Wykład nr 50 – Kultura bycia w życiu zawodowego tenisisty

Cytat na dziś

„Niech Bogu będą dzięki za Andre Agassiego.”

– Brad Gilbert (były trener Andre)

Pytanie na dziś

„Co mogę dzisiaj zrobić by poczuć się lepszym i silniejszym człowiekiem? Do czego jest mi potrzebne bycie kulturalnym?”

Dzisiejsze rozważania

Poniższy tekst pochodzi z książki Brada Gilberta „I’ve got your back”.

życie profesjonalnego tenisisty to samotna walka, podczas której zawodowiec uczy się jednej rzeczy: zawsze dążyć do zwycięstwa. Koncentracja na sobie samym jest umiejętnością konieczną do przetrwania na pro tour. Jeśli zaczniesz się zastanawiać nad uczuciami innych ludzi, możesz również zacząć myśleć o uczuciach gościa pod drugiej stronie siatki — który jest tam właściwie po to by zabrać twoim dzieciom pieniądze na dalsze kształcenie się. Jesteś na korcie po to by wygrać, a nie po to by być wrażliwym.

Niestety im więcej wygrywasz, tym mniej w tobie wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka. Zawodowcy, którzy odnieśli sukces zarabiają tony pieniędzy i zyskują liczne przywileje wraz z warunkową miłością ze strony wielu ludzi, którzy schlebiają im nie zawsze ze szczerej potrzeby serca. W rezultacie, tenisista wyrabia w sobie dosyć duży poziom sceptycyzmu co to motywów postępowania otaczających go ludzi, i jeszcze bardziej staje się zaabsorbowany samym sobą.

Nic z powyższych rzeczy nie sprzyja wyrabianiu w sobie dobrych manier. Z wielkim żalem przyznaję, że — podobnie jak wielu innych zawodników — potrafiłem być niezłym draniem podczas gry w zawodowych turniejach. Wielu ludzi którzy pracują przy obsłudze wielkich zawodów jest ochotnikami, pragnącymi być blisko tych wszystkich wspaniałych wydarzeń i obcowania z gwiazdami. Większość pracowników na turniejach nawet nie mrugnie okiem gdy powiesz im (zamiast poprosić) by przynieśli piłki lub parę ręczników.

Smutkiem napawa mnie również fakt, że pamiętam chwile gdy postępowałem w podobny sposób w stosunku do mojego własnego trenera, Chiva. Wielokrotnie, gdy zrobił mi śniadanie, zarezerwował korty, załatwił pranie, mówiłem jedynie „ Mógłbyś to dla mnie zrobić?” — zapominając o jednym ważnym słowie. Gdy wspominam te czasy to myślę, że ogólnie mogłem być o wiele bardziej wdzięczny. O cokolwiek poprosiłem, Chiv i jego żona Georgie, załatwiali to dla mnie z taką chęcią i wdziękiem, że nie przychodziło mi na myśl za to podziękować. Oni po prostu kochali mi pomagać. Poświęcili swój czas i pieniądze jednemu celowi: pomaganiu mi w odniesieniu sukcesu w zawodowym tenisie.

Mogłem im dać w zamian znacznie więcej.

Stare przyzwyczajenia trudno wykorzenić, więc gdy zacząłem pracować z Andre, nie zmieniłem swojego postępowania. Wciąż miałem w sobie mnóstwo pychy z niedawno zakończonej zawodowej kariery, a teraz, byłem przecież ważną częścią ważnego zespołu. Pewnego dnia, Andre zauważył sposób w jaki się zachowuję i szybko sprowadził mnie na ziemię.

To się stało na turnieju, w pierwszych miesiącach naszej wspólnej pracy. Wydałem kolejne bezwzględne polecenie, kolejnemu ochotnikowi na kolejnym turnieju, a Andre wziął mnie na stronę i powiedział mi bez ogródek, że mam natychmiast zmienić swoje postępowanie. „Cokolwiek robisz dla mnie jest odbiciem mojej osoby,” powiedział. „Kiedy prosisz o piłki, mówisz ‘proszę’ i ‘dziękuję’, gdy prosisz o samochód, bąd? wdzięczny, że go otrzymałeś. Teraz nie jesteś już Brad Gilbert, tenisista. Jesteś Brad Gilbert trener Andre Agassiego i jesteś tutaj ze mną. Nie chcę aby twoje zachowanie sprawiało, że stracę u ludzi szacunek i chęć pomocy. Zrób z tym porządek. Natychmiast.”

Moja pierwsza reakcja? Poczułem się oczywiście urażony. Myśli typu „O czym on w ogóle mówi?” i „Skąd ten gość się urwał?” przemknęły mi przez głowę. Jednak po chwili namysłu stwierdziłem, nie mam niczego na swoje usprawiedliwienie, i gdy pomyślałem nad tym dłużej zdałem sobie sprawę jakim draniem byłem do tej pory.

Po dłuższej obserwacji dotarło do mnie, że Andre Agassi był najbardziej miłym, kulturalnym i grzecznym człowiekiem jakiegokolwiek spotkałem. Mało ludzi w to wierzy: widzą go jak kłania się publiczności lub śle pocałunki w kierunku swoich fanów i myślą sobie, że to tylko na pokaz. Widzą go na konferencji prasowej gdy z uwagą słucha pytań i grzecznie rozmawia z dziennikarzami i myślą, że koleś tylko udaje. Zbyt łatwo przychodzi nam wierzyć w naszych cynicznych czasach, że jest to jeszcze jedna gwiazda, próbująca manipulować swoim wizerunkiem.

Jestem tu po to by ci powiedzieć, że to nie jest tylko wizerunek. Tata A.A., Mike, były Olimpijczyk, zawodowy bokser który wyemigrował z Iranu w 1952, pracował w Las Vegas dla Kirka Kerkoriana od 1959 jako manager kasyna. życie Mike Agassiego opierało się na służeniu innym, i głęboko w to wierzył — z praktycznym i emocjonalnych przyczyn. Andre powiedział mi, że gdy był dzieciakiem, jego tata przychodził do domu z kieszeniami wypełnionymi napiwkami, i że te pieniądze sprawiały, że życie ich rodziny wyglądało znacznie lepiej. Był to jeden jasny rezultat doskonałego zachowania.

Andre zaobserwował również, że Mike był konsekwentny w swoim postępowaniu. Był szczerze miły dla kelnerów i kelnerek, oraz wszystkich pracowników kasyna, nie tylko dla bogatych klientów. Mike naprawdę wierzył w Złotą Zasadę. Czuł, że to co sprawiało, że ludzie wokół ciebie czuli się bardziej dowartościowani, bardzo pozytywnie wpływało na ciebie samego. Cokolwiek natomiast wynosiło cię nad innych, w chwili gdy wszyscy wokół ciebie czuli się podle, tak naprawdę pomniejszało twoją wartość jako człowieka.

Ta lekcja utkwiła w pamięci Andre. Jego maniery są nieskazitelne. Nie ma w nich nic udawanego i na pokaz. Wszystko co robi Andre, płynie z serca. Gdy widzi jak zawodnicy rozrzucają ręczniki, stare owijki, spocone ubrania po szatni lub po korcie to dostaje białej gorączki. Ktoś będzie musiał przecież to wszystko pozbierać, myśli sobie. Nie potrafi usiedzieć spokojnie gdy ludzie z pieniędzmi ustawiają kelnerów po kątach w restauracjach. Jego uwadze nie uszło również moje zachowanie. „Nie mogę uwierzyć, że nie odsuwasz krzesła dla swojej żony w restauracji” powiedział mi kiedyś. „Nie mogę uwierzyć, że nie wstajesz za każdym razem gdy ona odchodzi od stołu…”

Nasza wspólna praca zaowocowała super formą w 1994 roku. Zdobył wtedy 5 tytułów, z U.S. Open włącznie, gdzie był pierwszym nie rozstawionym zawodnikiem który wygrał tą imprezę od 1966. Był również pierwszym tenisistą, który przesunął się z pozycji za pierwszą trzydziestką na 2 miejsce w rankingu pod koniec roku.

Bycie miłym i kulturalnym ułatwia w karierze tenisisty wiele spraw. Jest się wtedy postrzeganym w środowisku jako osoba w którą warto inwestować czas i pieniądze. Zyskuje się szacunek innych zawodników i trenerów. Jest się postrzeganym jako wartościowy gracz w każdej grupie tenisowej. Jest się szanowanym przez media. łatwiej jest wtedy regulować swoje zachowanie na korcie. Jeśli w naszej naturze leży spokój i koncentracja i kulturalne zachowanie to nie przyjdzie nam nawet na myśl wściekanie się na korcie, rzucanie rakietami, rzucanie przekleńst i lekceważenie kogokolwiek. Nad kulturą osobistą trzeba pracować codziennie. O tym czy tenisista jest dobry lub zły decydują jego codzienne wybory. Dokonujmy więc właściwego wyboru w tak ważnej sprawie jak kultura osobista.

Wierzenia Zwycięzcy na Dziś

– zachowuje się kulturalnie
– panowanie nad moimi emocjami oraz sposobami ich wyrażania leży w mojej naturze
– miło jest być ważnym ale ważniejsze jest być miłym
– miłość i skromność sprzyjają mojemu kulturalnemu zachowaniu

Trener Krystian