Pomoc w doborze rakiety tenisowej

Zawsze fascynowali mnie ludzie, którzy zastanawiając się nad jedną, dwoma rakietami, które ewentualnie chcieliby kupić, zamiast na kort wchodzą na Forum i zadają pełne dramatyzmu, sakramentalne pytanie: która z nich będzie dla mnie lepsza? Czasem jeszcze pojawia się wzmianka, że kategorycznie nie ma możliwości przetestowania jakiejkolwiek rakiety. Najbardziej frapujące jest jednak to, że pytania takie potrafią nierzadko zadawać ludzie, którzy wcale nie nisko oceniają swoje umiejętności tenisowe.

Wróżenie z fusów
Należy rozwiać mit, że jakikolwiek siedzący po drugiej stronie drutu ekspert jest w stanie komukolwiek powiedzieć, że coś będzie dla kogoś dobre, że będzie mu się tym dobrze grało. To jest niemożliwe! Każdy jest inny, każdy ma za sobą inną drogę, każdy ma inne nastawienie. Próba odgadnięcia, co komu będzie „leżało” przypomina zabawę ze szklaną kulą. Czy oznacza to, że szukanie pomocy na forach internetowych i rad u bardziej doświadczonych jest ślepą uliczką? Nie, trzeba tylko robić to rozsądnie i krytycznie podchodzić do uzyskiwanych wskazówek.

Po co pytać
Po co pytać, to chyba kluczowe dla problemu pytanie. Rakiet na rynku jest cała masa. Na zdrowy rozum przy znajomości podstawowych praw rynku wynikałoby więc, że nie może istnieć jedna idealna rakieta, która jest dobra dla wszystkich. Gdyby tak bowiem było wszyscy graliby jednym i tym samym modelem, jednego i tego samego producenta. A przecież nie grają. Dlaczego? Bo każda z rakiet jest troszkę inna. Poprzez swoje specyficzne parametry nadaje się bardziej do jednego stylu gry, a mniej do innego… Jeśli więc dana osoba gra w określony sposób, to spektrum właściwych dla niej rakiet bezpiecznie się zawęża. Po dobrym rozpoznaniu potrzeb gracza można mu zaproponować trzy czy pięć modeli rakiet. Na tym rola doradców się kończy – cała reszta – dosłownie – w rękach zainteresowanego.

Co mam wybrać?
Tu dochodzimy do sedna sprawy. Na tym etapie po prostu trzeba pójść na kort i sprawdzić. Albo rzucić monetą. Oczywiście – jeśli się nie znamy, to lepiej zapytać, czy aby uśmiechnięty sprzedawca nie wpycha nam wynalazku, który w krótkim czasie doprowadzi nas do inwalidztwa I grupy.

W związku z powyższym postanowiłem w kilku punktach podsumować to, na co należy zwrócić uwagę podczas zakupu swojego pierwszego „ustrojstwa” i rozprawić się z kilkoma mitami rozpowszechnianymi przez „doświadczonych sprzedawców”.

Kompozytom aluminiowym mówimy „NIE”.
Tenis jest sportem technicznym wymagającym lat treningu. Nie ma rakiet „idealnych”, które załatają niedostatki w naszej technice. Opowieści o rakietach „miszcza” można śmiało włożyć między bajki, bo większości rakiet, które są promowane wizerunkiem znanych tenisistów na kartoniku przyczepionym do naciągu, ci ostatni nie dotknęliby nawet nogą. Są to zwykle tanie konstrukcje oparte o kompozyt węglowo-aluminiowy, którego zwyczajnie nie można polecić komukolwiek do grania. Jego jedyną zaletą jest cena, o ile nie wliczamy w nią kosztów leczenia ewentualnych kontuzji. O ile na poziomie rakiet dla dzieci kompozyt nie jest jeszcze tak groźny, to wraz z wiekiem i coraz większą siłą gry własnej i przeciwników może prowadzić do poważnych kontuzji – szczególnie u kogoś, kto się uczy i wiele piłek uderza niecentrycznie oraz na sztywnej ręce. Dla jasności – na dobrą sprawę nie jest istotne czy kompozyt jest aluminiowy, tytanowy czy z jakimś jeszcze nieprawdopodobnym metalicznym rdzeniem. Metal to metal – nadaje się do zbrojenia betonu, nie do gry w tenisa.

Nie przesadzajmy z wagą
Rakieta dla początkującego nie powinna być ciężka. W przypadku mężczyzn oznacza to przedział 270-285g, w przypadku kobiet – 255-270g. Oczywiście są to przedziały orientacyjne i nie powinny być traktowane jako ostateczne, zamknięte i kropka. Chodzi głównie o to, żeby rakieta nie była za ciężka – 315g na początek to stanowczo za dużo. Lżejszą rakietą łatwiej jest nadgonić lub spóźnić niewłaściwie zainicjowany zamach, przy ciężkiej rakiecie jest to w znacznym stopniu utrudnione (dla początkującego wręcz niemożliwe). Z kolei zbyt lekka rama jest niestabilna i w momencie uderzenia piłki ma tendencję do szarpania się z ręką – szczególnie gdy uderza się nie do końca centrycznie.

Główka – większe nie znaczy lepsze
Można by powiedzieć, że im większa główka, tym lepsza, bo łatwiej trafić. Prawda jest jednak taka, że w zasadzie „normalny człowiek” bez problemu poradzi sobie z grą rakietą o powierzchni ca. 100 cali kwadratowych (+/- 3 sq.in.). Większa główka ułatwia trafienie i zwiększa dynamikę gry, ale ogranicza też kontrolę nad uderzeniem. Tymczasem zarówno trafianie jak i dynamika są jak najbardziej do wypracowania na poziomie technicznym, a rakieta „za duża” będzie bardzo szybko przeszkadzać w grze.

Balans rakiety
Raczej równy. Oznacza to, że po włożeniu palca w serce naciągniętej rakiety (bez „papierka z obrazkiem”!) rakieta powinna wisieć poziomo. Oczywiście, podobnie jak z wielkością główki można dodać sobie „mocy” wybierając rakietę o charakterystyce młotka (rakieta z ciężką główką). Szczególnie lżejsze rakiety będą się „przechylały” w stronę lekkiego balansu na główkę, bo zdejmowanie masy z rączki w mniejszym stopniu zaburza stabilność rakiety. Dodatkowo rama ważona „na łeb” ma tendencję do samodzielnego domykania uderzeń i ogólnie jest „łatwiejsza”. Może to jednak ograniczać świadomość osoby uczącej się i jej rozwój odbierając znaczną część kontroli nad uderzeniem. Rakieta ważona na główkę ponadto ma bardzo ograniczone możliwości w grze wewnątrz kortu i przy siatce ze względu na stosunkowo dużą bezwładność. Jeśli ktoś więc potrzebuje „przebijaka” zza końcowej, to nie będzie problemu. Jeśli jednak chce mieć mobilną rakietę sprawdzającą się z każdego punktu kortu i wspierającą rozwój – trzeba poszukać czegoś o równiejszym balansie.

Okazje
Oczywiście kupienie czegoś tanio jest przyjemne, pod warunkiem jednak, że kupiliśmy to, co chcieliśmy. Nowa, przyzwoita rakieta spełniająca kryteria, o których pisałem to wydatek co najmniej 250-300zł. Czasem zdarzają się większe wyprzedaże, ale jeśli źródło rakiet jest niepewne może się okazać, ze nie kupujemy tego, co się nam obiecuje. A to może oznaczać, ze wszystkie te parametry, które sobie założyliśmy (w szczególności materiał, z którego wykonano ramę) mają się nijak do tego, co finalnie wyjmiemy z pokrowca. Doradzam więc daleko idącą ostrożność w korzystaniu z „mega-okazji” o ile nie ma pewności, że sprzedający jest godny zaufania, a rakieta pochodzi z pewnego źródła. Podobnie w przypadku rakiet używanych – o ile nie znamy źródła – należy zachować dużą ostrożność nie mając głębszej wiedzy o rakiecie, którą zamierzamy kupić.

Więcej informacji o wyborze rakiet znajdziesz na Forum Tenis NET
Propozycje rakiet dla początkujących kobiet i mężczyzn na podstawie powyższych wytycznych