- Jadę do krainy przepychu, złota i marmuru. Do krainy pustynnych wiatrów i latających krzesełek, które nawet najbardziej odpornej dziewczynie są w stanie obrzydzić grę w tenisa. Wybieram się tam z założeniem, że prędzej czy później wyjdę jednak na kort – tak tuż przed odlotem do Dohy na Turniej Mistrzyń mówiła rezerwowa w tym turnieju Agnieszka Radwańska.
Polka śledziła ostatnio doniesienia z obozu rywalek. Wśród nowinek i plotek na razie nie było jednak tego najbardziej oczekiwanego newsa – o wycofaniu się którejś z ośmiu najlepszych zawodniczek świata.
- Do ostatniego spotkania muszę wierzyć, że ta podróż nie okaże się wyprawą na marne. Nawet jeśli wystąpiłabym tylko w jednym meczu, czułabym ogromną satysfakcję. Od wtorku zaczynam grzać ławkę z nadzieją na lepsze jutro – dodała Radwańska, która zostanie w stolicy Kataru przynajmniej do piątku, czyli do zakończenia rozgrywek grupowych.
Więcej w „Przeglądzie Sportowym”





