Przez lata Władysław Radwański poświęcał się dla swych wnuczek. To dzięki niemu Isia i Ula odnoszą teraz sukcesy. Wdzięczne tenisistki kupiły dziadkowi samochód – pisze Super Express.
Dziś Agnieszka (18 l.) jest 33. zawodniczką na świecie, w 7 miesięcy zarobiła prawie ćwierć miliona dolarów. Ula (16 l.) to druga juniorka rankingu, niedawno wygrała wielkoszlemowy Wimbledon. Ale jeszcze kilka lat temu siostry Radwańskie nie miały za co trenować. Nie byłoby pięknych karier, gdyby nie pomoc i poświęcenie ich dziadka – Władysława.
Ojciec Isi i Uli – Robert Radwański – po zakończeniu kariery tenisisty wyjechał z żoną i małą Agnieszką do Niemiec. Pracował tam przez kilka lat jako trener. W tym czasie urodziła się Ula.
Do Polski rodzina Radwańskich wróciła kilka lat pó?niej, ze sporymi oszczędnościami. Kupili ziemię pod Krakowem i chcieli na niej postawić dom. Ziemia do dziś stoi pusta, bo w międzyczasie okazało się, że Agnieszka i Ula mają ponadprzeciętny talent.
Przygarnął je do siebie
- Je?dziły na turnieje juniorek, grały z dziewczynkami starszymi o rok, a nawet dwa i lały je wszystkie – opowiada Władysław Radwański, ojciec Roberta i dziadek zawodniczek. – Treningi, sprzęt, wyjazdy, hotele… Wszystko kosztowało coraz więcej.
(…) Ukochany dziadek tenisistek, który mimo podeszłego wieku wciąż pracuje jako nauczyciel WF-u w szkole, poświęcał się dla wnuczek także w inny sposób. Wszystkie wakacje spędzał na sportowych obozach dla młodzieży.
- Czasem byłem na 4-5 obozach w ciągu wakacji – opowiada. – Robiłem to dla dziewczyn: każdy obóz to były pieniądze na jeszcze jeden turniej…
Dziś Radwańscy nie mają już kłopotów finansowych. Agnieszka doskonale zarabia, ostatnio przekroczyła granicę miliona złotych wywalczonych na korcie. Sponsor tenisistek, firma Prokom, pokrywa koszty startów i treningów, a kolejne firmy zgłaszają się do dziewczyn z propozycjami współpracy.





