Bez walki, bez historii, bez niespodzianek, bez komentarza.
Wszyscy wiedzą, że Rafa na mączce dominuje. Dotychczas Federer przynajmniej udawał, że też mu zależy. Wczoraj nawet nie próbował. W drugim secie na moment dał nadzieję kibicom na to, że w spotkaniu na szczycie męskiego rankingu coś się będzie działo. Nie działo się. Ewidentnie Szwajcar nie miał żadnego - ani dobrego, ani złego - pomysłu na Hiszpana. Ot przyszedł, postatystował, z kwaśną miną popuszczał zajączki otrzymaną paterką i powędrował sobie dalej. → czytaj dalej

