Wolej – pozycja, dochodzenie do niej, taktyka zagrań przygotowawczych

Wolej to kolejne zagranie po smeczu, które nie jest zbyt powszechne u amatorów. Wypad do siatki w ich wypadku jest raczej koniecznością niż świadomym wyborem. Po części można ich usprawiedliwić polskimi uwarunkowaniami jeżeli chodzi o nawierzchnie na których najczęściej grają. Mączka nie nagradza zbytnio agresywnego stylu gry, a wypady do siatki o takim świadczą. W końcu nie pędzimy do siatki po to aby się bronić. Wolejem jednak grać warto, bo wielu amatorów nie umie i nie lubi grać pod presją ofensywnego stylu gry przeciwnika. Dlaczego jeszcze warto grać pod siatką? O tym później.

1. Technika.

Wymagań nie ma zbyt wiele. Trzy kluczowe to konieczność zagrania piłki przed sobą (każde inne spóźnione uderzenie można jeszcze uratować nadgarstkiem, woleja już nie), sztywny nadgarstek i zasada przeciwności nogi wykrocznej do strony, z której zagrywamy. Warto też pamiętać o tym, że główka rakiety powinna być zawsze wyżej niż nadgarstek. Nawet przy niskich piłkach. Wolej to nie jest zagranie dla leniwych poszukiwaczy monet, więc zamiast się schylać w tym wypadku trzeba zgiąć nogi. Więcej podstaw można znale?ć w internecie. Tutaj się tym nie zajmujemy.

Czasem nie zdążymy wyjść do przodu. I tu pojawia się alternatywna technika wolejowa często stosowana przez deblistów. Skoro nie mogę do piłki dojść by uzyskać boczną postawę to muszę od niej… odejść (właściwie wykonać obrót a to odejście jest jego konsekwencją ). Wykonujemy skręt w biodrach w tył ( przez nogę prawą dla forehandu a nogę lewą dla bekhendu), jednocześnie odprowadzenie rakiety do pozycji klasycznej. Nic nie trzeba robić bo ona idzie sama, co wynika ze skrętu. Nie wolno tylko pogłębiać tego wymachu. Uderzenie wyprowadzamy z większą szybkością bo musi ona zniwelować to odejście w tył i lekkie wychylenie na plecy celem uzyskania właściwej pozycji trafienia dla rakiety.

2. Pozycja.

Bardzo ważny po dojściu do siatki jest split step, o czym można wyczytać w poprzednim artykule. Przy siatce mamy dwa razy mniej czasu niż na linii końcowej, więc start do piłki musi być błyskawiczny. Nie zrobimy tego bez neutralnego balansu. Gdzie zatem się zatrzymać? To poniekąd weryfikuje przeciwnik. Split step zawsze robimy tuż przed uderzeniem rywala, więc jeżeli dojdzie wyjątkowo szybko do piłki to możemy być zmuszeni do zagrywania piłki nawet z połowy kortu. Nie możemy też przesadzić w drugą stronę. Optymalna odległość na jakiej powinniśmy się zatrzymać to 2.5-3m od siatki. Większość amatorów i tak stara się mijać albo po linii, albo lobem, więc zamykanie kątów siedząc brzuchem na siatce nie jest konieczne. Naskok szeroki, tak aby mieć kort pokryty z każdej strony w dwóch krokach, rakieta obowiązkowo przed sobą (tak abyśmy ją cały czas widzieli), chwyt kontynentalny i jedziemy.

3. Dochodzenie do pozycji wolejowej.

Wszystkie piłki na pól kortu, które nas z niego nie wyrzucają (czyt. ciasne krosy). Cofać się z takiej pozycji to głupota, przecież mamy przewagę sytuacyjną. Niech przeciwnik się martwi. A widok rywala pędzącego do siatki zawsze wywołuje lekki stres. Również po zagraniu skróta nie zostajemy z tyłu kortu. Nie jest to klasyczna pozycja wolejowa, ale gdzieś przy linii serwisowej warto się zatrzymać. W większości wypadków dostaniemy piłkę do zagrania z powietrza, a bardzo rzadko niewygodny półwolej. Poza tym niwelujemy ryzyko kontry w postaci dropszota. Styl serve & volley raczej tylko dla zapaleńców, ale po dobrym serwisie warto udać się do siatki. Aby taki wypad się udał serwujemy raczej na zewnątrz. Na stronę równowagi płasko, ewentualnie serwis slajsowany, a na stronę przewagi pod górę, z kickiem – to dla praworęcznych. Dla leworęcznych odwrotnie. Istnieje jeszcze możliwość pójścia w drugie tempo, ale o tym szerzej przy innej okazji.

4. Taktyka zagrań przygotowawczych.

W tenisie chodzi o wygrywanie i kończenie piłek. Zasada i stopniowanie są jasne:

I. Najpierw chcę skończyć wystawkę już z półkortu.

II. Jak nie mogę skończyć to przynajmniej wymusić błąd bezpośredni.

III. Jak już nie mogę nawet błędu bezpośredniego wymusić to gram tak by choć dostać wystawkę na woleju.

IV. Absolutne minimum to dostać piłkę w miarę neutralną.

Wolej nie jest więc celem, to swego rodzaju ostateczne rozwiązanie z pozycji dominacji.

Gdzie zatem posłać tą piłeczkę z pół kortu? Na forehand, backhand, czy może w środek?

W przypadku zawodowca sprawa jest jasna. W jego słabszą stronę. Jeżeli chodzi o amatorów to nie do końca się to sprawdza. Zagranie w słabszą stronę amatora ( najczęściej backhand ) powoduje zagranie loba. Warto o tym pamiętać gdyż to znaczny odsetek. Wniosek – miejmy na uwadze, że trzeba będzie smeczować. I tu jest ten problem. My amatorzy często gorzej czujemy się smeczując niż grając wolejem.

Atakujmy raczej po linii czyli zgodnie z kanonem. Jak można to zawsze. łatwiej uzyskać optymalną pozycję przy siatce.

Na przekór logice warto atakować nie tylko do backhandu ale i w środek, a nawet do forehandu. Pamiętajmy jednak, że właśnie forehand to z reguły najmocniejsza strona amatora więc musimy liczyć się z tym, że możemy zostać skarceni. Trzeba to wkalkulować w swoją grę i nie zrażać się.

Brzmi to jak herezja, ale w tych warunkach się sprawdza. Często łatwiej zablokować potężną bombę wolejem niż smeczować ze świecy ( jeszcze gorzej, gdy musimy się cofać ). Atakowanie w środek ucina do tego wszystkie kąty, których amator i tak nie wykorzystuje w pełni.

Natomiast oferowanie przeciwnikowi piłki na swoją ulubioną stronę jest zawsze dla niego lekkim szokiem, zaskoczeniem. Często za bardzo chce i… psuje. Korzystajmy z tego elementu zaskoczenia i nie róbmy z niego schematu. Ze słabszej strony jest to w większości tylko podniesienie piłki, które jest zagraniem tak bezpiecznym, że nawet amatorzy praktycznie się przy nim nie mylą. Pamiętajmy też, że atak powinien być głęboki. Nie polecamy ciasnych zagrań przygotowawczych, gdyż przeciwnik ma za dużo czasu aby się ustawić. Można też zagrać płasko w 2/3 kortu na wolne pole. Większość z nas operuje 1-1.5m za linią końcową i dojście do takiej piłki powoduje, że jest już ona dość nisko. Trudno z tego zagrać tak precyzyjnego loba jak i precyzyjne minięcie.

5. Typowe grzechy amatora:

a) Wycofywanie się spod siatki po nieudanym woleju/ataku. Nie uda ci się atak albo podniesiesz za bardzo wolej? Zrób wręcz krok do przodu! Zamknij kąty. I tak nie masz nic do stracenia.

b) Jeden długi krok do forehandu. Do backhandu praca nóg u większości jest zazwyczaj wzorowa, jednak do forehandu o dziwo ta sama noga pcha się do przodu. Wystarczy wbić sobie do głowy, że do każdego woleja robimy dwa kroki od split stepu. Wtedy prawa noga ( przykład dla praworęcznych ) przy forehandzie nigdy nie wyląduje z przodu.

c) Ręka niegrająca zbyt blisko grającej. Nigdy nie gramy woleja z drugą ręką przy główce rakiety! Ręce są rozłożone. Tak jakbyśmy chcieli kogoś przytulić.

d) Manewrowanie nadgarstkiem. Szczególnie przy forehandzie. Nadgarstek zawsze zamknięty ( wygięty ku górze ), sztywny.

e) Zbyt dużo kroków. Do piłki będąc pod siatką się nie biega. Ustawiamy się tak, aby móc sięgnąć nawet do najdalszej piłki na dwa ( duże ) kroki. Pierwszy przeznaczony na zamach ( czyt. odprowadzenie rakiety ), drugi na wyprowadzenie rakiety.

f) Obwisła rakieta. Główka rakiety zawsze na wysokości wzroku. Dużo łatwiej jest opuścić rakietę niż podnieść ją do góry. Poza tym ograniczamy długość ruchu.

g) Zamach. 80% wolejów gramy od linii barków do przodu, bez żadnego zamachu. Nadlatująca piłka ma wystarczającą energię kinetyczną.

h) Krok w bok. Wolej jak każde inne zagranie gramy do przodu, przez piłkę, więc i nasz krok powinien być skierowany w przód.

i) Pochylanie tułowia. Wielu amatorów po prostu sięga piłkę poprzez nadmierne wyciąganie w jej kierunku ręki i pochylanie tułowia. Nawet jak piłka jest niska do dochodzimy do niej przez zejście w kolanach. Tułów pozostaje prostopadły do podłoża (można minimalnie się pochylić podczas kontaktu z piłką by domknąć zagranie).

j) Gra na wyciągniętych rękach w bok. Wtedy tułów swoje (często jeszcze frontalnie) a ręka swoje. Zero kontroli. Ręka prowadząca rakietę idzie swobodnie w odległości 15cm-20cm łokieć – tułów. Nie powoduje to wymuszania pochylenia się.

k) Odchylanie się do tyłu. To naturalne, że jak zmierza ku nam przedmiot to się chcemy odsunąć/uchylić. Niestety wolej to zagranie ofensywne i trzeba podążać ku piłce. Nie odchylamy pleców w tył.

l) Czekanie na piłkę. Prosty i typowy błąd. Do piłki trzeba iść, zaatakować ją. Biorąc pod uwagę że musimy stać te 2.5m-3m od siatki by zabezpieczać smecz czym decydujemy się na mniej korzystną pozycję wolejową (optymalnie to nosem na siatce) dajemy przeciwnikowi łatwą możliwość zagrania nam w nogi. Pamiętajmy i powtarzajmy to do znudzenia ? idziemy do piłki a nie czekamy aż do nas doleci. To nie jest zagranie zza linii końcowej.

ł) Gra przez ciało. Grając wolejem ręka prowadzona jest obok tułowia i nie powinna przekraczać jego obrysu (krzyżować się z nim). Niestety u nas amatorów to nagminne.
Do tego dochodzą różne kombinacje skrętów nadgarstka i łokcia (o tym w innym artykule).

6. Uwagi końcowe.
– Nie rezygnuj z gry wolejem gdy przeciwnik minie cię kilka razy. Na linii końcowej też przegrywasz piłki.
– Staraj się być przy siatce ( średnio ) przynajmniej raz w gemie. żaden przeciwnik nie lubi szarpania gry.
– Nie czuj się głupio gdy zagrasz winnera po ramie. To za nią najwięcej zapłaciłeś, niech też pogra.
– Nie miej pretensji do przeciwnika, gdy ten zagra prosto w ciebie. W tenisie nie ma fauli, a wypad do siatki ponosi za sobą to ryzyko.
– Jako przedmeczową rozgrzewkę wolejową zamiast nagrywania polecamy granie wolejów przez obu zawodników w tym samym czasie. Wyrobisz sobie nawyk grania przed sobą, poprawisz refleks i zagrasz ich dużo więcej.
– Szczerze polecamy naukę i grę wolejem, a co za tym idzie gry deblowe. Nie na darmo ten element gry jest nazywany prawdziwą esencją tenisa. Jest bardzo efektowny i sprawia naprawdę dużo przyjemności.