Magda Linette: Uwierzyć w siebie

Z najlepszą polską tenisistką Magdą Linette rozmawiamy o tym, dlaczego I runda Australian Open to dopiero początek.

Magda z czym kojarzy ci się Australian Open?

Tak naprawdę dopiero w zeszłym roku udało mi się zagrać trochę lepiej. Wcześniej albo kończyłam swój występ w eliminacjach, albo w pierwszej rundzie i zazwyczaj nie były to najlepsze mecze. Tutaj ten warunki nie są łatwe, bo jest bardzo wietrznie i ciepło, te korty są dość szybkie. Ja nie należę do osób, które grają bardzo agresywnie, więc było mi tutaj bardzo ciężko. W zeszłym roku to naprawdę było takie miłe rozpoczęcie sezonu, mam fajne wspomnienia,ale nie zawsze tak było. Jednak musiałam nabrać doświadczenia i się dużo nauczyć, żeby grało mi się tutaj lepiej.

Dużo się tutaj zmieniło?

Tak, w tym roku naprawdę to widać. Ten kompleks rzeczywiście tak się zmienia, są takie renowacje , wszystko się nieprawdopodobnie wręcz rozwija, z roku na rok kiedy przyjeżdżamy to miejsce wygląda dla nas zupełnie inaczej. Naprawdę te wszystkie udogodnienia są bardzo widoczne. Mamy zupełnie nowe szatnie, restaurację, siłownię, więc szczerze powiedziawszy wszyscy się gubimy (śmiech). Tak naprawdę jeszcze nie odkryliśmy jeszcze wszystkich miejsc tutaj, nawet nie znalazłam players lounge, więc to wszystko jest nie dość, że większe, bardziej przestronne, to jest do tego dużo więcej miejsca i myślę, że kiedy będzie tutaj dużo osób, to będą się w stanie tak rozejść, że nie będzie tak tłoczno, jak w poprzednich latach.

Można powiedzieć, że udanie rozpoczęłaś sezon?

Cieszę się z tych paru meczów, które udało mi się wygrać. Było dość ciężko fizycznie, bo jednak grałam bardzo późno i nie miałam czasu, żeby się zregenerować. Trzeciego dnia z rzędu już tak troszkę grałam na wykończeniu. Trochę było mi przykro, że nie udało się zamknąć tego ostatniego meczu, a takie które trzeba wygrać są najtrudniejsze, bo Minnen Greet nie miała nic do stracenia.

Lubisz klimat Australii, czy wolisz nieco chłodniejsze otoczenie?

Zawsze się śmiejemy z moim teamem, że im gorsze warunki tym lepiej dla mnie. Bardzo często robię dobre wyniki w dosyć ekstremalnych warunkach typu Kuala Lumpur, Tajlandia, Guangzhou. Bardzo często, kiedy jest tak ekstremalnie ja sobie dobrze radzę, a kiedy jest tak równo dla wszystkich to wtedy mam problem, bo jest za ładnie (śmiech). Ja myślę, że jestem osobą, która się umie dość dobrze dostosować. Ostatnio nad tym bardzo mocno pracuję, bo kiedyś to było dla mnie bardzo trudne, żeby się dostosować do wiatru i do różnego rodzaju temperatur, więc na to kładliśmy duży nacisk, abym cały czas na tym samym poziomie potrafiła grać w każdych warunkach.

Kilka dni odpoczynku pomiędzy turniejami to zawsze trochę więcej czasu na regenerację.

Też staram się patrzeć na to z tej perspektywy, że mimo wszystko miałam jeden dzień dodatkowy odpoczynku i tak, staram się na to pozytywnie patrzeć, bo faktycznie nie było dużo tego czasu, bo z trzech dni jeden to była całodzienna podróż, bo to nie jest tak, że Hobart jest aż tak blisko, jakby się wydawało. Zajęło nam cały dzień, żeby tutaj dojechać. Do tego z przesiadkami i opóźnieniami. Oczywiście taki dzień, kiedy podróżujemy on nigdy nie jest łatwy, to nie jest tak, że odpoczywa człowiek. Każdy z nas podróżuje, więc wie jak to jest jeżeli następnego dnia musimy mieć wysiłek sportowy to jednak bardziej się to odczuwa. Cieszę się, że miałam te dwa, trzy dni, żeby tutaj i odpocząć i potrenować.

Rod Laver Arena, a po drugiej stronie siatki stanie Naomi Osaka. Jakiś plan na wywalczenie zwycięstwa już mniej więcej jest?

Naomi jest niestety takiego kalibru zawodniczką, że kiedy jej będzie wszystko wychodzić niestety prawdopodobnie mogę nie mieć szans, ponieważ jestem jakieś piętnaście kilogramów mniejsza. Nie no, nie ukrywajmy, ja nie mam warunków fizycznych typu Karolina Pliskova, żeby po prostu wyjść, serwować i returnować bez żadnego problemu tak szybkie serwisy. Jednak jestem osobą, która musi sobie wszystko wypracować i też to nie jest tak, że jestem utalentowana. Chodzi mi o to, że jestem utalentowana do pracy, ale niekoniecznie mam fantastycznego slajsa, jak Carla Suarez-Navarro, czy potrafiłabym z serwisu pójść do siatki, żeby złamać tenis innych osób, tylko bardziej jestem osobą, która bardzo ciężko pracuje na każdy punkt. To jest bardzo trudne mentalnie utrzymywać cały czas ten wysoki poziom, bo dla mnie to będzie oznaczało, że ja cały mecz będę musiała być bardzo pozytywnie nastawiona i nie przejmować się też tym, że praktycznie wszyscy będą przeciwko mnie, tak jak w naszym poprzednim meczu w Waszyngtonie. Będę musiała przyjmować też to, że bardzo dużo punktów przegram. I to mimo tego, że robię bardzo dobrą robotę, więc muszę być na wszystko bardzo dobrze przygotowana i będę po prostu bardzo cierpliwie i ciężko pracować o każdy punkt.

Rozmawiał w Melbourne: Piotr Dąbrowski