Dowód tenisowej maestrii. Bliskiego perfekcji wyczucia piłki, kortu i pozycji przeciwnika. Dla kibiców – chwila oddechu od nieustających wymian płaskich bomb. Efektowny przerywnik. Dropszot, spolszczony jeszcze bardziej do miana „skróta”. Wiecej »
Dowód tenisowej maestrii. Bliskiego perfekcji wyczucia piłki, kortu i pozycji przeciwnika. Dla kibiców – chwila oddechu od nieustających wymian płaskich bomb. Efektowny przerywnik. Dropszot, spolszczony jeszcze bardziej do miana „skróta”. Wiecej »
Powiedzieć, że uczę tenisa byłoby na dziś raczej pewnym nadużyciem. Wszak ludzie, z którymi mam sposobność na korcie pracować i którym staram się tenisowo pomóc, z całą pewnością grać potrafią. Na czym zatem moja pomoc polega, poza standardową rolą sparringpartnera? Różnie z tym bywa. Konsultuję tematy techniczne i nie tylko. Dobieram ćwiczenia mające na celu eliminowanie słabych punktów (bo zasadniczo każdy z nas ma takowe). Szukam, czasem w mocno czepialski sposób, błędów.
Poniżej lista tych, które najbardziej kłują mnie w oczy. Ania, Mariusz i Tomek mogą śmiało zabawić się w łamigłówkę i przypisać poszczególne przypadki do siebie. Co nie znaczy, że reszta z Was nie znajdzie tu czegoś bliskiego sobie! Wiecej »
Takie dwa dość prozaiczne pytania ale bardzo istotne dla każdego kto chce się tenisowo rozwijać. Odpowiedzi? Niby proste – z lepszymi od siebie i jak najczęściej! Nie bardzo mogę się z tym zgodzić.
A więc z kim? Na to odpowiem najpierw. Ze słabszymi od siebie, z równymi sobie, z lepszymi od siebie. Też sobie wymyśliłem, nie? Wiecej »
Tak się jakoś utarło, że moje teksty odnoszą się do spraw stricte technicznych. Tak też będzie i tym razem.
Tym tekstem chcę zwrócić uwagę na pewną prawidłowość jaka pojawia się w zachowaniach ludzi przychodzących na kort.
Naturalną cechą człowieka jest naśladownictwo i chęć upodabniania się do najlepszych. Nie inaczej jest z tenisistami grającymi rekreacyjnie. Efektem tego są niezliczone klony Nadala, Djokovica czy Federera o mniej lub bardziej zbliżonych gabarytach do pierwowzorów. Wiecej »
Niedawno w tym samym cyklu, inspirowany krótkim artykułem w miesięczniku tenisowym ukazał się tekst o tym, jak grać z leworęcznym, jak zneutralizować jego przewagi, jak oswoić się z takim sposobem gry oraz dopasować taktykę do spotkania z mańkutem. Dla odrobiny symetrii opiszę z własnego doświadczenia jak powinien grać „lewus” aby jak najlepiej wykorzystać w walce sytuację dla niego dość komfortową, jaką jest rzadkość występowania graczy leworęcznych w tenisie.
Wiecej »
Spotkanie na korcie gracza leworęcznego o podobnym poziomie do naszego jest rzadkością na amatorskich kortach.
Co jednak zrobić by mu się przeciwstawić? Dla niego gra z praworęcznym przeciwnikiem to chleb powszedni i ma takiego gracza mówiąc potocznie obcykanego na wszystkie strony. Niestety my praworęczni już tak dobrze nie mamy.
W dalszej części tego tekstu postaram się przekazać Wam garść własnych uwag i spostrzeżeń bazujących na moich potyczkach z tzw. mańkutami. Wiecej »
Serwis jako najbardziej złożone zagranie tenisowe sprawia amatorom najwięcej kłopotów. Jeden z nich jest taki że aby w ogóle rozegrać mecz, muszą się nim posługiwać. To co mamy okazję obserwować na kortach wokół nas to jakieś łamańce z wykorzystaniem jedynie przedramienia, na zgiętej w łokciu ręce. Wprawdzie nieumiejętność bardzo dobrego posługiwania się serwisem u amatorów występująca nader często nie zawsze wiąże z „karą”, za sprawą równie małego znaczenia jakie amatorzy przykładają do returnu. Dlaczego wobec tego warto poświęcić odrobinę uwagi aby lepiej wykonywać ten element?
Wiecej »
Istnieje taki przesąd wśród amatorów, że gdy mamy wybór wejścia na piłkę i poczekania aż opadnie i zagrania jej półwolejem, to dużo lepiej zdecydować się na ten drugi wariant. I wygodniej i łatwiej. Pozornie tak. Grając półwoleja piłka nie ma prawa pójść w dół. Zawsze pójdzie w górę ( prosta fizyka ). Poza tym nasz mózg dużo lepiej ocenia gdzie się piłka odbije, niż jak się zachowa po odbiciu lub w locie. Dlatego dużo łatwiej nadstawić rakietę w miejscu gdzie piłka się odbije niż kombinować z zamachem i jeszcze nie daj Bóg ugiąć nogi. To wszystko prawda. Tylko istnieje różnica między przebiciem piłki a zagraniem półwoleja tak, aby przeciwnik sobie z tym zagraniem nie poradził. Wiecej »
Tenis nie jest grą w kropki czy kółko i krzyżyk, więc na nasze nieszczęście wykorzystuje wszystkie niedogodności naszego czterowymiarowego świata. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że interesują nas nie tylko zagrania lewo-prawo, ale jeszcze przód-tył i dół-góra, to ból głowy gwarantowany. A jak dodamy do tego jeszcze przeróżne rotacje piłki, która wędruje po tych wszystkich torach ( nierzadko po wszystkich naraz ), to robi się z tego naprawdę wybuchowy koktajl. Wiecej »
To zagranie jest tym samym czym as dla serwisu. Optymalnym rozwiązaniem jest zagranie tak by przeciwnik w ogóle nie dosięgną piłki, ewentualnie wyrzucił ją w aut.
Jak to osiągnąć?
Wiecej »