Wykład nr 30: Zobaczysz tylko wtedy gdy uwierzysz

Cytat na dziś

„Wątpliwości są okrutniejsze niż najgorsze z prawd.”

– Moliere

Pytanie na dziś

Czego powinienem być absolutnie pewien?

Dzisiejsze rozważania

Dużo mówię o wierze w siebie i o tym, że dzięki niej przytrafia nam się więcej pozytywnych rzeczy niż moglibyśmy się spodziewać. Jeśli wierzysz że możesz czegoś dokonać, to często w jakiś cudowny sposób dopinasz swego, nawet jeśli nie udało ci się to kiedykolwiek wcześniej. Jeśli odniesiesz porażkę to twoja wiara w to, że twój sukces został jedynie trochę odwleczony w czasie a nie ostatecznie zaprzepaszczony, da ci siłę aby stanąć z powrotem na dwie nogi i z podniesionym czołem kontynuować walkę.

Czasem, jeśli wewnętrzny ogień płonie w zawodniku wystarczająco jasno, nawet zwykły obserwator może zauważyć zmianę zachodzącą w kimś kto od braku wiary przechodzi do wielkiej pasji sukcesu.

Ostatnio oglądałem archiwalny mecz NBA pomiędzy Milwaukee Bucks a Philadelphia 76ers. Bucks wygrywali 16 punktami! Wyglądało to na masakrę.

Jednak 76ers nie stracili wiary. Ich główny strzelec, Allen Iverson, miał prawdopodobnie najgorszą noc w jego życiu jeśli chodzi o skuteczność, ale za to był prawdziwą bestią w obronie.

Ich coach, Larry Brown, robił co mógł aby utrzymać w nich wiarę. Pewnie, że mówił o taktyce gry i poszczególnych rozegraniach. W końcu na tym opiera się kosz. Jednak Brown eksplodował energią. Skakał i biegał za linią boczną boiska, namawiając swój team do utrzymywaniu presji na przeciwniku, do wyłapywania wszystkich wolnych piłek, do wykonywania każdego podania tak jakby miało być ostatnim w tej grze.

Ten gość był jedną wielką emocją.

Wiedział, że może wygrać…
…jeśli tylko jego drużyna nie straci nadziei.

Wiedział, że byli tak dobrzy jak przeciwnicy. Nie musiał swoim zawodnikom wyjaśniać podstaw koszykówki. Wiedział, że jego jedynym zadaniem było utrzymać całą uwagę swoich zawodników na grze, tu i teraz.

Czy więc wkurzał się na nich za każdym razem gdy wykonali niecelne podanie?
Nie. Mówił, „C’mon, to do ciebie nie podobne. Potrafisz to zrobić jak należy. Wiem, że potrafisz!”
Zawodnicy odpowiedzieli mu tym samym.
Zaczęli wierzyć. Pod koniec 4 kwarty wyrównali na 63 — 63. Kibice oszaleli.

Gdy rzeczy idą naprawdę dobrze to zwykle idą dalej dobrze, nieprawdaż? Jeśli jednak coś idzie ?le to już idzie ?le do końca, mam rację?

Ciekawą rzeczą w tym meczu było to, że gdy 76ers zaczęli emanować pozytywną energią, Bucks nagle zaczęli wątpić… przestrzeliwując coraz więcej koszy, gubiąc się w podaniach, i co najgorsze, popełniając głupie faule ze zwykłej wściekłości. Ich uśmiechy z pierwszej połowy meczu zamieniły się w gniewne grymasy. To był doprawdy niezwykły spektakl. Bucks całkowicie stracili wiarę w siebie.

Był to świetny przykład tego jak wiara odmienia mecze i jaką wielką siłą jest ona w naszym życiu. Philadelphia odpowiedziała na te wszystkie faule 22 rzutami bez pudła… wygrywając 89 — 88.

Wielką lekcją z tego spotkania jest to, że wiele rzeczy może iść naprawdę ?le w twoim meczu lub w twoim życiu, a mimo to wciąż wynik może być na twoją korzyść…jeśli się nie poddajesz.

Gdyby Bucks wykonali jeszcze jedno dobre podanie, rzucili choć jeden kosz więcej, popełnili choć jeden faul mniej to wygraliby ten mecz.

Po raz pierwszy wyszedłem z naprawdę beznadziejnej sytuacji na korcie gdy miałem 14 lat. W pierwszej rundzie turnieju ogólnopolskiego w Bytomiu wygrałem mecz broniąc 18 piłek meczowych. Od tamtej pory uwierzyłem, że wszystko jest możliwe. Tak więc nigdy się nie poddawaj. Nigdy, nigdy, przenigdy.

Jeśli twój serwis dziś nie funkcjonuje, dołóż wszelkich starań by twój return był skuteczniejszy niż return Agassiego na Wimbledońskiej trawie. Jeśli twoja gra z głębi nie w ogóle ci nie idzie to, atakuj siatkę z siłą rozpędzonego pociągu. Jeśli twój przeciwnik wygrał pierwszego seta i prowadzi w drugim, graj każdą piłkę z taką determinacją jakby nie miało być jutra.

Z piłki na piłkę, z gema na gem, dzięki twojej niezłomnej wierze, zaczniesz poruszać się odrobinę szybciej po korcie, twoje uderzenia będą odrobinę skuteczniejsze, i będziesz grał z odrobinę większym entuzjazmem. Mecz zacznie przechylać się na twoją korzyść.

Wkrótce potem, twój grymas niezadowolenia (jeśli pracujesz nad sobą to oczywiście nie będzie grymasu) zamieni się w uśmiech zwycięzcy.

Sukces i szczęście zawsze rozpoczynają się między twoimi uszami. Nie czekaj. Zacznij już teraz, rozświetl swoją twarz uśmiechem i nie przestawaj myśleć, że „dam radę, potrafię, mogę”

W każdej godzinie dzisiejszego dnia powtarzaj: „Dam radę, potrafię, mogę”

Gdy jesz obiad: „Dam radę, potrafię, mogę”
Gdy twoje zaangażowanie w trening spada: „Dam radę, potrafię, mogę”
Gdy masz opory by porozciągać się po treningu lub wypełnić kronikę mistrzostwa: „Dam radę, potrafię, mogę”

I będziesz potrafił i dasz radę.

Wierzenia Zwycięzcy na Dziś

# wierzę w siebie i to widać
# moja pewność siebie rośnie dzisiejszego dnia
# pozbyłem się nawyku poddawania się
# moje pragnienie zwyciężania jest teraz naprawdę silne

Trener Krystian