Novasport

„PS”: Polski debel gotowy na triumf

20.01.2009
Autor:

Pasmo zwycięstw z jesieni dało nam bardzo dużo. Przełamaliśmy barierę psychiczną. Teraz nawet jak nam serwis nie wchodzi – powiedział Przeglądowi Sportowemu Mariusz Fyrstenberg, który w parze z Marcinem Matkowskim spróbuje zawojować Australia Open.

Po świetnej końcówce sezonu w waszym wykonaniu wszyscy zastanawiali się, czy zdołacie utrzymać równie wysoki poziom, kiedy rozgrywki przeniosą się z hali na otwarte korty. Udało się?

Marcin Matkowski: Na początku mogło się wydawać, że nie. Ale my potraktowaliśmy ten pierwszy turniej w Dausze jako dodatkowy tydzień treningu na zewnątrz. Ten wynik – porażka w pierwszej rudzie – nie był dla nas najważniejszy. Po prostu wiedzieliśmy, że jeśli chcemy zagrać dobrze w Australii, powinniśmy wyjść z hali. To było takie przetarcie. A już w Sydney okazało się, że wszystko jest z naszym tenisem normalnie, czyli dobrze.

Jak udało wam się pokonać trudności z grą przy silnym wietrze?

Mariusz Fyrstenberg: Opieramy nasz tenis na serwisie i trudne warunki atmosferyczne rzeczywiście częściowo odbierają nam ten atut. Do wiatru i słońca trzeba się przyzwyczaić. Poza tym teraz staramy się przy takiej pogodzie nie serwować na sto procent. Gramy trochę mniej ryzykownie, ale dzięki temu udaje się nam utrzymać wysoki procent pierwszego serwisu. Bo w spotkaniach z najlepszymi parami drugi serwis to gotowe kłopoty. Ta taktyka sprawdzała się w Sydney.(…)

Czujecie się pewniej niż zwykle na turniejach wielkoszlemowych?

M.F.: Tamto pasmo zwycięstw z jesieni dało nam bardzo dużo. Przełamaliśmy barierę psychiczną. Teraz nawet jak nam serwis nie wchodzi, mamy jeszcze woleja, który z meczu na mecz jest coraz lepszy. Nawet bez szczytowej dyspozycji jesteśmy w stanie wygrywać z dobrymi rywalami.

Czy już czas na dobry wynik w Wielkim Szlemie?

M.M.: W historii naszych startów tylko raz byliśmy w półfinale, poza tym nigdy nie udało nam się nawet dojść do ćwierćfinału. Zawsze kończyło się rozczarowaniem. Ale teraz mamy świadomość, że poziom naszej gry się podniósł. Nie będziemy planować dokąd dotrzemy. Najpierw trzeba wygrać w pierwszej rundzie – gramy prawdopodobnie w środę z Australijczykami, którzy dostali „dziką kartę” (Colin Ebelthite i Samuel Groth – przyp. red.). Nie widzę powodu, dla którego w Wielkim Szlemie nie mielibyśmy powtórzyć wyniku z Masters Cup czy z Madrytu. Wydaje mi się nawet, że w Madrycie czy na innym turnieju Masters Series konkurencja jest mocniejsza, bo grają tam w debla najlepsi singliści. W Wielkim Szlemie oni raczej oszczędzają siły. Nam akurat tu nigdy nie szło, ale może się przełamiemy. Poza Wimbledonem, w każdym innym turnieju mamy równe szanse.

Więcej w Przeglądzie Sportowym

---
Kategorie wpisu: Australian Open, Przeglad prasy, Wywiady

Comments are closed.

Artykuly

Starcie wszechstronności z siłą w finale Mutua Madrid Open

Niebieska gliniana mączka będzie miejscem dzisiejszego, finałowego spotkania perfekcji Victorii Azarenki z siłą Sereny Williams. Zawodniczki po raz pierwszy w karierze spotkają się w...
Wiecej »

WTA krytykuje Międzynarodową Federację Tenisową

WTA ostatnio stale krytykuje ITF, a co za tym idzie Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Wszystko to z powodu zmiany zasad kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w...
Wiecej »