Magda Linette: Mierzę w najwyższe cele!

Druga rakieta Polski na Wimbledonie – Magda Linette – mimo przegranego meczu z Bettanie Mattek-Sands udowodniła, że stopniowo niweluje dystans dzielący ją od tenisowych szczytów.

Pierwsza runda Wimbledonu cały czas nie dała się polubić, ale pokazała Pani dziś kawał dobrego tenisa.

Zaczęłam bardzo dobrze. Kontrolowałam to spotkanie w pierwszym secie. I to jest plus, ponieważ po raz pierwszy zagrałam na poziomie, na jakim chciałabym grać zawsze. Wiem, że tak potrafię. Wiem, że ciężkim treningiem i zdobywanym w kolejnych meczach doświadczeniem uda mi się w następnych latach przedłużyć czas dobrego grania nie tylko na jeden dwa sety, ale i na kilka meczów. Moja przeciwniczka ma ranking koło setki, ale każdy, kto zna się na tenisie, wie że jest ona bardzo niebezpieczną zawodniczką i prezentuje bardzo dobry tenis. Nie bez powodu była w trzydziestce. A spadła, ponieważ skupiła się bardziej na deblu. Zagrałyśmy obydwie bardzo dobry mecz. Mogę jedynie jej pogratulować i dalej robić swoje.

Charakterysyka gry z jedną z najlepszych deblistek świata różniła się od rywalizacji z singlistkami z krwi i kości, czy można znaleźć elementy wspólne?

Jasne. Tak naprawdę jej tenis był zupełnie inny. Nie trenuję pod taki styl gry, więc jest to bardzo duża różnica. Przede wszystkim na takiej nawierzchni jaką jest trawa. Trzeba po prostu wziąć to pod uwagę i starać się robić wszystko co tylko można. Dzisiaj to nie było niestety wystarczające, ale zdaję sobie sprawę, że zagrałam po prostu z bardzo dobrą dziewczyną i cieszę się, że walczyłam do końca. Być może umiejętnościami nie byłam dzisiaj wystarczająco dobra, ale najważniejsze jest to, że dałam z siebie wszystko.

Gdyby mogła Pani spojrzeć z krótkiej perspektywy czasu i porównać Magdę Linette z zeszłego Wimbledonu i dziś to co się zmieniło?

Przede wszystkim jestem dużo bardziej spokojniejsza. Dziś dużo lepiej weszłam w mecz, zaczęłam bardzo dobrze. Tak naprawdę Battanie musiała sporo zmienić, żeby ze mną wygrać musiała wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. I tak naprawdę o to mi za każdym razem chodzi, żeby wychodzić i prezentować tenis na takim poziomie żeby wyzwolić u mojej przeciwniczki jak najlepszy tenis. Jeżeli ona jest wtedy w stanie ze mną wygrać to czapki z głów. Ja muszę myśleć o swojej grze i by za każdym razem, gdy wchodzę na kort pokazywać pełnię swoich umiejętności.

Na korcie jest Pani bardzo emocjonalną tenisistką. Czy to wyzwala w Pani jakąś dodatkową energię?

Ja akurat myślę, że to, że jestem emocjonalna to trochę mi przeszkadza i wolałabym być dużo bardziej spokojniejsza. Tak jak tutaj możemy zobaczyć Agnieszkę Radwańską. Ona jest naprawdę fantastyczna w trzymaniu nerwów na wodzy. Cały czas robi swoje. Bardzo często patrzę na nią, ponieważ, jeżeli chodzi o spokój podczas meczu to jest wybitna. I tego bardzo jej zazdroszczę, że ona potrafi tylko i wyłącznie skupić się na grze, a emocje odstawić gdzieś na bok. Cały czas dążę do tego, żeby być jak najbardziej pozytywna na korcie. Dziś nie mogę być stuprocentowo spokojna, ponieważ nie mogę tłamsić emocji, ale cały czas staram się je zmienić w pozytywną stronę. Żeby cały czas myśleć pozytywnie.

To chyba miłe być na turnieju wielkoszlemowym i tak często mijać znajome twarze z Polski?

To naprawdę fajne. Mamy niezłą sytuację, jest fantastyczna Agnieszka, Jerzyk zaczyna dobrze grać Mam też nadzieję, że moją poprzeczkę troszkę wyżej zawieszę i będziemy tenisowo mocniejszym krajem. Zdecydowanie na to zasługujemy i uważam, że każdy z nas ma bardzo dużo do pokazania. Każdy z nas ma trochę inny rodzaj gry i wiemy, że możemy dać dużo frajdy ludziom. Wydaje mi się, że jeżeli będziemy prezentować dobrze na korcie, a ludzie będą nas odbierać w pozytywny sposób i będą się cieszyć naszymi sukcesami i nie będą się dołować po każdym przegranym meczu. Naprawdę porównując do innych krajów to jesteśmy w całkiem niezłej sytuacji.

Wciąż święta trawa Wimbledonu jest trochę oporna. Ale mimo tego nadal zajmuje ona wyjątkowe miejsce w Pani sercu. W przyszłym roku może być już tylko lepiej.

Nie wiem czy może być gorzej, niż przegranie w pierwszym meczu (śmiech). Będę robić wszystko, co w mojej mocy, aby ten rok zakończyć jak najwyżej i również być w turnieju głównym. Będę się starać jak najbardziej poprawić swoją grę. Tak, żeby na każdej nawierzchni grać solidny tenis i dochodzić dalej niż pierwsza runda (śmiech).

 

Rozmawiał: Piotr Dąbrowski