Novasport

„Polska”: Turniej jednej mistrzyni

06.11.2007
Autor:

WTA Championships to odpowiednik męskiego turnieju Masters Cup (tego samego, w którego finale grał w 1976 r. Wojciech Fibak). Bierze w nim udział osiem najlepszych tenisistek mijającego sezonu. Stawką jest milion dolarów (tyle wynosi główna nagroda) i tytuł nieoficjalnej mistrzyni świata – pisze dziennik Polska.

Jest więc o co walczyć. Choć zdaniem wielu ekspertów, bez względu na wyniki w Madrycie na to ostatnie miano zasłużyła w tym roku tylko jedna zawodniczka – Justine Henin. – Belgijka zaczyna być w kobiecym tenisie odpowiednikiem Rogera Federera. Pokonać można ją tylko, gdy ma słabszy dzień. Kiedy gra na swoim normalnym poziomie jest poza zasięgiem każdej z rywalek – uważa najbardziej utytułowany polski tenisista Wojciech Fibak.

- Ma wszystko, czego potrzebuje wielka mistrzyni – dodaje trener czołowej polskiej tenisistki Marty Domachowskiej Paweł Ostrowski (kiedyś pracował też z uczestniczką tegorocznych mistrzostw Rosjanką Anną Czakwetadze). – świetnie serwuje, znakomicie biega. Potrafi zagrać dosłownie każde uderzenie. Do pełni szczęścia brakuje jej chyba tylko kilku centymetrów wzrostu – wylicza trener.

Godny podziwu jest również sposób, w jaki Justine Henin osiągnęła swoją obecną pozycję. Jej życie i tenisową karierę można by określić dwoma słowami – tragedia i triumf. Taki zresztą tytuł nosi jedna z jej biografii. Belgijka wcześnie straciła matkę (umarła na raka, gdy Justine miała 12 lat). W 2003 r. jej kariery omal nie zakończyła kontuzja kolana i przewlekła infekcja wirusowa (cytomegalia). W dodatku na początku tego roku rozpadło się jej małżeństwo z Pierre’m-Yvesem Hardenne’em. Właśnie z tego powodu Henin odwołała swój występ w tegorocznym Australian Open (jednym z czterech turniejów tzw. Wielkiego Szlema).

Wydawało się, że tegoroczny sezon będzie musiała spisać na straty. W wywiadach podkreślała przecież wielokrotnie, że mąż był najważniejszą, obok zmarłej matki, osobą w jej życiu. Henin szybko wróciła jednak do równowagi psychicznej. Mało tego – gra dziś lepiej niż kiedykolwiek.

Belgijka wygrała w tym roku dziewięć turniejów, w tym dwa wielkoszlemowe – Roland Garros i US Open. W maju zwyciężyła także (po raz drugi w karierze) w warszawskim J&S Cup. W całym sezonie przegrała tylko cztery mecze. Gwiazda Henin zabłysła po raz pierwszy w 2001 r. 19-letnia wówczas Belgijka dotarła do finału Wimbledonu, gdzie po zaciętym meczu przegrała z najlepszą wówczas tenisistką świata – Amerykanką Venus Williams. Prasa na całym świecie pisała wówczas o belgijskiej wiośnie, bo miesiąc wcześniej do finału Roland Garros dotarła Kim Clijsters.

Więcej w dzienniku Polska

---
Kategorie wpisu: Artykuły / Analizy, Przeglad prasy, Tenis News

Comments are closed.

Artykuly

Starcie wszechstronności z siłą w finale Mutua Madrid Open

Niebieska gliniana mączka będzie miejscem dzisiejszego, finałowego spotkania perfekcji Victorii Azarenki z siłą Sereny Williams. Zawodniczki po raz pierwszy w karierze spotkają się w...
Wiecej »

WTA krytykuje Międzynarodową Federację Tenisową

WTA ostatnio stale krytykuje ITF, a co za tym idzie Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Wszystko to z powodu zmiany zasad kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w...
Wiecej »