Agnieszka Radwańska najpewniej w środę rozegra pierwszy w tym sezonie mecz na trawie. Jej rywalką w Eastbourne będzie prawdopodobnie Lindsay Davenport, była rakieta numer jeden na świecie
Sezon na kortach trawiastych zaczął się tydzień temu, ale Radwańska (WTA 14) zrezygnowała z gry w Birmingham, bo leczyła kontuzję prawego przedramienia, której nabawiła się jeszcze podczas Rolanda Garrosa. – Jest coraz lepiej, Agnieszka cały czas trenuje z opatrunkiem, ale odpoczynek dobrze jej zrobił i mamy nadzieję, że lada moment będzie już w pełni sił – mówi Sport.pl Victor Archutowski, menedżer sióstr Radwańskich.
Po French Open Polka spędziła kilka dni w Krakowie, ale od czwartku jest już w angielskim Eastbourne nad Kanałem La Manche, gdzie w poniedziałek rozpoczął się turniej z pulą nagród 600 tys. dol. Najlepsza polska tenisistka zacznie grę od drugiej rundy, bo jest rozstawiona z numerem czwartym i tak jak Swietłana Kuzniecowa (nr 1), Marion Bartoli (2) i Wiera Zwonariewa (3), ma w pierwszej rundzie wolny los.
- Eastbourne to idealne miejsce na przygotowania do Wimbledonu, bo poza Queens Clubem ma najbardziej zbliżoną do londyńskiej nawierzchnię. Korty są równe i szybkie. Różnią się np. od niemieckiego Halle czy holenderskiego S’Hertogenbosch – podkreśla Archutowski.
Wimbledon, czyli trzeci w roku turniej Wielkiego Szlema zaczyna się za sześć dni. W poprzednim sezonie Radwańska przegrała w III rundzie ze Swietłaną Kuzniecową. – Nie jest tajemnicą, że Agnieszka bardzo lubi grać na trawie. Teraz, o ile zdrowie dopisze, liczy więc na co najmniej na powtórzenie tamtego wyniku – podkreśla Archutowski.





