Ranking bez tajemnic – podsumowujemy sezon 2017. Część druga

Nowy sezon za pasem, więc trzeba spieszyć się z podsumowaniem tego, co wydarzyło się przez ostatnie 12 miesięcy w światowym tenisie. Wczoraj pisaliśmy o zawodnikach z miejsc 41-50 w rankingu ATP, dziś skupimy się na tenisistkach z tego samego przedziału. Wśród nich Samantha Stosur, która doznała kontuzji w najgorszym możliwym momencie. Z podsumowania dowiecie się też, skąd biorą się wyjątkowo wysokie zarobki u Kateriny Siniakovej.

Miejsca 50-41

Miejsce 50: Julia Putincewa – Zwolennicy talentu 22-letniej Kazaszki muszą być zawiedzeni po ostatnim sezonie. Putincewa w lutym po raz pierwszy w karierze awansowała do trzeciej dziesiątki rankingu WTA, a przedostanie się na jeszcze wyższe pozycje, wydawało się kwestią czasu. W czerwcu, lipcu i sierpniu wygrała jednak łącznie tylko trzy mecze, a jej notowania znacznie spadły. Kazaszka po raz kolejny nie wytrzymała też trudów sezonu. Już rok temu zwróciliśmy uwagę na to, że była jedną z najczęściej startujących zawodniczek, za co ponosiła konsekwencje późną jesienią, kiedy organizm się buntował. W 2017 roku historia się powtórzyła. Bilans Putincewej z ostatnich pięciu turniejów to dwa zwycięstwa i pięć porażek. W turniejach wielkoszlemowych miała pecha. Bardzo szybko wpadała na znacznie wyżej sklasyfikowane rywalki, które potrafiły ją wypunktować.

Najcenniejszy wynik: 6:3 6:7(4) 7:5 ze Swietłaną Kuzniecową w ćwierćfinale w Sankt Petersburgu

Wynik do zapomnienia: 2:6 3:6 z Pauline Parmentier w 2. rundzie w Indian Wells

Ocena: 4/10

Miejsce 49: Carina Witthoeft – Czwarta rakieta naszych sąsiadów z zachodu. Zawodniczka z Hamburga ma za sobą najlepszy sezon w karierze, okraszony turniejowym zwycięstwem w Luksemburgu (pierwszy tytuł w karierze). Nie zamierzamy wystawiać jej jednak laurki, bo jeden wyjątkowo udany występ nie może przysłonić faktu, że siedem razy przepadła w kwalifikacjach do turniejów WTA. Taki wynik nie przystoi tenisistce, która na pewno chciałaby zadomowić się w czołowej pięćdziesiątce kobiecego notowania. Być może 22-letnia Niemka ma problem z odpowiednim nastawieniem do pojedynków o mniejszą stawkę, bo kiedy rywalizację rozpoczyna od turnieju głównego, wiedzie jej się o wiele lepiej.

Najcenniejszy wynik: 6:3 7:5 z Monicą Puig w finale w Luksemburgu

Wynik do zapomnienia: 6:3 3:6 6:7(2) z Barborą Krejcikovą w ćwierćfinale

Ocena: 6/10

Miejsce 48: Lauren Davis – Po raz szósty skończyła sezon w pierwszej setce, ale dopiero po raz pierwszy w pięćdziesiątce. W jej wynikach można dopatrzeć się podobieństwa z Cariną Witthoeft. Davis również wygrała w 2017 roku swój pierwszy turniej WTA, z tą różnicą, że nie na końcu, a na samym początku sezonu. W drodze do triumfu w Auckland pokonała aż cztery rozstawione przeciwniczki. Wydawało się, że pójdzie za ciosem, ale w Melbourne doznała porażki w 1. rundzie. Równie błyskawicznie kończyły się jej starty w Paryżu, Londynie i Nowym Jorku, co jak na dłoni pokazuje, że przed Davis jeszcze wiele pracy do wykonania. Kieszonkowa Amerykanka słyszy, że dzwonią, ale nie wie jeszcze, w którym kościele. W przyszłym roku stać ją na spory awans w rankingu, pod warunkiem że najlepszy tenis będzie prezentować w najważniejszych momentach sezonu.

Najcenniejszy wynik: 6:3 6:1 z Aną Konjuh w finale w Auckland

Wynik do zapomnienia: 6:4 3:6 0:6 z Samanthą Crawford w 1. rundzie Australian Open

Ocena: 6/10

Miejsce 47: Katerina Siniakova – W 2017 roku podniosła z kortów ponad milion dolarów, czyli niemal dwa razy więcej niż wcześniej wymienione tenisistki. To efekt skutecznego łączenia startów w turniejach singlowych i deblowych. W obu przypadkach z sukcesami, choć Siniakovej singlistce wciąż daleko do Siniakovej deblistki. W grze podwójnej najlepiej radzi sobie u boku Lucii Hradeckiej. Finały w Nowym Jorku i Indian Wells to wyniki, którymi można się poszczycić nawet w elitarnym gronie. W grze pojedynczej dwukrotnie sięgnęła po trofeum w zawodach niższej rangi. Jej zwycięstw w Bastad i Shenzhen nie wolno jednak deprecjonować. Świadczą bowiem o olbrzymim potencjale Siniakovej, która zaskakująco często przegrywa na korcie sama ze sobą. Wyprowadzenie jej z równowagi to dla rywalek więcej niż połowa sukcesu.

Najcenniejszy wynik: 6:3 6:4 z Caroline Wozniacki w finale w Bastad

Wynik do zapomnienia: 4:6 6:2 2:6 z Jekateriną Aleksandrową w 1. rundzie Rolanda Garrosa

Ocena: 7/10

Miejsce 46: Tatjana Maria – Zabójcza liczba 33 rozegranych turniejów na koncie. Sama poniekąd skazała się na taki los. Choćby stawała na głowie, to w turniejach ITF nie zdobędzie tylu punktów, by iść łeb w łeb z tenisistkami rywalizującymi równie często w głównym cyklu. Maria zamiast przeprowadzki na wyższe piętro wybrała brak odpoczynku. Czy słusznie? Miejsce w rankingu wskazywałoby na odpowiedź twierdzącą. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z przykładem tenisistki za mocnej na zawody ITF, gdzie jej wielką siłą jest doświadczenie, a jednocześnie za słabej na regularne występy w WTA z powodu zbyt niskich umiejętności. Maria to też wielka szczęściara. Kratzer, Duan i Potapova to nazwiska tenisistek, z którymi rywalizowała w 1. rundach turniejów wielkoszlemowych (w Melbourne nie przebrnęła przez kwalifikacje). Co istotne, Maria każdorazowo potrafiła wykorzystać uśmiech fortuny. Doceniamy.

Najcenniejszy wynik: 6:4 6:1 z Ying-Ying Duan w 1. rundzie Rolanda Garrosa

Wynik do zapomnienia: 1:6 2:6 z Alison Van Uytanck w półfinale w Quebecu

Ocena: 5/10

Miejsce 45: Qiang Wang – Beneficjent decyzji władz WTA o przenoszeniu turniejów WTA na kontynent azjatycki. W 2017 roku Wang wystartowała w 22 imprezach, z czego aż 12 miało miejsce właśnie w Azji. To właśnie w niedalekiej odległości od rodzinnego domu Wang jest najgroźniejsza. Tylko w ostatnim sezonie przekonały się o tym Kristina Mladenovic, Sloane Stephens czy Jelena Ostapenko. Na plus 25-letniej Chince należy zapisać też duży postęp, jeśli idzie o grę na nawierzchni ziemnej. W turniejach podprowadzających pod Rolanda Garrosa punktowała solidnie, a w Paryżu postraszyła samą Venus Williams. To byłby dopiero numer, gdyby po pierwsze trofeum w głównym cyklu sięgnęła właśnie na mączce. A tak zupełnie poważnie mówiąc, jeśli Wang nauczy się jeszcze poruszać po trawie, to będzie można ją uznać za tenisistkę kompletną. Oby tak dalej!

Najcenniejszy wynik: 6:2 6:2 ze Sloane Stephens w 1. rundzie w Wuhan

Wynik do zapomnienia: 3:6 6:4 3:6 z Janą Fett w ćwierćfinale w Tokio

Ocena: 6/10

Miejsce 44: Ana Konjuh – Jedyna nastolatka w czołowej pięćdziesiątce rankingu WTA. Rówieśniczki mają jej czego zazdrościć, ale sama zdaje sobie sprawę z tego, że stać ją na jeszcze więcej niż dotychczas. Na drodze do znaczących sukcesów stoją problemy ze zdrowiem. Półtora roku temu była o włos od pokonania Agnieszki Radwańskiej w Wimbledonie, ale w kluczowym momencie podkręciła kostkę. Z kolei w drugiej połowie ostatniego sezonu męczyła się z urazem prawego łokcia. Kontuzja była na tyle poważna, że po US Open Chorwatka zdecydowała się na operację. Można tylko gdybać, na którym miejscu skończyłaby sezon w stu procentach zdrowa Ana Konjuh. Swój największy atut (serwis) potrafi wykorzystać tam, gdzie ma on największe znaczenie, czyli w trakcie turniejów trawiastych. Tylko na tej nawierzchni Konjuh pokonała w 2017 roku Azarenkę, Cibulkovą i Lisicki. Nowy sezon rozpocznie w Brisbane, już bez Zeljko Krajana w roli szkoleniowca.

Najcenniejszy wynik: 7:6(3) 3:6 6:4 z Dominiką Cibulkovą w 3. rundzie Wimbledonu

Wynik do zapomnienia: 0:6 5:7 z Magdą Linette w 2. rundzie Rolanda Garrosa

Ocena: 5/10

Miejsce 43: Irina-Camelia Begu – Z pierwszych jedenastu meczów w zakończonym sezonie wygrała tylko dwa. Z dołka wyszła po przenosinach na nawierzchnię ziemną, na której od zawsze spisuje się najlepiej i nie inaczej było tym razem. Wygrywając zawody WTA w Bukareszcie (w singlu i deblu!), na moment wyszła z cienia znakomitej rodaczki, Simony Halep. Kalendarz startów jest jednak nieubłagany, w sierpniu mączka musi ustąpić miejsca betonowi. Begu przepadła i na nowo zaczęła kolekcjonować porażki w 1. rundach, a co gorsza przeplatała jej przegranymi pojedynkami w kwalifikacjach. Rumunka na pewno liczyła na lepsze rezultaty, ale we wszystkim należy doszukiwać się pozytywów. Największy jest taki, że Begu w pierwszych trzech miesiącach nowego sezonu nie będzie obarczona żadną presją. Broni w tym czasie śmiesznie małej liczby 150 punktów. Gorzej być już nie może.

Najcenniejszy wynik: 6:3 7:5 z Julią Goerges w finale w Bukareszcie

Wynik do zapomnienia: 6:3 4:6 3:6 z Larą Arruabarreną w 2. rundzie w Miami

Ocena: 4/10

Miejsce 42: Lesia Curenko – Nasza sąsiadka z Ukrainy opanowała dość trudną sztukę, mianowicie udało jej się być przewidywalną w swojej nieprzewidywalności. Bylibyśmy mocno zdziwieni, gdyby zawodniczce z Kijowa udało się w trzech turniejach z rzędu przedostać przez pierwszą rundę. W minionym sezonie taka seria przytrafiła się jej tylko raz! Aż trudno w to uwierzyć, ale Curenko z piętnastoma (!) imprezami żegnała się już po pierwszym starciu. Tę mizerię przeplatała solidnymi występami w zawodach WTA International, trzykrotnie dochodząc w nich minimum do półfinału. Raz sięgnęła nawet po trofeum, kiedy ni stąd, ni zowąd pokonała trzy najwyżej rozstawione tenisistki w Acapulco. Jak widać, w tym szaleństwie jest metoda.

Najcenniejszy wynik: 6:1 7:5 z Kristiną Mladenovic w finale w Acapulco

Wynik do zapomnienia: 3:6 1:6 z Yaniną Wickmayer w 1. rundzie US Open

Ocena: 4/10

Miejsce 41: Samantha Stosur – Wiąże się z nią historia, która wpłynęła na losy całego sezonu. W meczu 1/8 finału Rolanda Garrosa prowadziła 5:1 w pierwszym secie z Jeleną Ostapenko i znajdowała się na dobrej drodze do zwycięstwa. Co się później stało z Łotyszką, wszyscy doskonale wiemy. Kibicom mógł jednak ulecieć z głowy jeden istotny fakt, otóż właśnie przy prowadzeniu 5:1 Stosur zaczęła odczuwać ból w prawej ręce. Nie wiadomo czy decyzja o dograniu pojedynku do końca była słuszna, bowiem pękniecie kości to nie przelewki. Stosur po raz pierwszy od niemal dziesięciu lat musiała zrezygnować z występu wielkoszlemowego. I to nie jednego, a dwóch, bo do rywalizacji wróciła dopiero po US Open. Patrząc na to, ile doświadczoną Australijkę ominęło w tym sezonie, trudno rozpatrywać 41. miejsce w kategoriach porażki lub rozczarowania. Jeśli Stosur gdzieś zawiodła, to tradycyjnie na własnym kontynencie, skąd wyleciała bez choćby jednego zwycięstwa na koncie.

Najcenniejszy wynik: 5:7 6:4 6:3 z Darią Gavrilovą w finale w Strasburgu

Wynik do zapomnienia: 6:2 2:6 4:6 z Jeleną Ostapenko w 1/8 finału Rolanda Garrosa

Ocena: 5/10