Że niby jak? Że spieszę się zbyt mocno? Bo nie tak znowu dawno publikowałem odcinek z podstawami serwisu, zdecydowanie niełatwymi do opanowania, i już pcham w świat wyższą szkołę serwisowej jazdy? Pewnie, doprowadzenie serwisu do stanu swobodnej używalności wymaga czasu i wysiłku, ale po pierwsze niektórzy zdążyli zapewne już podstawy opanować przynajmniej dostatecznie, a po drugie – zawsze warto znać ścieżkę rozwoju, nawet jeżeli wyda się Tobie odległa. Wcale przecież nie jest powiedziane, że musisz opanować niuanse pierwszoczęściowe do absolutnej perfekcji (aczkolwiek pewien poziom zaawansowania jest wskazany), by ruszyć z ćwiczeniami doskonalącymi wszechstronność i, w konsekwencji, skuteczność podania. Wiecej »