Gdzie grają  •   Wyniki na żywo  •   Artykuły  •   Australian Open  •   Roland Garros  •   Wimbledon  •   US Open  •   Davis Cup  •   Fed Cup

“Sport” - Fibak: odczarować półfinały

W erze tenisa open – do 2006 roku, tylko w czasie jego kariery emocjonowaliśmy się wielkoszlemową rywalizacją i dopingowaliśmy Polaka. Walczył w ćwierćfinałach Roland Garros, Wimbledonu i US Open. Teraz, dwadzieścia lat po jego sukcesach, on dopinguje Agnieszkę Radwańską w jej wielkoszlemowych startach. Wojciech Fibak, bo o nim mowa, mówi, że życzy Agnieszce by pobiła wszystkie jego tenisowe osiągnięcia.

- Jak pan ocenia występ Agnieszki Radwańskiej w tegorocznym Wimbledonie?

- Wielki sukces. Agnieszka potwierdziła przynależność do światowej czołówki. Była w ósemce w Australii, teraz na Wimbledonie, w Paryżu też była blisko. W tenisie ery open nie było takiego kobiecego osiągnięcia, a w całej historii też są tylko moje występy w najlepszych ósemkach turniejów wielkoszlemowych. Tak jak i mnie nikt tego nie odbierze, tak teraz Agnieszka osiągnęła sukces i należy się jej ogromne uznanie. Z całego serca jej gratuluję, zresztą zawsze wysyłam jej gratulacje smsem. Oceny jej występu w Londynie na pewno nie może zmienić przegrany mecz z Sereną.

- Czyli w spotkaniu ćwierćfinałowym nie można było więcej wywalczyć?

- Może w kontekście liczby wygranych gemów przez Agnieszkę tak, ale nie, jeżeli idzie o zwyciężczynię. Może gdyby serwować Amerykance więcej płaskich podań na forhend, to częściej by się myliła i pojedynek byłby bardziej wyrównany. Uważam jednak, że nie można mieć żadnych pretensji do Agnieszki za ten pojedynek. To nie był jej zły mecz. Od stanu po trzy Serena grała fantastycznie.

- Za co pochwaliłby pan Agnieszkę najbardziej?

- Mecz z Kuzniecową był wspaniały. Co prawda pojawiają się głosy, że to właściwie nie zasługa Agnieszki, tylko porażka Rosjanki. Ja tak nie myślę. Gdyby zamiast Agnieszki stała tam inna tenisistka, to Kuzniecowa pewnie by wygrała. Ona się po prostu zdenerwowała grą naszej tenisistki. Zresztą wiele dziewczyn się jej już boi. Polka gra sprytnie i to wszystkie tenisistki już wiedzą.

- Serena Williams się nie przestraszyła.

- Amerykanka wyszła na kort bardzo skoncentrowana. A to o czymś świadczy. To nie była ta sama tenisistka, co w pojedynku drugiej rundy z Ulą. Wtedy się rozgrzewała, a z Agnieszką zagrała na sto procent. Poza tym Ula z Sereną grały na korcie numer 2, a on wyrównuje szanse. Jest tam więcej nierówności, na centralnym placu już nie mowy o żadnym przypadku.

- Czego brakuje jeszcze Agnieszce, by osiągnąć ten magiczny wielkoszlemowy półfinał?

- Rzeczywiście dla polskiego tenisa w erze open półfinały wielkoszlemowe są jakieś zaczarowane. Ja też próbowałem, byłem blisko, ale ostatecznie się nie udało. Mam nadzieję, że Agnieszce uda się je odczarować. Z drugiej strony ja wiem jaka to presja, bo sam to przeżywałem. Ona jest jednak jeszcze bardzo młoda. W kolejnych latach wzmocni się fizycznie, będzie jeszcze bardziej doświadczona i może się uda. Być może uda się jej nawet być w finale. Mam nadzieję, że zdoła pobić wszystkie moje osiągnięcia.

- Agnieszka jest jednak jedną z najdrobniejszych i najlżej grających zawodniczek. To nie będzie przeszkadzać?

- Justine Henin i Martina Hingis, liderki kobiecych rozgrywek, też były drobnej budowy, a wygrywały nawet z tym mocnymi dziewczynami. Tenis jest dla wszystkich, nie tylko dla tych mierzących powyżej 180 centymetrów, jak Davenport czy Szarapowa.

- Generalnie tegoroczny Wimbledon był udany dla polskiego tenisa…

- Bardzo. Patrząc na to w szerszym kontekście, to wręcz historyczny. Po wielu latach, czyli od czasów moich występów, pierwszy raz w singlu zagrał Polak. Poza tym Marta Domachowska i Ula Radwańska były w drugiej rundzie. To był naprawdę dobry dla nas turniej.

Więcej w Sporcie

Komentarze

Musisz być zalogowany aby komentować.