Ranking bez tajemnic -podsumowujemy sezon 2016. Część pierwsza

Jeśli kibice tenisowi mają kiedykolwiek powody do narzekania na nudę, to tylko i wyłącznie w grudniu. Światowa czołówka ma chwilkę na odpoczynek i naładowanie akumulatorów na kolejny sezon. Grudzień to również okres ustabilizowania się rankingów, a to sprzyja różnego rodzaju podsumowaniom.

Przez najbliższe dni na naszej stronie będziecie mogli przeczytać obszerne podsumowania ostatnich dwunastu miesięcy. Kilka zdań poświęcimy każdemu zawodnikowi i każdej zawodniczce, którzy miniony sezon zakończyli w czołowej pięćdziesiątce rankingu. Gotowi? No to zaczynamy! Na pierwszy ogień idą tenisistki z piątej dziesiątki rankingu.

 

Miejsca 50-41

Miejsce 50: Johanna Larsson – Obecność 28-letniej Szwedki w gronie pięćdziesięciu najlepszych tenisistek na świecie można uznać za niespodziankę. Bez trudu znajdziemy zawodniczki, które na pierwszy rzut oka mają od niej większe umiejętności, a mimo to znajdują się w rankingu nieco niżej. Podopieczna Mattiasa Arvidssona jest jednak tenisistką niebywale solidną, a to w kobiecym tenisie cecha pożądana, a jednocześnie rzadka. Ponoć liczby nie kłamią, więc najlepiej będzie posłużyć się statystykami. Po raz ostatni Larsson skończyła sezon poza pierwszą setką w 2009 roku. Co tu dużo mówić, 28-latka z Boden swoją grą tłumów nie porywa, przed jej kolejnymi występami nie obgryzamy paznokci z niecierpliwości, ale jej obecność w szerokiej czołówce nie pozwala nam zapomnieć, że na tenisowej mapie jest jeszcze taki kraj jak Szwecja. Choć niebywale smutny jest fakt, że dzieje się to właśnie za sprawą tej zawodniczki.

Najcenniejszy wynik: 7:6(9) 6:1 z Robertą Vinci w ćwierćfinale turnieju w New Haven.

Wynik do zapomnienia: 5:7 1:6 z Kateriną Siniakovą w półfinale turnieju w Bastad.

Ocena: 7/10

Miejsce 49: Sara Errani – Oj, coś czujemy, że za rok dla walecznej Włoszki może już zabraknąć miejsca w TOP 50. Brzydko mówiąc 29-latka z Bolonii zaczęła się sypać. Jej kłopoty zdrowotne są dość nietypowe ? anemia i problemy z oddychaniem to nie są problemy, z jakimi najczęściej borykają się tenisiści. Errani walczyła więc nie tylko z przeciwniczkami, ale też i z samą sobą. Walkę przegrała, może nie przez nokaut, ale na pewno wyraźnie. Przykro było patrzeć na finalistkę French Open, która w tym roku na kortach ziemnych była cieniem samej siebie. We wszystkich turniejach wielkoszlemowych Errani wygrała w tym roku tylko jeden mecz. Jeśli liczne schorzenia nie dadzą za wygraną, to będziemy zmuszeni powoli żegnać się z Sarą.

Najcenniejszy wynik: 6:4 6:4 z Eliną Switoliną w półfinale turnieju w Dubaju

Wynik do zapomnienia: 3:6 2:6 z Cwetaną Pironkową w 1. rundzie Roland Garros

Ocena: 2/10

Miejsce 48: Naomi Osaka – 19 letnia Japonka to bez wątpienia jedna z największych rewelacji ostatnich dwunastu miesięcy. Tytuł ,,debiutantki roki? zgarnęła jak najbardziej zasłużenie. Szerokiej publiczności przedstawiła się już w Australian Open, gdzie jako kwalifikantka dotarła do 3. rundy. Wówczas zatrzęsły się jej nogi i ręce przed Wiktorią Azarenką. Japonka wyciągnęła wnioski z tamtej porażki i do kolejnych ważnych pojedynków przystępowała już bez kompleksów, co często przynosiło wyśnione efekty. Czasem aż trudno uwierzyć, z jaką siłą Osaka potrafi uderzyć piłkę. Sylwetką i fryzurą nieco przypomina Serenę Williams, którą niekiedy stara się naśladować również na korcie. Czy swoimi wynikami jest w stanie nawiązać do obecnej wiceliderki rankingu WTA? Na pewno potencjał ma olbrzymi, już w przyszłym roku powinna postraszyć faworytki w największych imprezach.

Najcenniejszy wynik: 1:6 6:3 6:2 z Eliną Switoliną w półfinale turnieju w Tokio.

Wynik do zapomnienia: 5:7 6:4 6:7(3) z Madison Keys w 3. rundzie US Open.

Ocena: 9/10

Miejsce 47: Ana Konjuh – Kolejny 19-letni diamencik. O jej olbrzymich umiejętnościach zdążyły się już przekonać siostry Radwańskiej. Pech chciał, że Konjuh zatrzymywała je w najmniej odpowiednich momentach, czyli turniejach Wielkiego Szlema. Agnieszkę mogła pokonać też w Wimbledonie, ale wówczas przytrafiła jej się pamiętna wywrotka na piłce. Pauzowała później przez ponad miesiąc, ale błyskawicznie wróciła do wysokiej dyspozycji. Doskonale radzi sobie z defensorkami, wciąż ma jednak duże problemy, kiedy zawodniczka stojąca po drugiej stronie siatki preferuje ofensywny styl gry. Co ciekawe, to już trzeci sezon z rzędu, który Konjuh kończy w TOP 100. Nigdy nie była jednak tak wysoko, a to oznacza tylko tyle, że regularnie, małymi kroczkami zbliża się do czołówki.

Najcenniejszy wynik: 6:4 6:4 z Agnieszką Radwańską w 1/8 finału w US Open

Wynik do zapomnienia: 2:6 6:4 7:9 z Agnieszką Radwańską w 2. rundzie Wimbledonu

Ocena: 7/10

Miejsce 46: Eugenie Bouchard – Męska część tenisowej widowni na pewno żałuje, że coraz rzadziej może oglądać Kanadyjkę w jednej z głównych ról podczas największych turniejów. Wydawało się, że pod okiem Thomasa Hoegstedta zdoła wrócić do najwyższej formy. Współpraca ze Szwedem dobiegła jednak końca, a Bouchard jakby stanęła w miejscu. Oczywiście, w porównaniu do 2015 roku miniony sezon wygląda imponująco, ale sama Kanadyjka mówi, że o tamtym okresie wolałaby jak najszybciej zapomnieć. Ostatnie dwanaście miesięcy na pewno nie było dla niej wyjątkowo udanych, ale sceny z rozegranych w tym czasie meczów nie powinny jej także nękać w koszmarach sennych. Podsumowując, był to dla Kanadyjki przeciętny sezon, sama na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że stać ją na wiele więcej.

Najcenniejszy wynik: 6:2 6:0 z Dominiką Cibulkovą w II rundzie w Montrealu.

Wynik do zapomnienia: 4:6 6:3 2:6 z Lucie Hradecką w I rundzie w Miami

Ocena: 5/10

Miejsce 45: Christina McHale – tenisistka, którą trudno jednoznacznie ocenić. Jedna osoba powie, że Amerykanka to solidna zawodniczka, która od czasu do czasu jest w stanie zagrozić najlepszym – 100% racji. Druga osoba powie, że McHale miała być następczynią sióstr Williams, a na razie szczytem jej możliwości było turniejowe zwycięstwo w Tokio – 100% racji. Co do dwóch rzeczy nie ma natomiast żadnych wątpliwości. W minionym sezonie McHale spisywała się niemal tak dobrze jak cztery lata temu, kiedy to osiągała  najlepsze wyniki w karierze. Po drugie, 24-letnia Amerykanka zrobiła niesamowity postęp w grze podwójnej. Szło jej na tyle dobrze, że w trzech ostatnich turniejach do współpracy zaprosiła ją Shuai Peng, czyli była liderka deblowego rankingu. Efekt? Turniejowe zwycięstwo w Tjenicinie i pozycja numer 38 na koniec roku.

Najcenniejszy wynik: 3:6 6:4 6:4 z Kateriną Siniakovą w finale turnieju w Tokio

Wynik do zapomnienia: 6:7(5) 6:2 1:6 z Cindy Burger w 1. rundzie w Rio de Janeiro

Ocena 6/10

Miejsce 44: Jelena Ostapenko – Gdyby ktoś w Polsce zrobił ranking na najmniej lubianą tenisistkę, to nastolatka z Rygi mogłaby się bić o zwycięstwo. W trakcie spotkania z Agnieszką Radwańską puściły jej nerwy i powiedziała kilka słów za dużo. Łotyszka wysoką pozycję w rankingu zawdzięcza w zasadzie jednemu turniejowi. Pod koniec lutego dotarła do finału w Dausze, za co zgarnęła 585 punktów, co stanowi niemal połowę jej całego dorobku. Niektórzy twierdzą, że po tym sukcesie uderzyła jej do głowy woda sodowa. Pewne jest to, że Ostapenko znacznie obniżyła loty od tego czasu. Wydaje się, iż na młodą zawodniczkę niezbyt dobrze wpływa fakt, że wciąż pozostaje pod trenerską opieką matki. Jeśli chcę w zawodowej karierze osiągać równie imponujące wyniki co w zawodach juniorskich, a mówimy tu o triumfatorce Wimbledonu, to odcięcie pępowiny jest warunkiem koniecznym. Sama zainteresowana ma jednak na ten temat zgoła odmienne zdanie.

Najcenniejszy wynik:  6:4 4:6 6:3 z Petrą Kvitovą w 1/8 finału  w Birmingham

Wynik do zapomnienia: 6:3 5:7 1:6 z Su-Wei Hsieh w 1.rundzie Australian Open

Ocena 5/10

Miejsce 43: Belinda Bencic – Szwajcarka wystąpiła w tylko 23 turniejach, a w dwunastu z nich przegrywała już w pierwszych starciach. Jak na zawodniczkę, która rozpoczynała sezon na 14. miejscu jest to wynik bardzo przeciętny. Można jednak zakładać, że wszystkiemu winne są problemy zdrowotne. Podopieczna Melanie Molitor musiała radzić sobie z kontuzjami pleców i lewego nadgarstka. Zanim do tego doszło Bencic zdążyła pokonać m.in. Angelique Kerber. Tym większa szkoda, że problemy zdrowotne tak bardzo pokrzyżowały jej plany na cały sezon. Co ciekawe, jest to już kolejna zawodniczka z rocznika 1997. Dla Konjuh, Ostapenko i Osaki tenisistka z Flawil może być wzorem do naśladowania. Szwajcarka potrafi doskonale analizować sytuację na korcie i wprowadzać w życie awaryjne plany. Wyżej wymienione tenisistki są zdecydowanie bardziej chimeryczne.

Najcenniejszy wynik  7:6(4) 6:3 z Angelique Kerber w Pucharze Federacji

Wynik do zapomnienia:  2:6 1:6 z Johanną Kontą w 3. rundzie US Open

Ocena 4/10

Miejsce 42: Kristina Mladenovic – W tym przypadku najlepiej będzie zacząć od końca. Wysoka zawodniczka z Saint-Pol-sur-Mer miała podwójną okazję na wpisanie własnego nazwiska na stałe do historii francuskiego tenisa. Nie można powiedzieć, że Mladenovic te szanse zmarnowała, bo w obu przypadkach walczyła nadzwyczaj dzielnie. Zwyciężczyniami Pucharu Federacji zostały jednak Czeszki, a drużyna dowodzona przez Amelie Mauresmo musiała obejść się smakiem. Przykrych momentów Mladenovic miała w tym sezonie więcej. Problemy organizacyjne i porażka już w 1. rundzie gry podwójnej podczas Igrzysk Olimpijskich. A przecież z Caroliną Garcią były rozstawione z numerem pierwszym. Jeśli weźmiemy pod lupę turnieje wielkoszlemowe to eksportowa francuska para nie miała sobie równych ,,tylko? przed własną publicznością w Paryżu. To dopiero pierwsza część naszego zestawienia, ale zakładamy, że Mladenovic będzie jedyną zawodniczką, u której za najcenniejszy wynik uznamy? porażkę. Jej występ przeciwko Serenie Williams był jednak DOSKONAŁY.

Najcenniejszy wynik: 4:6 6:7(10) z Sereną Williams w 2. rundzie French Open

Wynik do zapomnienia: 0:6 6:0 4:6 z Misaki Doi i Eri Hozumi w 1. rundzie turnieju olimpijskiego w grze podwójnej (partnerka ? Caroline Garcia).

Ocena: 5/10

Miejsce 41: Alize Cornet – Mało widoczna w trakcie całego sezonu. Na początku roku wygrała zawody w Hobart, ale nie jest to sukces, który zostanie zapamiętany na lata przez postronnych kibiców. W Igrzyskach Olimpijskich postraszyła Serenę Williams, ale znów czegoś zabrakło, aby zrobiło się o niej głośno. Francuzka była też jedną z gwiazd ostatniej edycji katowickiego turnieju, ale już w 2. rundzie powstrzymała ją Francesca Schiavone. Za ten wynik można ją jednak rozgrzeszyć, ponieważ przystąpiła do zawodów po wygranej walce z kontuzją pleców, która wedle niektórych informacji miała wyeliminować ją z gry nawet na pół roku. Na szczęście pesymistyczne doniesienia się nie sprawdziły i przerwa trwała dwa miesiące. Nieco dłużej trwała niestety przerwa od dobrych wyników. W drugiej części sezonu Cornet odniosła tylko dwa wartościowe zwycięstwa. Na początku października w pokonanym polu zostawiła Dominikę Cibulkovą, a tydzień później jej wyższość musiała uznać Venus Williams. Czujemy niedosyt.

Najcenniejszy wynik: 6:1 6:2 z Eugenie Bouchard w finale turnieju w Hobart

Wynik do zapomnienia: 6:1 2:6 4:6 z Ałłą Kudriawcewą w 1. rundzie w Strasburgu

Ocena 4/10