Gdzie grają  •   Wyniki na żywo  •   Artykuły  •   Australian Open  •   Roland Garros  •   Wimbledon  •   US Open  •   Davis Cup  •   Fed Cup

Zielone przemyślenia

Wimbledon za nami. Król trawy, Roger Federer zdetronizowany. Jakby tego było mało, dokonał tego chłopak specjalizujący się w grze na pomarańczowej ziemi. Rafael Nadal. Szczęśliwy układ gwiazd? łut szczęścia? Przypadek? Wszystko jednak wskazuje na to, że nie do końca. W ostatnich 10 latach tenis mocno wyewoluował. W co się przeobraził?

Za czasów Samprasa, Couriera, Raftera i spółki tenis wyglądał zupełnie inaczej. I nie mam tu na myśli różnic w technice gry. Zeszła dekada to usilne próby przyspieszenia gry. Rakiety nie miały zbyt wiele mocy, dlatego przyspieszenia gry szukano gdzie indziej. Twardsze, cięższe piłki, szybsze nawierzchnie etc. W tych czasach jest zupełnie odwrotnie. Robi się wszystko, aby tą grę trochę spowolnić. Serwisy o prędkości 200km/h na nikim nie robią już wielkiego wrażenia. To wręcz wymóg. Ramy mają coraz więcej mocy, a i sportowcy również ewoluują. Są szybsi, silniejsi, bardziej elastyczni. W tym roku nawet w Australian Open wymieniono nawierzchnię. Stary, dobry Rebound Ace - notabene dosyć szybki - na akrylową nawierzchnię nazwaną Plexicushion. Akrylowe nawierzchnie najczęściej spotykane są pod halą i są wolniejsze od nawierzchni twardych. Jakby tego było mało, piłki stają się coraz lżejsze i mniej sprężyste. Na wszystkich kortach od lat można było zaobserwować postępujący przyrost ilości odbić w wymianie. Wszędzie, za wyjątkiem Wimbledonu. To była świątynia klasyki tenisa. Tenisa dynamicznego, technicznego i finezyjnego. Wymiany zawsze były krótkie, ale bardzo treściwe. Drobne kroczki, chytre podcięcia, złośliwe wrzutki. Tak jakby tuż za ścianą spał nied?wied?, którego obudzenie równałoby się z utratą kończyny. żadnej agresji w uderzeniach, stękania, prężenia mięśni. Wielu nazwałoby to pewnego rodzaju snobizmem. Dla mnie to czysta elegancja.

Kto natomiast zdominował ten rok na trawiastych kortach? Ten sam obiekt, ten sam klimat, a pośród zieleni… Tarzan! I wcale nie mam zamiaru umniejszać tym samym umiejętnościom gry Nadalowi. Wręcz przeciwnie. Ten chłopak potrafi zagrać naprawdę wszystko. Jest świetnym deblistą. Potrafi też zagrać niezwykle mądrze i chytrze. Dlaczego zatem nie korzysta z tej swojej wszechstronności? Bo zwyczajnie nie musi. Gra na wyniszczenie to obecnie najlepszy sposób na wygrywanie meczów. Niewielu jeszcze to potrafi. On jest w tym mistrzem. Ile w tym skuteczności? Ze 4 tony. Ile elegancji…? Przemilczmy…

Na spowolnienie gry wpływa nie tylko czynnik ludzki. Jest nim również nasz klimat. Globalne ocieplenie wcale nie jest zabobonem. To fakt. Z roku na rok na londyńskich kortach jest coraz cieplej. A im cieplej jest, i im mniej wilgoci wisi w powietrzu, tym nawierzchnia jest wolniejsza. Już w zeszłym roku zawodnicy agresywni bardzo narzekali, że obecna trawa bardziej przypomina kort ziemny. I nie mylili się. Korty trawiaste od zawsze charakteryzowała ogromna szybkość ( duży poślizg ) oraz niski kozioł. Niski kozioł został, szybkość gdzieś uciekła. Na kortach twardych piłki serwowane z prędkością około 200km/h w momencie kontaktu ze strunami przeciwnika lecą w granicach 120km/h. Trawa to była jedyna nawierzchnia, która deklasowała korty twarde. To już niestety zamierzchła przeszłość. Zawodnicy dwuwymiarowi, grający tylko i wyłącznie jednym stylem zawsze się go trzymali, trzymają i trzymać będą. Jak ktoś gra serve & volley, to nawet na wolnych kortach RG tak będzie grał. To nie jest wyznacznik zmian. Należy spojrzeć uważniej na allrounderów, którzy potrafią zagrać wszystko i czują się pewnie w każdej części kortu. Nie trzeba ich daleko szukać. Sam Federer, który wygrywał tam pięciokrotnie jest tego świetnym przykładem. Grając w 2001 roku z Samprasem Fed prezentował stricte grę serve & volley. Jeszcze w 2003 roku grając finał z Philippoussisem grał niezwykle agresywnie i często bywał przy siatce. Większość pierwszych serwisów była poparta atakami. Od 2004 roku już można było zaobserwować zmianę w jego grze. W meczu z Roddickiem ilość ataków do siatki była bardzo ograniczona w stosunku do roku poprzedniego, a kolejne lata tylko pogłębiały ten “kryzys”. W 2007 roku było niebezpiecznie. W tym roku już górę wzięło rzemiosło. Nawet sam Federer nie był w stanie zatrzymać tej machiny.

Nie trzeba się też specjalnie znać na tenisie aby to zaobserwować. Wystarczy być wprawnym obserwatorem. Z roku na rok coraz bardziej wygniecione są wybiegi za linią końcową. Co natomiast z obszarem przy siatce? Nic tylko rozsiąść się na kocu, z koszem piknikowym i cieszyć się otaczającą nas zielenią. Gracze s&v szybko się wykruszają i zostawiają miejsca tym bardziej wybieganym. Kiedyś było zupełnie odwrotnie. Na trawie zawsze dominowali gracze agresywni i często chodzący do siatki. Dzisiaj zwycięzcą dwóch turniejów na tej nawierzchni jest Rafael Nadal. Ktoś, kto potrafi przez 3,5h utrzymać wymianę. Następców stylu Samprasa i Raftera nie widać. Czemu? Pojęcie techniki w tej chwili praktycznie nie istnieje. Umiesz przebić piłkę na drugą stronę? To umiesz grać. Umiesz to zrobić więcej razy niż przeciwnik? To masz szanse być najlepszym. Tak się teraz szkoli młodych graczy. Podstawy techniczne, a potem ćwiczenie regularności aż do upadłego. Twory typu siostry Williams, które z techniką i elegancją wiele wspólnego raczej nie mają, to już nie rzadkość. W czołówce aż się roi od rzemieślników. Nadal, Ferrer, Davydenko, Roddick, Blake, Wawrinka. To 6 z 10 czołowych graczy na świecie. Ich tenis ani nie jest urozmaicony, ani ładny. I być nie musi. To w zupełności wystarcza do tego aby być w czołówce.

Rok 2008 wcale nie jest początkiem nowej ery. Proces wyniszczania piękna tego sportu trwa już od dawna. I będzie raczej postępował. Dla fanów esencji tenisa i tenisowych smaczków zawsze były ten jeden miesiąc w roku, gdzie robiło się zielono na ekranach i można było oglądać to, co w tej grze jest najpiękniejsze. W tej chwili i to się już zmieniło. Trawa już nie jest tak zielona…

Komentarze

Musisz być zalogowany aby komentować.