany większym obciążeniom, a co za tym idzie, ciało dużo szybciej się męczy. Na pewno im dłużej będę grała na ziemi tym szybciej ten plasterek się pojawi. Wiadomo, mączka robi swoje, a wiem z doświadczenia, że niestety przy tej nawierzchni tejpy pojawiają się bardzo szybko.

 

W ostatnim czasie możemy zaobserwować znaczną poprawę twojego serwisu. Notujesz coraz więcej asów. Czy jakoś zmodyfikowałaś swój trening? Ostatnio mogliśmy podziwiać, jak z zadziwiającą precyzją uderzasz w puszki.

 

Oczywiście, że tak. Serwis jest dla mnie bardzo ważny. Wiadomo, że nie będę serwować po 200 km/h, bo po prostu nie jestem w stanie. Co do tych puszek to jest po po prostu element treningu. Celowanie w puszki, czyli po prostu poprawianie precyzji pierwszego podania. A precyzja jest, w moim przypadku ważniejsza niż siła. Nie jestem w stanie serwować tak mocno, jak inne dziewczyny. Serwowałam więc 140-150 km/h, tyle że, dzięki wspomnianym treningom, w wyznaczony punkt na korcie.

 

Czy udało wam się, chociaż w części, poczuć atmosferę Świąt Wielkanocnych?

 

Trochę na pewno tak. Zjedliśmy symboliczne jajeczko, był mazurek, także chociaż w niewielkim stopniu, ale jednak tą Wielkanoc mieliśmy.

 

Wielu polskich kibiców po meczu z Hiszpanią mówiło, że grała Pani ?magiczny tenis?.

 

Zawsze przyjemnie słucha się takich komplementów, ona podbudowują, motywują do cięższej pracy. Oczywiście, bardzo się cieszę, że oglądając moją grę kibice mogą się przy niej także dobrze bawić. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będą mieli okazję do takich komplementów.

 

Jeżeli miałabyś podsumować początek sezonu, gdy grałaś na kortach twardych to jaki on, twoim zdaniem, był?

 

Wiadomo, zawsze mogło być lepiej (śmiech). Jednak tak czy siak był to na pewno dobry start. Najpierw półfinał wielkoszlemowego Australian Open, potem półfinał też dużego turnieju w Dausze, czy finał w Indian Wells. Z takimi wynikami na pewno nie mogę narzekać.

 

Macie teraz w planach udać się na zakupy? :)

 

W Barcelonie nie mieliśmy za dużo wolnego. Ale pewnie, gdy wyjedziemy na inny turniej do Europy to znajdziemy więcej czasu na kobiece przyjemności.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Również dziękuję i pozdrawiam!

 

 

Rozmawiał w Barcelonie: Piotr Dąbrowski